Namieszać w stawce i wywalczyć puchary

„Teraz czeka nas Puchar Maja, czyli liga uda. Albo się uda, albo się nie uda” – powiedział trener Jagiellonii Białystok, Michał Probierz, po zakończonym ostatnim meczu sezonu zasadniczego z Piastem Gliwice. Dla Wisły Kraków ostatnie siedem kolejek to walka o to czy uda się awansować do europejskich pucharów. Pierwsza przeszkoda w niedzielę, będzie nią warszawska Legia.

wisla_krakow-cracovia009

Od momentu gdy Wisłę przejmował Kiko Ramirez głównym celem dla krakowian była walka o górną ósemkę, która gwarantowała pewne utrzymanie. Gra pod wodzą hiszpańskiego szkoleniowca wygląda jednak na tyle dobrze (poza fatalnym meczem z Górnikiem Łęczna), że spora część kibiców „Białej Gwiazdy” zaczyna wierzyć w to, że przy Reymonta znów zagoszczą europejskie puchary. – Jesteśmy coraz bardziej pewni siebie, coraz bardziej świadomi swoich atutów i zespołowości. Przekonaliśmy się, że to może być naszą siłą i możemy na tym bazować – powiedział na przedmeczowej konferencji kapitan Wisły, Arkadiusz Głowacki.

Czy takie nadzieje mają jakiekolwiek podłoża matematyczne? Otóż tak! Jeśli Lech Poznań zdobędzie Puchar Polski, to czwarta drużyna Lotto Ekstraklasy zagra w Lidze Europy. Jak pokazują wyliczenia portalu Ekstrastats – Wisła wciąż może znaleźć się w najlepszej czwórce, a nawet trójce.

Piłkarze nie powinni jednak spoglądać z nadzieją na tabelę, a wykonać swoje zadanie, którym niewątpliwie będzie rehabilitacja za porażkę z Górnikiem Łęczna, a w dalszym rozrachunku popsucie planów najlepszej czwórce walczącej o tytuł mistrza kraju. Wiślacy swoją grą w tym roku pokazali, że są w stanie to uczynić. Pierwsze trudne zadanie czeka ich w niedzielę, gdy pojadą do Warszawy wziąć rewanż za marcową porażkę, gdy gol Miroslava Radovicia ustanowił wynik spotkania.

Na szczęście dla wiślaków powróci trójka nieobecnych: Ivan Gonzalez, Maciej Sadlok i Krzysztof Mączyński. Ich brak pokazał w meczu z Łęczną, że choć Wisła dysponuje wreszcie długą ławką rezerwowych, to nie jest ona najmocniejsza. Alan Uryga nie przekonuje, trudno powiedzieć to również o Matiji Spiciciu, a Pol Llonch bez asekuracji „Mączki” nie potrafi znaleźć swojego miejsca na boisku i biega niczym dziecko we mgle.
W barwach Wisły wciąż zagrożony pauzą jest Zdenek Ondrasek, ale on po słabym występie w Lublinie, raczej nie będzie głównym typem trenera do obsady „szpicy” oraz Arkadiusz Głowacki, co dla fanów „Białej Gwiazdy” jest zdecydowanie gorszą wiadomością.

Vadis i Radović to gracze z wieloletnim i bezcennym doświadczeniem. To właśnie dlatego, że Legia ma takie indywidualności, my musimy przeciwstawić się im na poziomie kolektywu – twierdził na przedmeczowej konferencji Kiko Ramirez. Legioniści mają lepsze statystyki indywidualne od wiślaków. Wciąż najlepszym strzelcem jest nieobecny już w stolicy Nemanja Nikolić (12 goli), a stawce lideruje Radović z 10. trafieniami. O jedno mniej ma najlepszy w tym zestawieniu wśród krakowian – Rafał Boguski . Bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem ofensywnym i zarazem asystentem Legii jest Vadis Odidja-Ofoe, który już osiem razy otwierał swoim kolegom drogę do bramki. Najlepszy wiślak – Mączyński – ma pięć asyst. – My stawiamy na kolektyw. Na to, abyśmy wszyscy razem walczyli o korzystny wynik. Na poziomie indywidualnym też mamy wartościowych piłkarzy, natomiast najważniejsze jest dla nas to, by jako drużyna dobrze pracować – podsumował swoją filozofię Kiko Ramirez w kontekście indywidualnych osiągnięć legionistów.

Kolejne Derby Polski będzie sędziował Daniel Stefański z Bydgoszczy.

Bogdan Setlak

bogdan.setlak@sportowymagazyn.pl