Spokojnie z tymi kryzysami

Kryzys – to takie słowo, którego czasem używamy w stosunku do drużyn sportowych, osobliwie, kiedy te drużyny przegrają kilka meczów pod rząd. Bo jak przegrają jeden, to jest wpadka, a jak kilkanaście to katastrofa, wstyd i dymisje. Piszę o tym nie ze względu na piłkarską Wisłę Kraków, która wygrzebuje się powoli z ligowego dna…

 naokraglobaner

…ale ze względu na KS AGH. Najlepsi krakowscy koszykarze przegrali dwa mecze z rzędu, a trzy w sezonie. Dodam, że trzy z czterech. Na dodatek tuż przed nimi jest najcięższy bodaj – pod względem sportowym – wyjazd w rozgrywkach i powiedzmy sobie szczerze, trudno się spodziewać, żeby wygrali, chociaż jeżeli będą mieli dobry dzień, kto wie. Na parkiet wychodzi się właśnie po to, żeby wygrać. Siła drużyny z Łańcuta jest jednak potężna nawet bez Krzysztofa Krajniewskiego, o którym tyle się mówi.

Wróćmy jednak do AGH. Czy obecny bilans zwycięstw i porażek rzeczywiście jest tak słaby? Pozycja w tabeli najgorzej nie wygląda, bo jedenaste miejsce na koniec sezonu daje dość dobrą pozycję do walki o utrzymanie. Tylko że KS AGH nie jest na końcu sezonu, ale na samym początku. Jedna kolejka wystarczy, żeby znaleźć się na dole tabeli. Z drugiej strony, jedna wystarczy, żeby dostać się do play-offów… Co więc myśleć o dotychczasowej formie drużyny z Piastowskiej 26?

Według mnie, na razie nie ma powodu do większego niepokoju, bo na pierwsze pięć kolejek tylko jedna odbyła się w Krakowie, a wiemy jaką różnicę może zrobić gra we własnej hali, zwłaszcza jeśli ma się za sobą krakowskich kibiców i po prostu jest głośno. Wydaje się, że właśnie to będzie kluczowe w walce o utrzymanie – jak najlepszy bilans pojedynków domowych. Żeby daleko nie szukać, popatrzmy choćby na Pogoń Prudnik lub zeszłorocznego beniaminka, Nysę Kłodzko. Jedni i drudzy mieli w poprzednich rozgrywkach rewelacyjny stosunek zwycięstw na własnym parkiecie i głównie dzięki temu zajęli odpowiednio siódme i ósme miejsce w rundzie zasadniczej. Jednak AGH będzie musiało uzbroić się w cierpliwość, ponieważ na większą ilość meczów domowych przyjdzie trochę poczekać – do końca roku kalendarzowego zostały jeszcze tylko trzy, zgodnie z aktualnym stanem terminarza.

Tymczasem więc najważniejsze będzie, aby nie wpaść w wir porażek, bo kiedy ma się ich za dużo na początku sezonu, ciężko potem, jak to się mówi, odwrócić bieg wydarzeń. Team spirit budowany jest głównie przez zwycięstwa, natomiast z każdą kolejną przegraną jest coraz gorzej. Ważne, żeby nie dać się złamać. Kto wie, czy na takim poziomie cechy wolicjonalne nie mają większego znaczenia niż umiejętności czysto techniczne (bez których oczywiście nie da się na taki poziom dotrzeć). Piłkarska Wisła pokazuje, że nawet po tragicznym początku da się zrobić coś fajnego, a na AGH do tragedii bardzo daleko. Więcej o możliwościach zespołu na tle ligi będzie można powiedzieć, załóżmy, w połowie sezonu, ale osobiście mam raczej optymistyczne podejście do sprawy. Nawet jeżeli KS ostatecznie znajdzie się w fazie play-out, będzie w stanie powalczyć z każdą drużyną, która ulokuje się w tej samej strefie tabeli. Teraz jednak dywagacje na bok, trzymajmy kciuki przed jutrzejszym oraz niedzielnym meczem.

Michał Koziana

michal.koziana@sportowymagazyn.pl