Pechowa inauguracja przy Piastowskiej. AGH pokonane w tie-breaku

Zawodnicy KS AGH Kraków przegrali we własnej hali z APP KRISPOL Września 2:3. Mecz poza czwartym setem zdecydowanie wygranym przez gości był bardzo wyrównany i kibice obejrzeli ciekawe widowisko. Po trzech kolejkach „Akademicy” plasują się na 6. miejscu z pięcioma punktami na koncie.

AGH 16-17

Początek meczu był bardzo wyrównany. Obie drużyny skutecznie punktowały i żadna nie zdołała uzyskać przewagi. Skutecznie na skrzydle spisywał się Żakieta, a przy wyniku 11:12 zaliczył asa serwisowego. Kolejną zagrywkę już dobrze przyjęli goście i z lewego skończył Dobosz. Problemy w przyjęciu chwilę później sprawił Jan Fornal, a Stajer do spółki z Matulą dołożyli punktowy blok i AGH objęło prowadzenie 15:13. Wtedy o czas poprosił trener drużyny z Wrześni Marian Kardas. Kiedy było po 16 oglądaliśmy długą akcję, kilka dobrych obron, a ostatecznie punkt zdobył Pasiński, który skutecznie obił blok i piłka minimalnie spadła w aut. Imponował na lewym skrzydle Dobosz. Po jego zbiciu po ciasnym skosie znowu na czoło wyszli goście, gdy w ataku pomylił się Żakieta zrobiło się 18:20. Od razu zareagował trener Andrzej Kubacki i poprosił o przerwę. Następnie Matula obsłużył Fornala i ten mocnym uderzeniem dał kolejny punkt. Powoli zbliżaliśmy się do decydujących fragmentów pierwszej partii. Najpierw ponownie Fornal przedarł się przez potrójny blok Krispolu (20:21), później odpowiedzieli goście, ale Matula w końcu uruchomił środek i pewnie atak skończył Stajer (21:22). W polu serwisowym pojawił się Fornal i znakomicie zapunktował dając remis 22:22. „Akademicy” mieli szansę wyjść na prowadzenie, jednak z prawego skrzydła piłkę w aut posłał kapitan gospodarzy. Emocjonująca końcówka należała do przyjezdnych, a efektownym atakiem seta zakończył Iglewski i Krispol zwyciężył 23:25.

Druga partia to mocne wejście AGH-u. Ze środka skończył Stajer, następnie as Żakiety i świetna kiwka Fornala, którą poprzedził dobry wyblok. Przewaga 6:2 dała podopiecznym trenera Kubackiego komfort. Kolejne oczko znowu było udziałem Żakiety. Wtedy atomowym atakiem popisał się jeden ze środkowych z Wrześni (7:3). Goście szybko zabrali się do pogoni i po punkcie z zagrywki Iglewskiego złapali kontakt (8:7). Potem siatkarze Krispolu zablokowali Żakietę i był remis. Matula starał się grać całą szerokością siatki. Gdy swój punkt zdobył Kącki na tablicy widniał wynik 10:10. W dalszym ciągu trwała zacięta walka, ale minimalną przewagę mieli siatkarze Marka Kardasa. Liderem zespołu nadal pozostawał Iglewski i to on atakiem z prawego dał prowadzenie gościom 14:16. Wtórował mu Dobosz, po jego akcji było 15:17, lecz na środku ponownie zameldował się Stajer i gospodarze trzymali kontakt. Seria punktów wciąż trwała i kiedy AGH objęło prowadzenie 18:17 o przerwę poprosił trener Kardas. To zaowocowało serwisem w środek siatki Fornala, zatem było 18:18. Swoje umiejętności pokazał wreszcie Kania i  pewnie w ósmy metr posłał piłkę dając wynik 21:20. Przy stanie 22:21 na zagrywce właśnie Kanię zmienił Krawiecki, goście wyprowadzili atak, ale Stajer z kolegami skutecznie zagrali blokiem (23:21). W górze piłkę na 24:21 miał Jan Fornal, jednak i on zderzył się ze ścianą (23:22). Matula dał na lewe piłkę na przełamanie i przyjmujący pewnie zdobył kolejny punkt. Września obroniła pierwszą piłkę setową, lecz ponownie Fornal pokazał klasę i zawodnicy AGH-u wygrali drugą odsłonę 25:23.

 Już w drugiej akcji trzeciego seta oglądaliśmy asa serwisowego, jego autorem był Kącki, ale goście natychmiast odrobili straty (2:2). Kilka minut później na zagrywce zapunktował Jasiński, a w kolejnej akcji po kilku wymianach ciosów skutecznie akcję zakończył Iglewski, więc Krispol zbudował trzypunktową przewagę (4:7). W tej akcji kapitan gości nabawił się lekkiego urazu, ale na szczęście mógł kontynuować grę. Jego drużyna podkręciła tempo i kiedy pojedynczy blok postawił Maćkowiak Września wygrywała 5:9. Gospodarze musieli szybko zareagować, aby rywale nie odjechali na większy dystans. Ci jednak nie zatrzymywali się i po akcji środkiem zdobyli jedenasty punkt. Po stronie AGH-u odpowiedział Żakieta, ale w tym fragmencie meczu lepiej prezentował się zespół Krispolu. Swój licznik nabijał Iglewski i goście utrzymywali bezpieczną przewagę (7:12). Pierwszy raz w tym spotkaniu z pipe’a atakował Fornal, niestety nie trafił w boisko i sytuacja krakowian była już bardzo trudna. Taka sytuacja zmusiła trenera AGH do zmian i Matulę na rozegraniu zastąpił Krawiecki. Kłopoty gospodarzy nie miały końca, punkt zagrywką zdobył Antosik i było 9:16. W miejsce Żakiety na parkiet wszedł Gajdek, ale zanim mógł się wykazać kolejny punkt po dotknięciu siatki padł na konto Wrześni. Efektowny atak na swoim koncie ponownie zanotował Iglewski i przyjezdni byli bardzo blisko wygrania tej partii (12:19). Sygnał do ataku jeszcze chciał dać Gajdek, następnie w aut zaatakował ze środka Maćkowiak, ale odpowiedź Iglewskiego była bezlitosna (16:21). Świetne rozegranie do szóstej strefy wykorzystał Dobosz i już nikt nie miał wątpliwości kto obejmie prowadzenie w tym meczu. Ostatecznie goście wygrali do 17.

Pierwszy fragment czwartego seta był lepszy w wykonaniu AGH-u. Z przechodzącej piłki mocno zaatakował Dudziński co dało wynik 5:2, po chwili przewaga wzrosła do czterech punktów (7:3) i trener Kardas postanowił porozmawiać ze swoimi zawodnikami. To przyniosło efekt, bo dobrze popracowali w bloku i zatrzymali na lewym skrzydle Gajdka. W kolejnej akcji też górą byli goście i szybko zniwelowali stratę (7:6). Serię rywala przerwał Kącki sprytnym atakiem przez ramię (8:6). To był dobry moment tego zawodnika, bo gdy pojawił się na zagrywce znowu zdobył punkt i gospodarze mieli trzy oczka więcej (10:7). W końcu pomylił się na skrzydle Iglewski, piłka zanim poleciała daleko w aut jeszcze wcześniej dotknęła antenki (11:7). Zrehabilitował się kilka chwil później, lecz równie świetnie akcję zakończył Fornal i powędrował na zagrywkę (13:10). Koniecznie o sobie chciał przypomnieć Dobosz i najpierw pewnie uderzył ze skrzydła, by kilkanaście sekund później popisać się asem. Dzięki temu zniwelował przewagę krakowian do jednego punktu (14:13). Głośniej na hali zrobiło się gdy efektowną „czapę” postawili Kania i Gajdek (17:14). Zdecydowanie brakowało tego elementu zawodnikom AGH. Następnie fatalnie pomylił się Gajdek, bo gdyby skończył swój atak byłoby 19:15, tak się jednak nie stało i goście mieli rywali w zasięgu wzroku (18:16). Autowy serwis Iglewskiego dał „Akademikom” znowu trzy punkty więcej (21:18), po chwili pomylił się także w ataku. Gospodarze byli o krok od doprowadzenia do tie-breaka (22:18). Po mocnym uderzeniu Gajdka mieliśmy 23:20, a kiedy blok postawił Kania wszyscy już się szykowali na decydującą partię. Najlepiej jak tylko mógł, bo asem serwisowym seta zakończył Matula (25:20).

Szczęśliwie tie-breaka otworzyła ekipa Krispolu. Piłka po zagrywce Dobosza zatańczyła na taśmie i spadła po stronie AGH-u. Później na potrójny blok nadział się Fornal  i goście byli na prowadzeniu 1:3. Gdy siatkarze AGH przegrywali 2:5 o przerwę poprosił trener Kubacki. Efektem była zagrywka w siatkę Kaźmierczaka, ale pech nie opuszczał „Akademików”. Przy serwisie Fornala piłka znowu wędrowała po taśmie i spadła na stronę krakowian, a w następnej akcji linię trzeciego metra przekroczył Gajdek (4:7). Wtedy na podwyższenie bloku wszedł Mordyl i od razu ta zmiana dała efekt w postaci dwóch bloków (7:7). Ostatni punkt przed zmianą stron padł łupem Wrześni i wkraczaliśmy w najważniejszą cześć tego meczu. Kolejną akcję wygrała drużyna AGH-u, a w następnej linię przekroczył atakujący gości i gospodarze byli na czele (9:8). Do serwisu szykował się Matula, ładnie skrócił zagrywkę, piłka po chwili pojawiła się nad siatką i z pełną mocą w parkiet skierował ją Kania (10:8). Ta akcja bardzo zbudowała ekipę AGH, jednak goście się nie poddawali. Do remisu 10:10 doprowadził potężnym zbiciem z prawej strony Iglewski. Jedenasty punkt zdobył kiwką z szóstej strefy Fornal, ale na zagrywce pomylił się Kącki i dalej było równo. Niestety ten sam zawodnik został zablokowany i goście objęli prowadzenie. Następnie Antosik zaserwował piłkę nie do obrony i Krispol miał dwa oczka więcej (11:13). Goście lepiej rozegrali ostatnie akcje i skuteczna kontra, którą wykończył Dobosz, dała wygraną przyjezdnym 12:15.

Pomeczowych wypowiedzi udzielili trener AGH-u Andrzej Kubacki, przyjmujący Roman Kącki oraz po stronie rywali Michał Wroniecki, który przypomnijmy spędził w Krakowie ostatnie dwa sezony.

Andrzej Kubacki: Graliśmy bardzo dobrą siatkówke, natomiast o przegranej zadecydowała nasza zbyt delikatna gra na piłce wysokiej w czterech setach. W piątym mieliśmy pecha, wpadła nam zagrywka po siatce, do tego w jednej sytuacji powinniśmy podbić łatwą piłkę w obronie. Dobrze na rozegraniu zaprezentował się Sebastian Matula, miał dobre wybory, jednak właśnie zabrakło tych mocniejszych ataków.

Roman Kącki: To był bardzo twardy mecz. Poza czwartym setem przegrywaliśmy minimalnie. Żałujemy, bo trener nas uczulał, aby być cierpliwym, a w  tie-breaku przy wyniku 10:8 każdy z nas chciał zaryzykować na zagrywce, może wystarczyłoby przebić, bo po drugiej stronie siatki byłoby nerwowo. Szkoda, że uciekł nam drugi mecz w taki sposób. Teraz jedziemy do Częstochowy po trzy punkty, bo nie mamy prawa się bać. Ja staram się zastąpić Mateusza Błasiaka, który odniósł kontuzję. Jest on szóstkowym zawodnikiem, ale pochwalił mnie po meczu, więc to na pewno doda mi skrzydeł.

Michał Wroniecki: Zawodnicy AGH postraszyli nas zagrywką, nie było łatwo się przebić przez blok, ale najważniejsze, że udało nam się wygrać. Była zacięta walka, co widać po wynikach setów. Wróciły wspomnienia z tej hali, spędziłem tutaj dwa lata i miło było wrócić. Fajnie się tu gra, troszkę niski sufit, jednak poza tym wszystko w porządku. Mamy doświadczoną drużynę z zawodnikami, którzy grali w Pluslidze i to będzie procentować. Naszym celem jest wejście do „czwórki”.

KS AGH KRAKÓW 2:3 APP KRISPOL WRZEŚNIA

KS AGH Kraków: Matula, Żakieta, Kącki, Fornal, Stajer, Kania, Dembiec (libero) oraz Krawiecki, Gajdek, Ziółkowski, Dudziński, Mordyl

APP Krispol Września: Antosik, Iglewski, Dobosz, Pasiński, Narowski, Maćkowiak, Wroniecki (libero) oraz Kaźmierczak, Jasiński, Napiórkowski.

Robert Smyrak

robert.smyrak@sportowymagazyn.pl