Wisła nie zalała lidera

Wisła Kraków nie dała rady liderowi i przegrała w Białymstoku z Jagiellonią 0:2. Bramki dla gospodarzy zdobył Cillian Sheridan i Dmytro Chomczenowski. To druga porażka z rzędu krakowskiej ekipy pod wodzą Kiko Ramireza, który spotkanie na Podlasiu oglądał na trybunach.

Wisla_Krakow-Jagiellonia_Bialystok(26.02.17)(3-1)DamianPytlak047

Od początku spotkania dłużej przy piłce utrzymywała się Wisła, jednak groźniejsze akcje tworzyła Jagiellonia. Już w 13. minucie bardzo dobrze akcję do lewej strony rozprowadził Jacek Góralski, tam był Fedor Cernych, który wyłożył piłkę Sheridanowi. Irlandczyk miał genialną sytuację by otworzyć wynik spotkania, ale fatalnie skiksował.

Napastnik „Jagi” lepiej zachował się w 25. minucie, gdy będąc na połowie boiska zobaczył wysuniętego Łukasza Załuskę i postanowił wrzucić mu piłkę „za kołnierz”. Moc uderzenia była idealna, jednak na szczęście bramkarza Wisły piłka spadła tuż obok słupka.

Za trzecim razem los już się do niego nie uśmiechnął, a może oddał Irlandczykowi, co wcześniej zabierał. Po lewej stronie pola karnego w fenomenalny sposób z Tomaszem Cywką zabawił się Cernych, wyłożył piłkę na 14. metr do napastnika, który trafił bardzo nieczysto, ale i tak trafił do bramki obok bezradnego Załuski.

Wydawało się, że to Wisła wreszcie zacznie zagrażać bramce Mariana Kelemena, ale nic bardziej mylnego. 10 minut po zdobytym golu, rajd prawą flanką przeprowadził Ziggy Gordon, dośrodkował wprost na nogę Sheridana, a ten przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Po przerwie wciąż Jagiellonia była groźniejsza. W 64. minucie doskonale dośrodkował Konstantin Vassiljev, głową zgrał Ivan Runje i niewiele zabrakło, aby Sheridan zamknął akcję na dalszym słupku.

Wisła przebudziła się na chwilę w 66. minucie. Doskonałą kontrę przeprowadził wprowadzony Jakub Bartosz, który walczył o piłkę jak lew. Wycofał na 11. metr do Petara Brleka, ten mierzył tuż przy słupku, ale piłka po plecach jednego z zawodników przeleciała obok bramki.

W 74. minucie bardzo ładną akcję przeprowadził Krzysztof Mączyński, który zagrał do Brleka, a ten z kolei rozszerzył do Patryka Małeckiego. Lewy skrzydłowy wpadł w pole karne, ale uderzył obok bramki.

Już w pierwszej minucie doliczonego czasu gry kontratak wyprowadził Chomczenowski. Rozegrał piłkę z Sheridanem, a następnie Przemysław Frankowski prostopadłym zagraniem uruchomił Ukraińca, który uderzył, a futbolówka odbijając się od słupka wylądowała w bramce Załuski.

Wisła zagrała przyzwoite spotkanie, ale jedynie w posiadaniu piłki. Żaden klub nie będzie odnosił zwycięstw, jeśli nie oddaje ani jednego celnego strzału na bramkę rywali. Skuteczność w ostatnich dniach jest największym mankamentem krakowskiej drużyny. Najbliższa okazja do rehabilitacji już w najbliższą środę. Wisła o 18:00 zmierzy się z Koroną Kielce.

 

Jagiellonia Białystok – Wisła Kraków 2:0 (1:0)
Bramki:
1:0 Sheridan 27, 2:0 Chomczenowski 90+1.
Jagiellonia: Kelemen – Gordon, Runje, Guti, Tomasik – Romanczuk, Góralski – Novikovas (Frankowski 65), Vassiljev, Cernych (Chomczenowski 87  – Sheridan.
Wisła: Załuska – Cywka, Uryga, Gonzalez, Spicić – Mączyński, Llonch (Valencia 76) – Brlek, Stilić (Bartosz 59), Małecki – Brożek (Ondrasek 63).
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Żółte kartki: Góralski – Stilić.
Widzów:  15 117.

Bogdan Setlak

bogdan.setlak@sportowymagazyn.pl