Trochę ciszej…

Blisko 9 miesięcy minęło już od tragicznej śmierci młodego żużlowca Unii Tarnów, Krystiana Rempały, do której doszło w wyniku obrażeń po wypadku na torze w Rybniku. 8 miesięcy prokuratura prowadziła śledztwo w tej sprawie, które ostatecznie pod koniec stycznia zostało umorzone. Stwierdzono oficjalnie: – Wypadek Krystiana Rempały zdarzył się w ramach ryzyka związanego z uprawianiem tego sportu i nikt nie ponosi odpowiedzialności karnej za ten nieszczęśliwy wypadek.

logo UT

Od samego początku kontrowersje budził rzekomo niezapięty kask, który zresztą w momencie upadku bardzo szybko spadł z głowy żużlowca. Prawdopodobnie, gdyby się na niej utrzymał, skutki uderzenia byłyby inne. Najbliższa rodzina od początku zaprzeczała, jednogłośnie mówiąc, że kask przed startem został zapięty. Nagrania, zarówno te telewizyjne jak również amatorskie, pokazują, że pasek od kasku delikatnie zwisał. Czy nie był zapięty wcale? A może był poluzowany? My tego nie osądzimy, ale prokuratura przyjęła tę pierwszą tezę.

Oczywiście wszystko zostało poparte ekspertyzami i badaniami, ale jak mogliśmy przeczytać, wyglądały one dość kuriozalnie. Test kasku i jego zapięcia miał rzekomo polegać na tym, że policjant założył go na swoją głowę, zapiął tak, jak powinno być to robione, po czym próbowano mu go zerwać. Nie udało się, więc prokuratura orzekła, że jest to niemożliwe. Wiemy też, że chwilę później to samo próbował uczynić ojciec Krystiana, któremu z kolei kask udało się zerwać z głowy. Stwierdzono wówczas, że rzeczywiście istnieje taka możliwość, lecz tylko w momencie, kiedy kask nie jest odpowiednio zapięty – a konkretniej, pasek jest zbyt poluzowany.

Bez względu na to, jak było w rzeczywistości, trzeba przyznać, że eksperyment przeprowadzony przez policję i prokuraturę budzi sporo kontrowersji. Nie trzeba być bowiem fizykiem, by zorientować się, że na torze żużlowym działają jednak nieco inne, znacznie większe siły. Motocykl po starcie, na wejściu w pierwszy wiraż ma już naprawdę znaczną prędkość. Czy zatem ten eksperyment mógł oddać, jak było w momencie uderzenia drugiego motocykla w ten prowadzony przez Krystiana?

Druga sprawa dotyczyła zarzutów rodziny pod kątem źle przygotowanej nawierzchni w Rybniku. Te również zostały oddalone przez prokuraturę, a także wszelkie uwagi dotyczące rzekomo niedoleczonej ręki u Kacpra Woryny, który zdaniem wielu, nie powinien wtedy wsiadać jeszcze na motocykl. Przypomnijmy, że w momencie, gdy stracił on panowanie nad swoją maszyną, po prostu wypuścił ją spod siebie, a ta z impetem wpadła w młodego Rempałę. Tu również pojawia się pytanie, czy to przypadkiem nie motocykl rybnickiego młodzieżowca zerwał pasek od kasku juniorowi z Tarnowa? Tę hipotezę jednak też wyraźnie odrzucono.

Konkluzje? Prokuratura umorzyła postępowanie, stwierdzając, że Krystian w momencie wypadku nie miał zapiętego kasku. Winnych nie wskazano, uznając, że chłopak zginął w wypadku związanym z wykonywaniem zawodu żużlowca. Rodzina jest zbulwersowana, a ojciec Jacek całą sprawę nazwał parodią. Nadal chce walczyć o prawdę. Czy ona przyniesie większą ulgę i sprawiedliwość?

Nie nam oceniać zachowanie i kolejne kroki rodziny w tej sprawie. Nikt nie wie, jak postąpiłby w takiej sytuacji, a dość naturalnym wydaje się to, że chce się poznać dokładny przebieg zdarzeń, zwłaszcza, że chodzi o własne, tragicznie zmarłe dziecko. Trzeba jednocześnie przyznać, że część badań przeprowadzonych nad tym wypadkiem budzi trochę kontrowersji, ale trudno też oczekiwać, by coś jeszcze w tej sprawie miało się zmienić. Bolesna i trywialna prawda jest natomiast taka, że chłopakowi życia już nic nie wróci, nawet gdyby jakimś cudem udało się wypadek rozłożyć na czynniki pierwsze i odtworzyć go w sposób perfekcyjny. My natomiast, dziennikarze i kibice, zamiast oceniać kolejne kroki najbliższego otoczenia Krystiana, wykłócając się i przedstawiając swoje głupsze czy mądrzejsze teorie, często obrzucając się przy tym błotem, powinniśmy uszanować pamięć po młodej „Jaskółce”. Krystian był cichy, spokojny i miał w sobie dużo pokory. My też ją zachowajmy.

Więc ciszej, dużo ciszej, nad tą otwartą trumną, w żałobie, w skupieniu, w głębokim zastanowieniu się nad wszystkim, czego szargać i szarpać, i gwałcić nie wolno” – pisał dziennikarz Stanisław Stroński w 1922 roku po zamachu na prezydenta Gabriela Narutowicza. Może i my przełóżmy te słowa na tę konkretną sytuację.

Amadeusz Bielatowicz

amadeusz.bielatowicz@sportowymagazyn.pl

One thought on “Trochę ciszej…

Comments are closed.