Znowu z deszczem? Unia faworytem

Ostateczna bitwa o ekstraligę rozpocznie się w niedzielę o 14:30, w Tarnowie. A przynajmniej takie są plany. Plany w żużlu, jak wiemy, lubi krzyżować pogoda. Jej prognoza na drugi dzień weekendu nie jest optymistyczna. Więc patrząc na ten sezon całościowo, pewnie znów odwołają i przełożą. Dobra, trochę wiary, załóżmy, że pojadą. Czyli przydałaby się zapowiedź. Ten tekst trochę nią będzie, ale bez trzymania się schematów.

Speedway Wanda Kraków Srebny Kask fot.M.Dyk 2017.04 (11)

Pogoda nie lubi sportu żużlowego. Albo to żużel nie lubi ładnej pogody? Z której strony nie spojrzeć, ten rok dobitnie pokazał, jak wiele zależy od warunków panujących na zewnątrz. Już sam początek był ciężki, a zaległości we wszystkich ligach były nadrabiane mniej więcej do połowy lipca! Końcówka wcale nie jest lepsza. Okazuje się, że lato w Polsce coraz krótsze i nawet, jeśli łaskawie przysmaży kilkanaście dni w czasie wakacyjnych miesięcy, to we wrześniu trzeba wyjmować kubraki i sięgać do szafy po coraz grubsze ubrania. A tu we wrześniu najważniejsze mecze. Play-offy! Ostateczne rozdania, finalne rozstrzygnięcia. W Ekstralidze ważą się losy medali Drużynowych Mistrzostw Polski, a w niższych ligach sprawy awansów i spadków. To przykre, że w świecie nowoczesnych technologii, podgrzewanych muraw, lotów w kosmos, autonomicznych samochodów (no dobra, tu mnie trochę poniosło, choć przecież jakieś testy i pierwsze takie pojazdy się pojawiły), w żużlu, w rozegraniu meczu przeszkadza trochę wody z nieba.

Plandeki się nie sprawdziły, dachy nad torem za drogie. Ale kiedyś pewnie też mówiono, że nie da się nic zrobić z bandami, a wynalezione dmuchawce generują zbyt duże koszty. Inżynierowie, architekci i inni główkują, a ciągle wymyślić nie mogą. Oby się to w końcu zmieniło, bo szkoda, żeby każdy sezon żużlowy był paraliżowany w podobny sposób. Proces globalnego ocieplenia może jeszcze trochę potrwać, szkoda czekać, a na razie to mamy lokalne ochłodzenie i w praktyce tylko kilka ładnych miesięcy na żużlowe emocje. Swoją drogą, to ciekawe, że nawet w deszczowej Anglii nie odwołuje się tyle meczów co u nas. Może za mniejsze pieniądze da się jechać w trochę trudniejszych warunkach? Hm, ale zaraz. To nielogiczne. Dobra, jedziemy dalej. To temat na inną dyskusję.

Do sedna. Unia Tarnów przegrała ośmioma punktami w Gdańsku, w przerwanym meczu z powodu… deszczu. No właśnie. On jest chyba jedyną nadzieją dla Wybrzeża, by w Tarnowie nie dać sobie wydrzeć przewagi i wywalczyć awans do Ekstraligi. No tylko nie może lać za bardzo, bo nie pojadą wcale. Powinno padać trochę, ale żeby tor był wyraźnie nie dla gospodarzy. Stracą jego atut, pojadą piach, a Gdańsk będzie z awansem i cała żużlowa Polska z uśmiechem na twarzy. Bo przecież Tarnów nie na rękę w Ekstralidze, czyż nie? To nie moja opinia, ale kolejna teoria spiskowa. Być może jest w niej źdźbło prawdy. Ale.. nie tak prędko.

Nie lubię opinii o tym, że Unia nie potrafi jechać na nieco bardziej mokrym. Wiadomo, że ich atutem jest twardy, specyficzny tarnowski tor. Ale jak będzie trochę mokry i bardziej przyczepny, to też dadzą radę. Spokojnie. Unia wygra ten dwumecz, bo zwyczajnie jest lepsza od gdańszczan. Osiem punktów? Niby trochę jest do odrobienia, ale można to zrobić w dwóch wyścigach. Tych z kolei jest piętnaście. Bez względu na pogodę, tarnowianie są faworytem finału. A jak będą cyrki z deszczem, to rozsądni ludzie – mam nadzieję – spotkanie po prostu odwołają i przesuną na inny termin. To w końcu finał.

Jeśli Unia awansuje, a raczej póki co, wygra dwumecz z Gdańskiem, będziemy się zastanawiać, co dalej. Już słychać różne głosy, że Rybnik wcale nie spadnie, bo Tarnów w Ekstralidze nie pojedzie ze względu na ruinę stadionu. Aha, Gdańsk też nie ma nowoczesnej areny. Więc oni też odpadają. Czyli znów pewnie zacznie się kombinowanie, dyskusje przy zielonym stoliczku, itp. Taki mamy klimat. Rozgrywki się zakończą, teoretycznie wszystko będzie jasne, ale w praktyce pewnie długo nic nie będziemy wiedzieć. Oby było inaczej, a o wszystkim decydował tor i sportowe rozstrzygnięcia. To one są najważniejsze!

Amadeusz Bielatowicz

amadeusz.bielatowicz@sportowymagazyn.pl