Kto 1 stycznia obudził się z największym kacem?

Ból głowy, potrzeba wypicia cysterny kefiru oraz chęć niewstawania z łóżka przez najbliższy rok. Kto tego nie zna? Stan bardzo nieprzyjemny, który jednak na szczęście mija w miarę szybko. Co innego kac moralny. Poczucie, że mieliśmy możliwości, by zrobić naprawdę fajnego, a z pełną premedytacją zrobiliśmy coś odwrotnego. Naszym zdaniem jedna znacząca figura polskiego boksu powinna to teraz przeżywać.

 

Szwagier_pięścią w stol_rozjebka_teksty o sporcie_komentator

 

Szpilka zbawiciel

Wiemy, że o Szpili w ostatnich dniach pisało się całe tomy, chyba jednak pominięto ważną kwestię, na którą chcę zwrócić uwagę.

W pewnym momencie wydawało się, że pięściarz z Wieliczki będzie Mojżeszem polskiego boksu. Kimś, kto przeprowadzi dyscyplinę przez morze marazmu. Charyzmatyczny, budzący wielkie zainteresowanie, a do tego całkiem utalentowany. Oczywiście lista jego wad była równie długa. Zarówno tych poza ringowych (bójki na konferencjach) jak i stricte bokserskich (słaba obrona i pajacowanie przy linach). Zwolennicy i przeciwnicy, co do jednego byli zgodni- chłopak miał wielkie ambicje sportowe. Po wyjściu z więzienia nie chciał walczyć z kelnerami, tylko od razu domagał się solidnych rywali. To on wymusił na promotorach walkę z Jennings’em i Adamkiem. To on wziął walkę z Wilder’em bez pełnych przygotowań. Jego ciągłe gadanie o tym, że zostanie mistrzem świata, może było trochę odrealnione, ale na pewno było szczere. Przez kilka lat jawił się osobą, która zasypia i budzi się mając na oczach zielony pas WBC.

 

Chu…, dupa i kamieni kupa

 Co zostało z tamtego Artura? Fakty są brutalne. Będąc u szczytu swoich fizycznych możliwości chce spróbować swoich sił w MMA. W dyscyplinie, w której będzie maksymalnie średniakiem. A kto ma być jego pierwszym rywalem? Aktor z M jak Miłość. Tak,  zgadza się, były pretendent do mistrzostwa świata w wadze ciężkiej będzie bił się z aktorem z M jak Miłość. Co może zyskać? Dobre pieniądze i kilka tysięcy lajków gimbazy na facebooku. Sportu w tym nie ma, a każdy kto twierdzi inaczej powinien udać się do psychiatry.

Argument, że Szpilka idzie w ślady Mariusz Pudzianowskiego i Szymona Kołeckiego są całkowicie nietrafione. Obaj przeszli do MMA, kiedy w swoich macierzystych dyscyplinach osiągnęli absolutny top. Sportowo byli całkowicie spełnieni. Szpilka będący w połowie drogi na szczyt, woli zejść i poskakać sobie na równinie pełnej banknotów. Faktycznie, posiada wielką umiejętność robienia kasy i to naprawdę dużej. Szkoda, że postanowił odcinać kupony
w wieku 29 lat.

 

 

Łukasz Szymura

lukasz.szymura@sportowymagazyn.pl