Wyciągnąć wnioski i rozbić Kazachstan

Polska poniosła dotkliwą porażkę w Kopenhadze. Awans wciąż jest w naszych rękach. Pierwszy krok z trzech już przed nami – mecz na Stadionie Narodowym z Kazachstanem. Musimy wygrać. I możliwie jak najwyżej.
Polska

Przewaga Polaków stopniała do trzech punktów, ale wciąż mamy najłatwiejszy terminarz wśród drużyn bijących się o awans na mundial. Kazachstan u siebie, Armenia na wyjeździe i Czarnogóra ponownie na Narodowym. Przynajmniej siedem punktów da nam awans bezpośrednio z pierwszego miejsca, a piłkarze podrażnieni wysoką porażką na Parken, szybko będą chcieli ją zmazać. Pierwszy gniew padnie na Kazachów – najsłabszą drużynę w grupie.

Przypomnijmy, o końcowym awansie decyduje najpierw liczba punktów, później STOSUNEK BRAMEK, a nie tak jak się przyzwyczailiśmy, mecze bezpośrednie. Te są dopiero czwarte, wcześniej jeszcze ilość goli strzelonych. Szczęśliwie przed nami jeszcze mecze z Kazachstanem i Armenią, co pozwoli nam go podreperować (Polacy mają +4, Duńczycy +8, Czarnogórcy aż +10). Kazachowie do Polski przyjadą przede wszystkim się bronić. My musimy atakować, dlatego nie będzie niczym zaskakującym, gdy Adam Nawałka zdecyduje się na bardziej ofensywne zestawienie niż w Kopenhadze.

Na Parken zapulsowali (jeśli można ich grę tak opisać na tle beznadziejnych kolegów z reprezentacji) Arkadiusz Milik i Maciej Makuszewski. Próbowali wnieść trochę ożywienia w poczynania Polaków, a napastnik Napoli był zdecydowanie aktywniejszy niż jego klubowy kolega Piotr Zieliński. „Zielu” przypominał tego chłopca, którego pamiętamy sprzed roku. Słabego fizycznie, bojaźliwego, nieumiejącego przesuwać się w defensywie, bez charakterystycznego błysku w swojej grze. Tylko Nawałka wie, czy zdecyduje się na powrót do ustawienia 4-4-2, gdzie Milik operował za plecami Lewandowskiego. Mecz ze słabym Kazachstanem jest doskonałą ku temu okazją.

Co natomiast piszczy u innych drużyn? Duńczycy na wyjeździe zagrają z Armenią, Czarnogórcy podejmą u siebie Rumunię. Nie trudno domyślić się, że zawodnicy Age Hareide wywiozą od Ormian komplet oczek, zwłaszcza że są naładowani zwycięstwem nad Polakami. Tymczasem Czarnogóra choć będzie faworytem meczu w Podgoricy musi uważać. Rumuni grają słabo, zwycięstwo nad Armenią wyrwali dopiero w doliczonym czasie gry, ale kto wie, czy właśnie ono nie podbuduje ich do walki o przynajmniej miejsce barażowe.

Zwłaszcza, że w kolejnej kolejce to właśnie do Czarnogóry zawita Dania i ktoś (a być może nawet dwie ekipy) stracą punkty, co dla Rumunów może być nie lada gratką, by włączyć się do walki o baraże. W ostatnim meczu oni zawitają na Parken do Kopenhagi, a Czarnogóra uda się do Polski, która może nie być jeszcze pewną awansu.

Powyższy opis pokazuje, że dla czterech drużyn wciąż tli się nadzieja na wyjazd do Rosji. Najbliżej jesteśmy oczywiście my. Mamy najłatwiejszy terminarz i mecz z bezpośrednim rywalem u siebie. Dania i Czarnogóra grają między sobą oraz z Rumunią, która choć całkowicie bez formy, może zerwać się w ostatniej chwili, niczym ranne zwierze, walczące o kolejne tchnienie.

Przed nami Kazachstan. Mecz musimy wygrać. I wygrać możliwie jak najwyżej. Piłkarze mają świadomość, że czeka nas jeszcze trochę nerwów, ale o tym że przyda nam się zimny prysznic, pisaliśmy tutaj. I choć nie był to zimny prysznic, a ogromny kubeł lodowatej wody, to wciąż jesteśmy w doskonałej sytuacji i wszystko jest w naszych rękach. Nie traćmy nadziei i spokojnie rozglądajmy się za tanimi lotami do Rosji.

Bogdan Setlak

bogdan.setlak@sportowymagazyn.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *