Pięć po: Trudny powrót

Czy złoty sezon skoczków narciarskich ma szansę przemienić się w następnych latach w złotą erę?
W dzisiejszej odsłonie cyklu zadamy sobie takie pytanie. Sporo też o temacie, który w ostatnim tygodniu wzbudził kontrowersje w środowisku żużlowym. Czy te spekulacje czemuś w ogóle jeszcze służą? 

logo UT

Znowu pod taśmą

W miniony wtorek żużlową licencję odnowił Jacek Rempała, wychowanek tarnowskiej Unii, wieloletni zawodnik tamtego klubu, który żużlową maszynę odstawił do garażu trzy lata temu, po raz ostatni zdobywając punkty dla KSM Krosno. Już w tamtym roku Rempała podpisał kontrakt z Unią. Pojawiły się jednak problemy z wygasłą licencją. Potrzebne było ponowne zdanie egzaminu teoretycznego. Wcześniej opinię musieli wydać psycholodzy. Pozytywne komentarze płynęły także z ośrodka Unii Tarnów. Tamtejsi działacze i trenerzy przekonywali, że potencjalny powrót Jacka Rempały na tor jest możliwy.

Temat oczywiście wywołał sporą dyskusję. Przeciwnicy komentują w stylu: „no jak to, po śmierci syna wraca, żeby znaleźć sprawiedliwość”. Ale czy nikt z nich nie pomyślał, że motocykl i sport, który kochał przez całe życie, może być teraz lekarstwem i najlepszą z możliwych terapii? Terapii pozytywnej oczywiście, a nie żadnym sposobem agresywnego odreagowywania. Wierzę, że decyzja została przemyślana przez samego zawodnika i z całą pewnością nie była podyktowana żadnymi negatywnymi intencjami. Swoje „trzy grosze” dorzucił oczywiście jeden z bardziej znanych żużlowych dziennikarzy, w swoim felietonie stając zdecydowanie po stronie przeciwników. Sformułowania tam zawarte mocno nie przypadły mi do gustu, lecz nie chcę ich tu cytować. A może po prostu powinniśmy już dać Jackowi Rempale i jego rodzinie spokój? Pisałem o tym kilka tygodni temu, choć trochę w innym kontekście. Zainteresowanych odsyłam TUTAJ.

Kto wie, czy zawodnik w ogóle będzie w stanie jeszcze dojść do optymalnej dyspozycji i jeździć w barwach Unii czy innego zespołu? Oczywiście mu tego życzę. Tak, żużel to nie szachy. To sport niezwykle niebezpieczny, ale dla wielu jest miłością i pasją, jak każda inna rzecz, którą wybieramy w życiu. Jeśli dojdzie do ligowego powrotu na tor Jacka Rempały, to drodzy przeciwnicy tej decyzji, będzie to powrót profesjonalny. I wszyscy fani „czarnego sportu” powinniśmy trzymać za niego kciuki.

Złoty sezon przekujmy w coś więcej

Żeby w naszym południowym cyklu, w ten piękny słoneczny dzień (przynajmniej w Krakowie) nie było tylko o kontrowersjach i sprawach słodko-gorzkich, przeskoczmy na moment do minionego weekendu. Finał sezonu skoków w Planicy potwierdził niezwykłą dominację Krafta, ale też odsłonił oficjalnie owoce tego, co było budowane przez lata w Polsce. Najpierw poprzez sukcesy mistrza Adama Małysza, następnie Polski Związek Narciarski i wszystkie organy, które tworzyły wszelkie młodzieżowe puchary, imprezy i szkółki, sztaby szkoleniowe, a także Łukasza Kruczka i jego asystentów, aż w końcu samego Stefana Horngachera.

Austriak poukładał wszystkie najważniejsze klocki w tym sezonie w jedną wspaniałą budowlę pt. „drużyna narodowa”. Ten sukces tworzył się przez lata i należałoby w tym miejscu wymienić każdą osobę, która współpracowała najpierw z Małyszem i współtworzyła jego sukcesy, a potem przy dalszym rozwoju naszej drużyny. Uzbierałaby się spora gromada ludzi.

skoki1

Miejmy nadzieję, że złoty rok w naszych skokach narciarskich przełoży się na kolejny „bum” i młodzi ruszą z nartami na pagórki, potem na małe „krokiewki”, i zaczną próbować swoich sił, jak wtedy, kiedy pierwsze kryształowe kule zgarniał Adam Małysz. Oby w końcu znalazły się też pieniądze na odnowę mniejszych skoczni w Zakopanem i innych ośrodkach, gdzie potencjał w młodzieży jest ogromny. Niech sukces nie przysłoni tych wszelkich mankamentów, które niewątpliwie nadal występują. Nie wolno ich zamieść pod dywan. Pierwszy krok wykonano – jest nowy trener kadry B. Trzeba budować solidne zaplecze. Nie zachłyśnijmy się „złotym” sezonem naszych skoczków, który oczywiście jest ogromnym sukcesem i cieszy mnie niezmiernie. Większość z nas – kibiców skoków – wyrosła na sukcesach indywidualnych Małysza. Pomyślelibyście wówczas, że taka drużyna jest w Polsce możliwa? „Złoty sezon” przemieńmy w „złotą erę”. Bo dlaczego nie?

Amadeusz Bielatowicz

amadeusz.bielatowicz@sportowymagazyn.pl