Paryż, Neapol, Genua czy Kraków. Skąd pochodzić będzie serce drużyny?

Z czwórki do brydża wybrać dwoje do tanga czy stworzyć polski Trójkąt Bermudzki? – pytają kibice polskiej reprezentacji w kontekście obsady środka pola w meczu z Czarnogórą. – My możemy mieć swoje typy, bo wszyscy się znamy na futbolu i… na medycynie, w związku z tym będziemy typować jedenastki, ale za skład odpowiada od początku do końca Adam Nawałka – odpowiada w rozmowie ze Sportowym Magazynem Krakowskim Dariusz Szpakowski, komentator Telewizji Polskiej. 

zielu

Kontuzja Arkadiusza Milika uświadomiła kibicom, jak wiele znaczył dla tej reprezentacji. Teraz 23-latek znów wrócił do drużyny narodowej. Czy w Podgoricy trener Nawałka wróci do sprawdzonego ustawienia z dwójką napastników, a Robertowi Lewandowskiemu z przodu partnerować będą albo wspomniany napastnik Napoli, albo Łukasz Teodorczyk z Anderlechtu, czy może powtórzymy wariant bukaresztański z trójką zawodników w środku pola? – Myślę, że to takie koncepcje jedne z wielu, bowiem Adam Nawałka wraz ze sztabem będzie analizował i zastanawiał się, ale myślę, że to coś, co się nam absolutnie sprawdziło w spotkaniu z Rumunią.  Wszystko jednak zależy od zaangażowania, ten zespół musi być zaangażowany. Dlaczego był wtedy, wszyscy wiedzą (afera alkoholowa – przyp. BS), gdzieś trzeba było poprawić tę atmosferę, która była wtedy wokół reprezentacji, oni wtedy bardzo się zmobilizowali i to było widać – uważa Szpakowski.

Czy Krychowiak zasługuje na grę?

Dotychczasowy szef środka pola ma kiepską pozycję w PSG, gra mało, ale powinien wystąpić w Podgoricy. Zespół z Paryża cechuje się bardzo aktywną grą do przodu a „Krycha” nie posiada zbyt wielu walorów ofensywnych. W reprezentacji jego głównym zadaniem nie jest jednak rozgrywanie, a wprowadzanie równowagi na boisku, z czego przed i w trakcie Euro 2016 wywiązywał się bardzo dobrze. Jednak po transferze grał mało, a dla piłkarza najważniejszy jest rytm meczowy. Nad sytuacją „Krychy” głębiej pochylił się Patryk Ganiek w swoim tekście:

Krzysztof Mączyński, który podczas francuskiego czempionatu był partnerem Krychowiaka w środku pola, powiedział w programie Liga+ Extra, że nie ważne, kto jak gra i w jakim klubie na co dzień. Decyzję o występie w meczu reprezentacji podejmuje sztab szkoleniowy na podstawie treningów podczas zgrupowania. To pozwala sądzić, że „Krycha” mimo swojej słabej pozycji w Paryżu, wykorzysta swoje doświadczenie i wywalczy sobie pierwszy plac w Podgoricy. – Ja uważam, że Adam Nawałka buduje ludzi. Pomaga zawsze w trudnych momentach, przypomnijmy kazus Błaszczykowskiego, którego sytuacja w Fiorentinie była podobna jak Krychowiaka w PSG, a jednak powoływał go na mecze i zabrał  na mistrzostwa Europy. A jak Kuba grał i jak strzelał bramki wszyscy doskonale pamiętamy. Myślę, że jest to czytelny sygnał dla samego zawodnika: „słuchaj, ja cię nie skreślam, ja w ciebie wierzę, jesteś mi potrzebny, pracuj”. Uważam, że Krychowiak w trakcie letniego okna transferowego rozwiąże swoją sytuację klubową, bo chętnych na jego wzięcie jest sporo. Ponadto nie zapomniał jak się gra w piłkę! Oczywiście można nie mieć takiej pewności, co było jego głównym atutem. Był człowiekiem nie do przejścia i człowiekiem, któremu nie można było odebrać piłki. Nawałka nakłaniał go i pracował nad nim i Grzesiek nam to pokazywał, że nie tylko defensywa, nie tylko odbiór, nie tylko przeszkadzanie, ale i podanie, gdy przypomnimy sobie mecz z Islandią, gdy po jego dograniu Lewandowski strzelił bramkę – uważa ekspert TVP.

Czy w Neapolu nastąpiło przebiegunowanie?

Gdy grał Milik, każdy średnio rozgarnięty kibic wiedział, że to on, choć ustawiony obok Lewandowskiego, w rzeczywistości grał pod napastnikiem Bayernu i pełnił rolę „dostarczyciela” piłek do naszego najlepszego snajpera. Sześć asyst podczas eliminacji Euro 2016 mówi samo za siebie. To między innymi dlatego mało szans dostawał Zieliński. Innym zarzutem do piłkarza, który został wybrany do najlepszej 11. Serie A w poprzednim sezonie, były słabo rozwinięte walory defensywne i kompletny brak umiejętności radzenia sobie z reprezentacyjną presją.

Po Euro wskoczył jednak do składu, reprezentacja w składzie z nim straciła punkty jedynie w Kazachstanie, co pozwala sądzić, że „Zielu” wreszcie poradził sobie z problemami mentalnymi i lepiej gra w obronie. Na dodatek w meczu w Bukareszcie, Adam Nawałka to na nim od początku oparł grę ofensywną naszej reprezentacji, ustawiając go na „dziesiątce”, z ubezpieczającymi go Krychowiakiem i Karolem Linettym z tyłu. Zieliński zbiera za swoje występy bardzo dobre oceny, jednak gdy wreszcie poradził sobie z presją i grą obronną, przestał w koszulce z orzełkiem na piersi notować jakiekolwiek asysty lub bramki. A to właśnie był przedtem główny zarzut wielu niedzielnych kibiców do trenera, że nie wystawiał zawodnika, który dysponuje prawdopodobnie najlepszą techniką w reprezentacji.

Warto jednak zauważyć, że Zieliński swoją pozycję w kadrze skutecznie wywalczył, a co najważniejsze, Adam Nawałka pokłada w nim ogromne nadzieje. Trudno sobie wyobrazić, by piłkarza tego pokroju, z takim zaufaniem szkoleniowca nie było w wyjściowej jedenastce, niezależnie czy Nawałka wyjdzie z piątką pomocników czy dwójką napastników. – Przyjdzie czas, że Piotrek będzie miał swoje asysty i swoje bramki w reprezentacji. Potencjał ma, przypomnijmy sobie jego występ w spotkaniu z Danią i takiego występu cały czas od niego się oczekuje. Natomiast on się rozwinął w tym Napoli, jest często wychodzącym zawodnikiem w podstawowej jedenastce, nie zawsze gra całe mecze, ale zdarzały się i takie. Może nie olśnił swoimi występami w Lidze Mistrzów, ale to wciąż jest zawodnik niebywale perspektywiczny. Myślę, że Adam Nawałka w niego wierzy, a mając zaufanie trenera inaczej się gra i wciąż się będzie rozwijał. W Napoli pełni podobną rolę, jaką miałby pełnić w reprezentacji – broni Zielińskiego Dariusz Szpakowski.

Czy chłopiec rzeczywiście stał się mężczyzną?

Odchodząc z Poznania był jeszcze Karolkiem. W Genui stał się Karolem. Czy z pożytkiem dla reprezentacji Polski? Linetty pomimo swojego dziecięcego wyglądu we Włoszech zmężniał, a także stał się jednym z liderów Sampdorii. Jest zdecydowanie bardziej pożyteczny w defensywie i można uznać go za bardzo uniwersalną „ósemkę”. Na jego nieszczęście musi rywalizować ze zdecydowanie bardziej ofensywnym graczem – Zielińskim i do tej pory tę rywalizację przegrywał, ale obecność byłego piłkarza Lecha daje trenerowi wiele rozwiązań taktycznych. – Zawsze jest możliwość wyjścia z Mączyńskim i Linettym pozostawionym do zmiany. Tę szansę rotacji w ustawieniu wyjściowym Adam Nawałka również ma. Jeśli będzie chciał grać piątką oczywiście, bo jeśli zdecyduje się na grę czwórką to będzie to wyglądało wtedy zdecydowanie inaczej. Linetty w meczu z Danią pokazał, że ma zmysł do gry kombinacyjnej, ma zrozumienie i szuka rozwiązań z Lewandowskim – przypomina Szpakowski.

W Bukareszcie wspierał Grzegorza Krychowiaka, ale nie będzie do końca życia wspominał tego meczu. Nie wniósł wiele w ofensywie, zaliczył natomiast kilka bardzo groźnych strat. Kiedyś mówiono, że „przy Krychowiaku nie można zagrać źle”, niestety w Bukareszcie nie była widoczna między nimi jakakolwiek nić porozumienia. Czy na zgrupowaniu Linetty dowiedzie, że stał się mężczyzną i wygryzie Zielińskiego ze składu?

Czy syn wróci do łask ojca?

W opinii wielu fanów Adam Nawałka ma kilku „synków”. Zieliński, Kapustka, Pazdan czy Mączyński. Każdy z nich zrobił wiele dla reprezentacji, ale to pomocnik Wisły najczęściej nosił to miano, a nie miało ono wydźwięku pozytywnego. Wielu widziało w składzie m.in. Zielińskiego i krytykowało wiślaka za zbyt asekuracyjną grę. „Mączka” nie przejmował się jednak, nie czytał w mediach co o nim pisano i zawsze robił swoje. Na karku ma już 30 lat i powoli ustępuje młodszym, ale wciąż jest ważną postacią w kadrze Nawałki. – Samo powołanie o tym świadczy, że Mączyński ma szanse powrócić do łask trenera. Adam Nawałka nie eksperymentuje. Drużynę, którą się zbudowało,  to się jej nie burzy. Gdy mówi o 72. piłkarzach w kręgu jego zainteresowań, to jest to absolutnie szczera prawda. Jeździ na mecze ekstraklasy, Serie A czy Bundesligi, aby ich wszystkich oglądać. Nawałka ma sprawdzoną jedenastkę, zwłaszcza jeśli chodzi o środkową strefę boiska – stwierdza ekspert TVP.

Znamiennym jest fakt, że w Bukareszcie, Mączyński zmienił Linettego i Krychowiak niczym za dotknięciem magicznej różdżki zaczął grać zdecydowanie pewniej. Wspominana wcześniej wypowiedź Mączyńskiego w Lidze+ Extra, dowodzi, że i on ma szansę znów uzyskać uznanie w oczach selekcjonera, zwłaszcza, że w Podgoricy będzie jeszcze ciężej niż w Rumunii, a to właśnie Mączyński ma najwięcej doświadczenia w grze „na gorących terenach”. Mimo wszystko, najbardziej prawdopodobne jest, że w momencie prowadzenia Polaków, szkoleniowiec zdecyduje się na „Mączkę”, którego zadaniem będzie uszczelnienie środka pola i sprawienie, by Krychowiak znów był dawnym Krychowiakiem.

Czy pozostali ligowcy mają szanse?

Nie wydaje się, by Damian Dąbrowski i Jacek Góralski mieli szansę wystąpić w Podgoricy. Obaj zostali powołani by wzmocnić rywalizację, dać Nawałce rozwiązania podczas gierek na zgrupowaniu, ale nie zagrają ani minuty w stolicy Czarnogóry. – Nie sądzę by ci zawodnicy wyszli w Podgoricy, chyba, że wydarzyłoby się coś wyjątkowego. Wątpię by ci ligowcy mieli szansę znaleźć się nie tylko w pierwszym składzie, ale i na ławce rezerwowych – potwierdza tę tezę Szpakowski.

Adam Nawałka ma bardzo twardy orzech do zgryzienia. Nam dziennikarzom i kibicom pozostaje jedynie mieć nadzieję, że tak jak do tej pory, trener w swoich osądach nie będzie się mylił, a nasi środkowi pomocnicy, swoją walecznością i umiejętnościami zdominują najważniejszą przestrzeń boiska i wybiją z głów Czarnogórców nadzieje na zdobycie w starciu z Polakami choćby punktu. Zwycięstwo naszych Orłów sprawi, że znajdziemy się na autostradzie do rosyjskiego czempionatu.

Bogdan Setlak

Redakcja SportowyMagazyn.pl

redakcja@sportowymagazyn.pl