Nie wszystko jeszcze Hula

Kolejny weekend pucharu w skokach narciarskich pokazał, że nasi zawodnicy do sezonu przygotowani są dobrze, ale absolutnie nie można mówić o formie wysokiej. Stabilizacja? Też niekoniecznie, choć zdarzają się równe próby. Na rosyjskiej skoczni rządzili natomiast Niemcy, a silni byli także Norwegowie i Stefan Kraft.

skoki

Popatrzmy na niedzielne rezultaty polskiej kadry. Najlepszy, siódmy Kamil Stoch, skakał odpowiednio 123,5 i 134 metry. Piotr Żyła i jego rezultaty – 121,5 i 131m. Maciej Kot, mimo dwóch równych i względnie dalekich skoków, uplasował się na ósmej pozycji – obie próby ponad 130 metrów. Dawid Kubacki również nieco równiej niż pierwsza wymieniona dwójka, ale trochę za blisko. 121,5m w pierwszej odsłonie konkursu oraz pięć metrów dalej w drugiej serii, co dało ostatecznie koniec drugiej dziesiątki. Cieszą kolejne punkty Jakuba Wolnego i w tym przypadku nie mamy na co narzekać, bo ten 22-latek oddał dziś naprawdę równe próby i ostatecznie wylądował na 26. lokacie. Kolejne punkty cieszą, oby było coraz lepiej.

Niedzielny konkurs kompletnie nie wyszedł Stefanowi Huli. Wiemy, że był to wypadek przy pracy, bo 111 metrów to jeden z najgorszych czterech skoków w zawodach. Nie możemy tego zatem usprawiedliwiać tylko złymi warunkami. Na pocieszenie dzień wcześniej Stefan był w trzeciej dziesiątce, ale do optymalnej formy sporo brakuje.

W sobotę miejsca Polaków i skoki były podobne. Najdalej z naszych lądował Dawid Kubacki – w drugiej serii tamtego konkursu skoczył 130,5m, ale z kolei w pierwszej trochę zabrakło i skończył na jedenastym miejscu. W „10” był Żyła i on jako jedyny miał dwie dalekie i podobne do siebie próby (obie w pobliżu 130 metrów).

Niżny Tagił należał do niemiecko – norweskiej koalicji, a także trochę Stefana Krafta. W sobotnim konkursie triumfował Richard Freitag, a oprócz niego w „szóstce” byli dwaj inni Niemcy, Wellinger i Geiger. Dwa pozostałe miejsca na podium, za Freitagiem, zajęli Norwegowie, Forfang i Tande. Czwarty, razem z Wellingerem był Stefan Kraft.

W niedzielę natomiast dwie pierwsze lokaty należały do Wellingera i Freitaga, czwarty uplasował się Markus Eisenbichler, a niemiecką brygadę rozdzielił tylko Stefan Kraft. Miejsca piąte i szóste należały do Daniela Andre Tande i Andersa Fannemela. Rosyjskie konkursy pokazały zatem, że u progu sezonu liczą się tak naprawdę głównie dwie nacje, a także niezłą formę trzyma ubiegłoroczny triumfator Pucharu Świata, Austriak Stefan Kraft. Richard Freitag jest liderem Pucharu Świata, mając 270 punktów na koncie.

Dalej należy upatrywać właśnie Polaków, którzy jako drużyna skaczą całkiem nieźle i są obecnie – realnie oceniając sytuację – trzecią siłą w stawce. Jernej Damian w Kuusamo raczej wyskoczył tylko raz, a po rewelacji z Wisły, Junshiro Kobayashim, też nie ma co spodziewać się cudów w dalszej części sezonu.

Puchar Świata przenosi się w następny weekend do niemieckiego Titisee-Neustadt, a później szwajcarskiego Engelbergu. Następnie rozegrany zostanie Turniej Czterech Skoczni, pierwsza poważna impreza tego sezonu. Wydaje się, że aktualne skoki naszej drużyny, choć nie porywają, są dobrym prognostykiem na zbliżające się tygodnie i świąteczno-noworoczne konkursy. Do poprawienia raczej nie jest bardzo dużo, by Polacy zapukali do konkursowej piątki. Na razie jednak, nie wszystko jeszcze hula, jak należy.

Amadeusz Bielatowicz

amadeusz.bielatowicz@sportowymagazyn.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *