„Młode Lwy” głośno zaryczały. To ryk zwiastujący awans?

Jeszcze do końca nie opadły emocje po weekendowym graniu, a już kibice muszą się przygotować na ich kolejną dawkę. Brązowych czeka pierwsze z dwóch zaległych spotkań, które nie nie odbyły się ze względu na fatalną pogodę. W sobotę piłkę w siatce umieścili aż pięciokrotnie. Biorąc pod uwagę miejsce najbliższych przeciwników, pachnie kolejnym rekordem.

garbarnia-podhale-40

Coś co kilka miesięcy temu wydawało się odległym marzeniem, w który wierzyli tylko nieliczni, teraz zdaje się być całkiem prawdopodobną rzeczywistością. Mowa tu o oczywiście o awansie do drugiej ligi. Takimi pojedynkami, jak ten rozegrany na Podhalu, krakowska drużyna udowadnia wszystkim, że to zaszczytne pierwsze miejsce jak najbardziej im się należy. Chociaż pierwsza połowa nie do końca zapowiadała taki stan rzeczy. De facto jedyna okazja gospodarzy i… już w 12. minucie, Pająk z bliska wyprowadził swój zespól na prowadzenie. Wyniku nie udało się zmienić aż do 47. minuty, kiedy to po szybkiej akcji Kiebzaka, futbolówkę na wślizgu dopadł Siedlarz i celnie skierował ją do siatki. Od teraz, już do końca meczu trwała całkowita dominacja i popisowa gra Garbarni, której poziom zdecydowanie przewyższał trzecioligowe standardy. Na pochwałę, co warte podkreślania zasługuje cała ekipa. Bardzo rzadko zdarza się sytuacja, w której drużyna strzela pięć goli, a każdy z nich jest autorstwa innego zawodnika. I tak swoje trafienie dołożyli jeszcze Dariusz Łukasik, Szymon Kiebzak, Tomasz Ogar i Mateusz Ciesielski. Do naszej jedenastki tygodnia zdołało wskoczyć aż ośmiu zawodników Garbarni: http://sportowymagazyn.pl/kjt-efektowny-i-efektywny-wystep-garbarni/

Hit kolejki, czyli Kraków zdecydowanie zadowolony

W Ostrowcu mawiano, że spotkanie z Motorem może bardzo dużo wyjaśnić, naszym skromnym zdaniem tak też się stało. Po pierwsze pokazało, że drużynie z Lublina też zdarzają się słabsze chwile, niesamowita seria jedenastu kolejnych zwycięstw odeszła do lamusa. Drugi wniosek jaki się nasuwa to zbyt wczesne skreślenie KSZO, które rozegrało najlepszy występ w tym sezonie i potrafiło odrobić dwie bramki różnicy. Do tego trzeba doliczyć ponad trzytysięczną widownię, liczną delegacje kibiców z Lublina, żywiołowy doping i faktycznie mecz ten sprostał definicji „hit kolejki”

Kilka godzin przed spotkaniem trener Andrzej Wiśniewski w takich oto słowach odniósł się do rywalizacji z Motorem.
– Szanse na zwycięstwo wypatruję przede wszystkim w ogromnym potencjale tej drużyny, który widzę na treningach. Jestem tu ponad miesiąc, a do tej pory mieliśmy w rozegranych spotkaniach ogromnego pecha. Wraca także zawodnik, który dostał w meczu z Resovią czerwoną kartkę, a jest to bardzo mocny punkt drużyny. Każdy piłkarz zdaje sobie sprawę z tego, że ostatnie wyniki są poniżej oczekiwań zarówno kibiców jak i działaczy, ten mecz może być idealnym meczem na przełamanie.

Czy było to jednorazowe przełamanie potwierdzi spotkanie z Garbarnią, które już za niecałe dwa tygodnie. Biorąc pod uwagę determinację obu klubów w drodze na szczyt, jesteśmy pewni, że to właśnie 27 maj będzie kluczowy w walce o drugą ligę.

Dwa bieguny tabeli

Krakowianie już drugi raz w tym miesiącu mają bardzo napięty tygodniowy harmonogram, po  sobotnim wyjazdowym pojedynku, czeka ich kolejny wyjazd, tym razem do Małogoszczu. Z poprzedniego „maratonu” Garbarnia  zdobyła wszystko, co miała do zdobycia (trzeciomajowe zwycięstwo  2-1 ze Stalą Rzeszów oraz trzy dni później 1-0 z MKS Trzebinia-Siersza).

Wierna Małogoszcz zamyka całą stawkę. O ile możemy byc pewni, że walka o czołowe miejsca do ostatniej kolejki będzie emocjonująca, to ostatnie miejsce raczej nie ulegnie już zmianie. Małogoszczanie z jedenastoma punktami, do bezpiecznego miejsca tracą bagatela siedemnaście „oczek”. Jak przyznają sami zawodnicy, traktują oni swoją grę bardziej amatorsko, pomimo tego nawet w starciach z czołowymi druzynami ligi nie można im odmówić ambicji. Tak też było całkiem niedawno, podczas 23. kolejki. U siebie podejmowali zepół Motoru Lublin, który jest jednym z kandydatów do awansu. W spotkaniu tym Wierna tanio skóry nie sprzedała, dobra gra zaowocowała nawet prowadzeniem po pierwszej połowie 2-1. Różnica klas zaczęła być widoczna dopiero w drugiej połowie, z której zwycięsko wyszedł Motor, strzelając trzy gole i jednocześnie zwyciężając całe spotkanie. Jednak aby utrzymać miejsce w trzeciej lidze potrzeba zacząć regularnie punktować, a z tym Wierna ma duży problem. Ostatnie punkty zdobyła 11 marca.
W najbliższą środę odbędzie się zatem zaległe spotkanie 25. kolejki, które nie zostało rozegrane 22 kwietnia z powodu opadów deszczu i śniegu. Teoretycznie powinno być łatwe zwycięstwo krakowian, a jak będzie okaże się już niedługo. Wygrana jeszcze bardziej uchyli przed nimi drugoligowe drzwi.

Michał Jeleń

michal.jelen@sportowymagazyn.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *