Woffinden pogodził wszystkich. Janowski ponownie drugi

Maciej Janowski ponownie dotarł do finału na Stadionie Narodowym i znowu musiał przyjąć z pokorą drugie miejsce. W finale Boll Warsaw Fim Speedway Grand Prix najszybszy okazał się Tai Woffinden, tak samo, jak w roku 2016. Trzeci w finałowej rozgrywce był Fredrik Lindgren, najlepszy w rundzie zasadniczej.

IMG_20180512_202738

Już w pierwszym wyścigu nie brakowało emocji. Niestety, początkowo były one mocno negatywne. Na wyjściu z drugiego wirażu pierwszego okrążenia na tor upadł Przemysław Pawlicki, któremu drogę zajechał Jason Doyle. Australijczyk został wykluczony z powtórki gonitwy, natomiast polski zawodnik długo nie podnosił się z toru. Ostatecznie o własnych siłach udał się do parku maszyn i był zdolny do dalszej jazdy. W powtórce najszybszy był Matej Zagar.

W drugiej gonitwie mieliśmy od razu trzech Polaków na starcie. Obok siebie stanęli Janowski, Dudek i Kasprzak. Wygrał ten ostatni, który w Warszawie wystąpił z przechodnią dziką kartą.
Bieg trzeci to upadek Grega Hancocka, ale Amerykanin wykazał się postawą fair-play, wstał szybko z toru, po czym wyścig nie musiał być przerywany.

Druga seria startów rozpoczęła się od kolejnej wygranej Krzysztofa Kasprzaka. Drugie zwycięstwo do mety przywiózł też w w gonitwie szóstej Artiom Łaguta, który pokonał w tamtym biegu Zmarzlika, Janowskiego i Pawlickiego. Cztery gonitwy w drugiej serii nie owocowały jednak w zbyt wiele emocji na trasie.

W dziewiątym biegu wydawało się, że Maciej Janowski spokojnie dojedzie do mety na pierwszym miejscu. Nie stało się tak, bowiem na ostatnim łuku reprezentanta Polski zaatakował i wyprzedził niezwykle szybki Fredrik Lindgren.

Do groźnego incydentu doszło w dziesiątej gonitwie na pierwszym łuku. Krzysztof Kasprzak szczepił się motocyklem z Emilem Sajfutdinowem. Wyglądało to tak, jakby Polakowi przyblokowało kierownicę i nie mógł odbić w lewo swojego motocykla, by uniknąć kontaktu z Rosjaninem. Arbiter potraktował to jako przewinienie zawodnika gorzowskiej Stali i wykluczył go z powtórki. Zawodnicy przy uderzeniu w bandę, uszkodzili ją, ale im samym na szczęście nic się nie stało i byli w stanie kontynuować zawody. W powtórzonym wyścigu dziesiątym wygrał Sajfutdinow, wyprzedzając na ostatnim wirażu Grega Hancocka, od którego Rosjanin był wyraźnie szybszy.

Kibice zgromadzeni na Stadionie Narodowym byli także świadkami upadku w gonitwie dwunastej. Tuż po starcie z nawierzchnią zapoznał się Patryk Dudek, zahaczając o tylne koło Artioma Łaguty. Arbiter uznał, że była to wywrotka w ferworze walki w pierwszym łuku, w związku z czym powtórzył bieg w pełnej obsadzie. Powtórka gonitwy rozpoczęła się jednak od nierównego startu, podczas którego Jason Doyle zbyt szybko puścił sprzęgło. Nie dotknął on taśmy, ale z biegu został wykluczony, ponieważ następstwem jego ruchu było dotknięcie taśmy przez Łagutę. Ten z kolei wykorzystał doskonale szansę ponownego startu i zwyciężył trzeci wyścig z rzędu, będąc jedynym niepokonanym zawodnikiem po trzech seriach.

W czwartej rundzie startów w gonitwie szesnastej na tor upadł Nicki Pedersen. Duńczyk wychodząc z pierwszego wirażu drugiego okrążenia, nie utrzymał motocykla i uderzył w bandę na przeciwległej do startu prostej. Wyraźnie było widać, że to kontuzjowana ręka nie pozwoliła zawodnikowi w pełni skontrolować motocykla. Został wykluczony z biegu powtórzonego, w którym najszybszym zawodnikiem był Maciej Janowski.

Bardzo dobrze dla Polaków zapowiadał się wyścig nr 20, w którym Krzysztof Kasprzak i Bartosz Zmarzlik wyszli najlepiej ze startu, ale ostatecznie dojechali na dwóch ostatnich miejscach. Ostatecznie osiem punktów wystarczyło, by Zmarzlik wszedł do półfinału, a w nich spośród Polaków znaleźli się również Maciej Janowski i Patryk Dudek.

Przez decydujące gonitwy dnia zdołał przebrnąć Maciej Janowski, który w swoim wyścigu dojechał do mety na drugim miejscu za plecami Fredrika Lindgrena. W drugim półfinale dwoił się i troił Bartosz Zmarzlik, ale ostatecznie nie zdołał doścignąć Tai’a Woffindena i Artioma Łaguty. Jechał na tyle ambitnie, że jeszcze na samym finiszu, już na linii mety upadł na tor.

W wyścigu finałowym znakomitą walkę pomiędzy sobą stoczyli Tai Woffinden i Maciej Janowski, kilkukrotnie tasując się na prowadzeniu. To jednak Anglik był najszybszym zawodnikiem i po raz drugi w historii wygrał w Warszawie. Wcześniej dokonał tego w roku 2016. Trzeci do mety dojechał Fredrik Lindgren.

Amadeusz Bielatowicz

amadeusz.bielatowicz@sportowymagazyn.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *