Trend podtrzymany

Najważniejszą informacją pod koniec roku w polskiej siatkówce był wybór nowego trenera siatkarzy. Został nim Ferdinando De Giorgi, pracujący obecnie w ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle. Włoch jest kolejnym zagranicznym szkoleniowcem i z pewnością będzie chciał nawiązać do wyników jakie osiągali poprzednicy.

Fefe 

Wielkie doświadczenie

Urodzony w Squinzano 55-letni trener posiada ogromne doświadczenie, pracę szkoleniowca rozpoczynał jako czynny siatkarz w Lanutti Cuneo w 2000 roku. Największe sukcesy święcił z Lube Banca Marche Macerata w latach 2005-2010 i z tą drużyną sięgnął po Mistrzostwo Włoch (2006) oraz Puchar Włoch (2008, 2009). Pracował z wielkimi gwiazdami i bezsprzecznie jest autorytetem dla każdego zawodnika. Na boisku grał jako rozgrywający, zatem doskonale rozumie wszystkie niuanse siatkarskiego rzemiosła. Taki wybór jest jak najbardziej słuszny, ponieważ od dwóch lat prowadzi ekipę ZAKSY. Dobrze wie co dzieje się w PlusLidze i z bliska obserwuje potencjalnych kadrowiczów. Po ponad dekadzie przywrócił drużynę z Kędzierzyna na szczyt zdobywając w zeszłym sezonie Mistrzostwo Polski. Ma mentalność zwycięzcy, bo będąc zawodnikiem z zespołem Włoch trzykrotnie wygrał MŚ i pięciokrotnie Ligę Światową.

Można go określić tytanem pracy, ponieważ siatkówka jest dla niego całym życiem. Mówi się, że popularny „Fefe” poświęca volleyowi 26 h/dobę. Te dwie więcej wyrabia pewnie tylko dzięki swojemu geniuszowi. Patrząc na przebieg meczów jego drużyny, widać jaką radość z gry mają podopieczni. ZAKSA gra pięknie i co najważniejsze bardzo skutecznie. Tego samego będą oczekiwać kibice Biało-Czerwonych, a pierwszy sprawdzian już za kilka miesięcy. Mistrzostwa Europy zostaną rozegrane w Polsce, zatem zobaczymy jak nowy opiekun kadry poradzi sobie z presją wyniku. Jak do tej pory Włoch nie prowadził żadnej drużyny narodowej, jednak to akurat nie powinno być problemem. Kiedy widzi coś złego na parkiecie, nie waha się reagować i wprowadza nowych graczy. Potrafi też z nich wycisnąć to co najlepsze, a dobrym przykładem jest Dawid Konarski. Trafia także z wyborami do swojej koncepcji, jak choćby pozyskanie Sama Deroo. Młody Belg pod wodzą De Giorgiego szybko stał się gwiazdą PlusLigi. Jestem ciekawy jakie nowe twarze do reprezentacji wprowadzi Włoch. Również doskonale zna potencjał zawodników z kadry B i drużyn młodzieżowych, więc w perspektywie Igrzysk Olimpijskich w Tokio ma spory komfort pracy.

Czy również będzie złoty? Czy przełamie klątwę?

Ostatnie 11 lat polskiej siatkówki opiewa w wielkie sukcesy. Wszystko srebrem w Japonii rozpoczął Raul Lozano, tym samym wprowadzając naszą ekipę na salony, a kolejni szkoleniowcy utrzymali Polaków w elicie, dokładając także złote krążki. Wydawało się, że rzeczy niemożliwej dokonał Daniel Castellani w 2009 roku. Orły poleciały do Turcji na ME bez wielu kontuzjowanych liderów. Nowa odmłodzona kadra w finale pokonała Francuzów i pierwszy raz w historii wygrała Euro. Znakomity turniej rozegrał wtedy Piotr Gruszka – mianowany na asystenta De Giorgiego. Następnie posadę trenera przejął Andrea Anastasi sięgając po złoto LŚ 2013. Debiut jak marzenie w roli szkoleniowca zaliczył Stephan Antiga, który poprowadził Polskę do tytułu Mistrza Świata na imprezie zorganizowanej w naszym kraju. Czy doświadczony Włoch powtórzy wyczyn poprzednich opiekunów reprezentacji? Do osiągnięcia tego celu potrzebna jest ciężka praca od pierwszych dni, a wiemy przecież jak eksploatowani są zawodnicy w obecnym czasie. Każda decyzja jaką podejmie będzie uważnie śledzona przez wszystkich fanów i działaczy.

Osobną kwestią są Igrzyska Olimpijskie, które stały się zmorą naszych siatkarzy. Nieprzerwanie od zmagań w Atenach nasza drużyna odpada w ćwierćfinale. Za każdym razem było różnie. Najpierw pod Akropolem pokonał nas najlepszy skład w historii dyscypliny czyli Brazylia z Gibą, Andre, Gustavo i Ricardo. Było szybkie 0:3, a kilka dni później Canarinhos zawiesili na szyi złote medale. W Pekinie zabrakło dosłownie milimetrów, ale tie-break przegraliśmy z Włochami 15:17. Przed pięcioma laty drzwi do półfinału z hukiem zatrzasnęła nam Sborna. Polska zderzyła się z potworną siłą Rosjan – oni także zostali Mistrzami Olimpijskimi. Z kolei mecz przeciwko USA w Rio kompletnie nie wyszedł naszym ulubieńcom, dodatkowo Jankesi zawsze byli uważani za niewygodnego rywala dla Polaków. Co cztery lata kibice siatkówki marzą o medalu, wszyscy sympatycy gorąco wierzą w zespół, a charyzma jaką posiada nowy selekcjoner może być kluczowa do spełnienia tego celu. Takie zadanie postawił również przed De Giorgim prezes PZPS Jacek Kasprzyk. W końcu musi się udać.

 Dlaczego nie ma polskiego trenera?

Swoja kandydaturę władzom Związku złożyło aż 16 zainteresowanych. Kilka nazwisk na pewno było z naszego kraju, jednak do trójki prócz Włocha dostał się jeszcze Bułgar Radostin Stojczew oraz kolejny szkoleniowiec rodem z Italii czyli Mauro Berruto – ta ostatnia postać najbardziej mnie zaskoczyła. Moim zdaniem zupełnie nie pasuje do naszej kadry. Wydaje mi się, że włodarze PZPS-u wykorzystali obecność w PlusLidze utytułowanego fachowca i jeszcze raz powierzyli dobro polskiej siatkówki człowiekowi z zagranicy. Zgadzam się z taką decyzją, ale gdyby nie „Fefe” osobiście preferowałbym kogoś z dwójki zdolnych, polskich trenerów. Pierwszym z nich jest Andrzej Kowal odnoszący wielkie sukcesy w Resovii, ostatnio rzeszowianie radzą sobie gorzej, jednak to właśnie on stworzył na Podkarpaciu prawdziwy siatkarski monolit. Natomiast najbardziej życzyłbym sobie opiekuna AZS-u Politechniki Warszawskiej. Jakub Bednaruk już jest odpowiedzialny za reprezentację juniorów. Ma też talent do szlifowania umiejętności młodych graczy i mam nadzieję, że kiedyś dostanie swoją szansę w dorosłej kadrze. Ostatnim jak do tej pory Polakiem, który prowadził Biało-Czerwonych był Stanisław Gościniak w 2004 roku. Jak sam przyznał prezes Jacek Kasprzyk, następcą De Giorgiego będzie właśnie trener z Polski.

Robert Smyrak

robert.smyrak@sportowymagazyn.pl