Wisła nadal na dnie tabeli, po przegranej ze Śląskiem

Wisła Kraków nadal nie potrafi podnieść się z kolan. W siódmej kolejce Biała Gwiazda przegrała po raz szósty. Tym razem poległa w starciu ze Śląskiem Wrocław, który strzelił krakowianom aż 5 bramek.

wisla_krakow-slask_wroclaw041

W poprzednich sześciu meczach podopieczni Mariusza Rumaka tylko 2 razy trafiali do siatki rywali. Defensywa Wisły w tym sezonie wygląda jednak jak przysłowiowy ser szwajcarski i pozwoliła wrocławianom na dużo więcej.

Początek meczu nie był zbyt porywający. Więcej działo się na trybunach niż na boisku. Mecz musiał zostać na kilka minut przerwany, po tym jak kibice Śląska wrzucili na boisko kilkanaście rac. Emocje stricte piłkarskie zaczęły się dopiero w końcówce pierwszej połowy. Sygnał ostrzegawczy w 40. minucie dał Alvarinho, który po indywidualnej akcji uderzył z daleka, ale się pomylił. Więcej precyzji zaprezentował w kolejnej akcji Łukasz Madej, ale dobrą interencją popisał się Michał Miśkiewicz. Tuż przed przerwą, bramkarz Wisły był jednak bez szans przy precyzyjnym uderzeniu Kamila Bilińskiego. Dzięki jego trafieniu do przerwy prowadził Śląsk.

Prawdziwa kanonada gości miała miejsce w drugiej połowie. Zanim jednak do niej doszło, to Wisła zdołała wyrównać. Po zagraniu ręką w polu karnym Piotra Celebana jedenastkę pewnie wykorzystał Adam Mójta, który tym samym zdobył pierwszą bramkę w barwach Wisły. To było jednak wszystko na co tego dnia stać było Białą Gwiazdę. Śląsk jednak szybko odpowiedział i po niesamowitym rajdzie prawą stroną Madej zagrał do Ryoty Morioki, który trafił z najbliższej odległości.

Już w kolejnej akcji Śląsk podwyższył prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Ostoji Stjepanovicia, głową do siatki trafił Filipe Goncalves. Na tym się jednak nie skończyło. W 82. minucie swoją drugą bramkę zdobył Morioka, a w doliczonym czasie, strzałem z rzutu karnego, swoich byłych rywali dobił Stjepanović.

W Wiśle zapowiadali nowe otwarcie. Sportowo jak na razie nic z tego nie wychodzi i drużyna nadal jest czerwoną latarnią ligi z zaledwie trzema oczkami na koncie. Biała Gwiazda traci 2 punkty do Lecha Poznań i Górnika Łęczna, ale te drużyny jeszcze w tej kolejce nie grały i mają szansę zwiększyć swój dystans do krakowian.

Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 1:5 (0:1)

Bramki: 60’ Mójta (k) – 44’ Biliński, 69’, 82’ Morioka, 71’ Goncalves, 90+1’ Stjepanović (k)

Żółte kartki: Uryga, Głowacki, Guzmics – Kokoszka

Wisła: Michał Miśkiewicz – Boban Jović, Richard Guzmics, Arkadiusz Głowacki, Maciej Sadlok (46’ Adam Mójta) – Alan Uryga (76’ Petar Brlek), Krzysztof Mączyński, Patryk Małecki, Rafał Boguski – Paweł Brożek, Mateusz Zachara (58’ Krzysztof Drzazga)

Śląsk: Mariusz Pawełek – Mariusz Pawelec, Adam Kokoszka, Piotr Celeban, Lasha Dvali – Ostoja Stjepanović, Filipe Goncalves (90+1’ Mariusz Idzik), Alvarinho, Łukasz Madej (90+2’ Bence Mervo), Ryota Morioka – Kamil Biliński (90+2’ Kamil Dankowski)

Michał Przybycień

michal.przybycien@sportowymagazyn.pl