Sport to nie tylko piłka

Po niedawno zakończonych Mistrzostwach Europy w lekkiej atletyce, kilku naszych reprezentantów podniosło głos, jakoby byli niedoceniani przez kibiców, zwłaszcza w porównaniu z piłkarzami, którym wciąż daleko do takich sukcesów, jakie odnoszą choćby Anita Włodarczyk czy Paweł Fajdek. Ile racji jest w tak postawionej sprawie?

 naokraglobaner

Trzeba przyznać, że zainteresowanie kibiców nawet tak wielką imprezą jak Igrzyska Olimpijskie jest stosunkowo ubogie. W rankingach oglądalności nie mają one żadnych szans w porównaniu z międzynarodowymi imprezami piłkarskimi, co może dziwić, biorąc pod uwagę wyniki osiągane przez Polaków. Wydaje się jednak, że nie jest tak bez powodu.

Generalnie chodzi tutaj chyba o  dwie bardzo ważne rzeczy. Pierwszą jest właśnie oglądalność, drugą natomiast wynagrodzenie. Sława i pieniądze. Nie można sprowadzać sportu tylko do tych dwóch aspektów, ale umówmy się, to tematy, których nie da się  pominąć. Tym bardziej, że właśnie one stwarzają potężną różnicę między poszczególnymi dyscyplinami. Swego czasu w angielskich rankingach popularności, będący u szczytu kariery David Beckham wygrywał nawet z Jezusem. Tak więc Martyn Rooney, mistrz Europy w biegu na 400 metrów, nigdy nie będzie bardziej popularny niż Wayne Rooney, tak samo jak Marcin Lewandowski nigdy nie wyprzedzi pod tym względem Roberta.

Dlaczego? Skłaniam się ku opinii, że chodzi po prostu o widowiskowość. Im bardziej efektownie coś wygląda, tym więcej ludzi przyciąga. Trudno powiedzieć, że przyjemniej ogląda się na przykład rzut oszczepem, w którym zawodnik zawsze wykonuje tę samą sekwencję ruchów, niż futbol, koszykówkę czy siatkówkę, w których może wydarzyć się właściwie wszystko – nie tylko w pojedynczych zawodach, ale również na przestrzeni całego sezonu.

Z popularnością oczywiście ściśle związane są pieniądze. Jeżeli na stadion przychodzą kibice, to płacą za bilety. Razem z kibicami przychodzą również sponsorzy. I wszyscy na tym zyskują. Stąd biorą się absurdalne różnice w zarobkach. Piłkarz, który nigdy nie zagra dla reprezentacji jest w stanie zarobić znacznie więcej niż Anita Włodarczyk, która zdominowała swoją konkurencję w skali światowej. Tej bolączki nie pozbędziemy się chyba nigdy. A szkoda. Bo jest coś szczególnego w niektórych olimpijskich dyscyplinach lekkoatletycznych, których tradycja sięga przecież kilku tysięcy lat. Co więc robić? Oglądać Igrzyska!

Redakcja SportowyMagazyn.pl

redakcja@sportowymagazyn.pl