KS AGH przed pierwszą ligą

Dużo wody w Wiśle upłynie, zanim rozpocznie się nowy sezon koszykarski, ale nie można powiedzieć, że w przerwie między sezonami nic się nie dzieje. W ramach rozgrzewki sprawdzimy co słychać u „najnowszych” pierwszoligowców  z KS AGH.

 naokraglobaner

Po świetnym zeszłym sezonie koszykarzy AGH czeka jeszcze większe wyzwanie – utrzymanie w pierwszej lidze. Żeby osiągnąć ten cel, do klubu sprowadzonych zostało trzech nowych zawodników: Rafał Zgłobicki z TS Wisły, Marek Szumełda-Krzycki z mającej mocarstwowe plany Legii Warszawa oraz Maciej Adamkiewicz z KS Basketu Piła. Pierwszy z nich zdobywał w zeszłym sezonie średnio 13 punktów w 29 minut przy skuteczności 40%, a jest jeszcze bardzo młody, za kilka tygodni skończy 22 lata. Szumełda-Krzycki z kolei nie pograł zbyt wiele, ale miał w klubie silnych i bardzo doświadczonych konkurentów. Teraz przechodzi do AGH z nadzieją na więcej minut gry. Maciej Adamkiewicz był natomiast gwiazdą drugoligowej drużyny. Zdobywał dla niej średnio 21 punktów w 34 minuty, a do tego dokładał 9 i pół zbiórki.

Co na temat swoich nowych podopiecznych mówi Wojciech Bychawski? „Marek Szumełda to jeden z wybitniejszych rozgrywających swojego pokolenia, którego trapiły kontuzje. Teraz jest w pełni sił i wraca do Krakowa po to żeby wreszcie grać w koszykówkę i osiągnąć jakiś sukces. Bardzo inteligentny zawodnik na pozycji numer 1 od którego oczekujemy, że wprowadzi spokój i doświadczenie w nasze szyki. Rafał Zgłobicki to wyróżniający się młody drugoligowy zawodnik, bardzo zdolny strzelec, który w drugiej lidze pokazał na o go stać i czas najwyższy żeby pokazał to wszystko w pierwszej lidze. Jeśli chodzi o Maćka Adamkiewicza jest silnym, wysokim zawodnikiem, bardzo dobrze przygotowanym fizycznie. Ma nam pomóc uzupełnić grę, trzeba dodać jeszcze, że jak na tak wysokiego zawodnika bardzo dobrze rzuca z dystansu i półdystansu, a przede wszystkim charakterologicznie jest takim typem walczaka, więc myślę, że będzie pasował do naszej drużyny.”

Wydaje się więc, że każdy z nich może być solidnym wzmocnieniem. Nikt jednak nie dostanie miejsca w pierwszej piątce za darmo, każdy musi ciężko pracować od pierwszego dnia okresu przygotowawczego. Dotyczy to również koszykarzy, którzy przed kilkoma tygodniami awansowali do pierwszej ligi. Trener mówi o nich tak: „mam duży szacunek do ludzi którzy wywalczyli awans. Zrobili dla mnie tak dużo, że skoczyłbym za nich w ogień. Ale nie mogą spać spokojnie, nie ma nic za osiągnięcia – za to są medale i ordery, ale na medalach i orderach zbiera się kurz. Staram się w sporcie żyć według zasady że to, co było, nie ma żadnego znaczenia. Myślę o tym, co jest i co przed nami. Nie ma żadnej taryfy ulgowej. Lepszy gra, słabszy stara się być lepszy, żeby grać.”

Nie wiadomo jeszcze jak dokładnie będą wyglądały przygotowania do sezonu. Trener Bychawski mówi: „ósmego sierpnia ruszamy z przygotowaniami, a liga zaczyna się w ostatni weekend września. Chcemy pojechać na dwa turnieje, ale na razie jesteśmy w fazie ustaleń. Ostateczne terminy zostaną podane pod koniec lipca.”

Ważną drużyną dla krakowskiej koszykówki może stać się Politechnika Krakowska i również o to zapytaliśmy szkoleniowca AGH. „Czytałem kto przychodzi do PK. Przede wszystkim Rafał Knap będzie ich trenerem. To świetny fachowiec, jak dla mnie to gwarant sukcesu sportowego i organizacyjnego. To jest człowiek który się zna na tym co robi. Jeśli chodzi o zawodników, pojawiają się bardzo ciekawe nazwiska. Natomiast z racji tego, że zajmuje się tym bliska mi osoba, nie chciałbym tego oceniać, mogę jedynie powiedzieć, że będę trzymał kciuki za Rafała.  Kto wie, może za rok zagramy derby w pierwszej lidze.”

Żeby pierwszoligowe derby doszły do skutku, trzeba spełnić dwa warunki. Pierwszy to awans AZS Politechniki, drugi to utrzymanie KS AGH i ciężko powiedzieć, kto stoi przed trudniejszym zadaniem. Z jednej strony, awansować nie jest łatwo, z drugiej jednak – trudniej utrzymać się na szczycie niż na niego wejść, chociaż ciężko powiedzieć, że pierwsza liga to szczyt dla AGH. Ze słów Wojciecha Bychawskiego można wnioskować, że jest spokojny o powodzenie swojej misji w nadchodzącym sezonie, a trzy solidne wzmocnienia powinny w tym pomóc. Przypomnijmy, że w liczącej 16 zespołów Pierwszej Lidze, sześć najgorszych drużyn gra w fazie play-out, więc żeby zapewnić sobie spokojne utrzymanie, trzeba zająć miejsce od dziesiątego wzwyż. Tegoroczna Nysa Kłodzko pokazała, że można, czemu więc miałoby się nie udać również AGH? Zostawiam Was z tą pozytywną myślą.

Redakcja SportowyMagazyn.pl

redakcja@sportowymagazyn.pl