Wawrzyk na dopingu. Walka o Pas Mistrza Świata odwołana!

Dzisiaj w nocy, za sprawą tweeta Dana Rafela, świat obiegała informacja, o wpadce dopingowej polskiego pretendenta do pasa mistrza świata. Wyniki kontroli przeprowadzonej przez VADA oznaczają, że walka Andrzeja Wawrzyka z Deontayem Wilderem, która pierwotnie miała odbyć się 25 lutego w Birmingham (Albama), nie dojdzie do skutku.

boxing-1921073_1280

Doping od dawna jest częścią sportu. Tam gdzie pojawia się możliwość uzyskania dużych pieniędzy lub nieśmiertelnej chwały, zawsze znajdzie się pokusa drogi na skróty. Doszukiwanie się wyższych idei w dzisiejszym sporcie, przypomina momentami człowieka z wadą wzorku -12 dioptrii, próbującego odczytać datę ważności z jogurtu naturalnego. Sprawa Andrzeja Wawrzyka jest kolejnym ciosem dla boksu zawodowego w naszym kraju*. Jak wynika z listu przesłanego przez Światową Agencję Antydopingową, w organizmie polskiego pięściarza wykryto stanozolol. Promotorzy zawodnika nie wydali jeszcze oficjalnego komunikatu. Z krótkiego wywiadu, jakiego udzielił trener Wawrzyka (Fiodor Łapin) wynika, że zostanie otwarta próbka B. Szkoleniowiec przekonuje, że nic nie wskazywało na to, że jego pięściarz może się nielegalnie wspomagać. Deklaruje jednak, że potwierdzenie pierwotnych wyników będzie skutkowało zakończeniem współpracy.

Nie wchodząc w rolę adwokata Wawrzyka, trzeba jednak przytoczyć pewne fakty. Jego wpadka wydaje się całkowicie nielogiczna. Polak jakiś czas temu, dobrowolnie wpisał się do programu antydponigowego przeprowadzanego przez federację WBC. Miał świadomość, że może zostać w każdej chwili przebadany. Nikt w walce z Wilderem nie  oczekiwał od niego wygranej. Co więcej, większość wieszczyła jego klęskę. Przeboksowanie kilku niezłych rund otworzyłoby mu więcej drzwi niż 15 zwycięstw na polskich galach. Porażka oznaczałaby powrót do sytuacji wyjściowej. Miał zatem wszystko do wygrania i nic do stracenia. Co ważne, niezależnie od wyniku walki miał zagwarantowane wysokie honorarium (najwyższe w karierze). Pytanie zatem, po co miał brać? Najbliższe dni powinny przynieść nam więcej informacji na ten temat.
Póki co pojawiła się plotka, która sugeruje, że nowym przeciwnikiem Wildera może zostać Artur Szpilka! Dla pochodzącego z Wieliczki pięściarza byłaby to szansa na rewanż za porażkę sprzed roku. 16 stycznia 2016 roku Polak do 9 rundy toczył z mistrzem świata wyrównany pojedynek. Moment braku koncentracji przypłacił jednak ciężkim knockoutem.

*Dwa tygodnie temu na stosowaniu dopingu zostali przyłapani dwaj zawodnicy kategorii junior ciężkiej:  Michał Cieślak i Nikodem Jeżęwski.

Łukasz Szymura

lukasz.szymura@sportowymagazyn.pl