Wróciły stare grzechy

W pierwszym meczu z Danią, Polacy wygrali 3:2. Tym razem to rywale byli zdecydowanie lepsi, przez cały mecz dominowali i wygrali 4:0.

polska-dania-damian

Zaraz po rozpoczęciu spotkania, groźną akcję stworzyli Duńczycy. Z daleka groźnie uderzał Thomas Delaney, ale świetną interwencją popisał się Łukasz Fabiański. W odpowiedzi, po indywidualnej akcji, z szesnastu metrów strzelał Łukasz Piszczek, ale zabrakło mu precyzji.

Później na boisku istnieli już tylko gospodarze. Po kwadransie gry udokumentowali swoją przewagę golem. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, Delaney zgubił kryjącego go Piotra Zielińskiego i strzałem głową pokonał Łukasza Fabiańskiego. W 23. Minucie próbował jeszcze Karol Linetty, ale piłka po jego strzale odbiła się od jednego z obrońców. Polacy źle rozegrali rzut rożny, ale Piszczek zdołał dojść do pozycji strzeleckiej. Obrońca Borussii Dortmund uderzał sprzed pola karnego, ale po raz kolejny źle przymierzył. Była to ostatnia akcja Polaków. Za to Duńczycy nie spuszczali z tonu. Najpierw z daleka próbował Pione Sisto, a później głową strzelał Andreas Cornelius, ale obie próby były dalekie od celu. Ten drugi tuż przed przerwą był bardziej precyzyjny.  W okolicach pola karnego stracił piłkę Kamil Glik. Skorzystał z tego Christian Eriksen, który szybko dośrodkował do niepilnowanego Corneliusa. Ten tylko dołożył nogę i podwyższył wynik na 2:0. Kilka minut później sędzia zaprosił piłkarzy na piętnastominutową przerwę.

W drugiej połowie obraz gry wcale się nie zmienił. Nadal Duńczycy byli bardzo aktywni. Zneutralizowali oni poczynania naszych ofensywnych zawodników. Jednak ich gra nie ograniczała się tylko do przeszkadzania piłkarzom Adama Nawałki. Nadal grali bardzo dobrze i zdobyli kolejne dwie bramki. Najpierw, po błędach Michała Pazda i Łukasza Fabiańskiego trzecią bramkę dla swojej drużyny zdobył Nicolai Jorgensen. Na 10 minut przed końcem, pięknym, technicznym strzałem z dwudziestu metrów popisał się  Eriksen, ustalając  wynik spotkania. Polacy do końca meczu byli bezradni i zaliczyli blamaż. Biało-czerwoni oddali zaledwie 1 celny strzał. Ta statystyka najlepiej oddaje obraz tego spotkania. Rywale byli dużo lepsi i zasłużenie wygrali.

Biało-czerwoni zagrali w stylu, jakiego za kadencji Adama Nawałki jeszcze nie prezentowali. Grali jak jeszcze kilka lat temu i w niczym nie przypominali drużyny, która zajmuje piąte miejsce w rankingu FIFA. – Zabrakło wszystkiego – tak mecz podsumował Robert Lewandowski. Polacy przegrali w fatalnym stylu, ale cały czas pozostają na czele grupy E.

Dania – Polska 4:0 (2:0)

Bramki: 1:0 Delaney 16, 2:0 Cornelius 42, 3:0 Jorgensen 60, 4:0 Eriksen 80

Dania: Schmeichel – Stryger, Bjelland, Kjaer, Dalsgaard – Delaney (Jensen 86), Kvist – Cornelius (Bendtner 74), Eriksen, Sisto – Jorgensen (Lerager 82)

Polska: Fabiański – Piszczek (Cionek 34), Glik, Pazdan, Jędrzejczyk – Mączyński, Linetty (Makuszewski 66) – Błaszczykowski (Milik 62), Grosicki, Zieliński – Lewandowski

Sędziował: Milorad Mazić (Serbia)

Żółta kartka: Mączyński

Widzów: 34 505

Michał Przybycień

michal.przybycien@sportowymagazyn.pl