Krótka myśl: Najlepiej w tramwaju

On nie chce czekać, budować emocji. Zabił rywalizację o Kryształową Kulę już teraz, na mamucie w Vikersund. Do Planicy – jak mówi – pojedzie na dużym ludzie. I słusznie. Zdominował ten sezon, zdeklasował rywali w ostatnich konkursach, udowodnił po raz kolejny, że jest jednym z najlepszych skoczków świata.

skoki1

Na początek krótka anegdota. Jadę w niedzielę tramwajem i słyszę nagle rozmowę o skokach narciarskich. Mniej więcej coś w stylu:

– To dzisiaj są skoki. O 16:30? Ten nasz Kamil to jest w formie. Ale ci Norwegowie coś na pewno oszukują. Pewnie tak, jak ta biegaczka, Bjoergen.

– Na pewno! To niemożliwe, że wszyscy tak dobrze skaczą. Ale nasz Kamil i tak im dziś utrze nosa.

Słysząc rozwijający się dialog, obróciłem głowę w prawo i zobaczyłem dwie starsze Panie, około 60-70 lat. Ogromnie przeżywały ten temat i pomijając już teorie spiskowe skierowane w kierunku norweskiej kadry, ta rozmowa była po prostu genialna. Całej nie zacytuję, bo i nie taki jest mój zamiar, ale muszę przyznać, na mojej twarzy naprawdę pojawił się uśmiech. Poczułem, że sportem, a zwłaszcza skokami, interesują się już nie tylko ludzie w średnim wieku i pokolenie obecnych 20-30 latków, którzy dorastali na sukcesach Małysza. Skoki naprawdę stały się sportem narodowym, zwłaszcza w okresie od listopada do marca. Dyscypliną, o której rozmawia się w towarzystwie, tematem, który jest doskonałym przerywnikiem, choćby właśnie w trakcie niedzielnej podróży tramwajem.

Powyższa historia wydarzyła się na kilka godzin przed kolejnym wielkim sukcesem Kamila Stocha. Nasz rodak nie tylko wygrał coraz popularniejszy turniej Raw Air, ale przede wszystkim zapewnił sobie końcowy triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Tylko jedno słowo pasuje do Kamila w tym roku – dominator. Ktoś może powiedzieć, zabrakło złota w Mistrzostwach Świata i drugiego medalu indywidualnego w Korei. Ale czy naprawdę ma to jakiekolwiek znaczenie przy tak ogromnych osiągnięciach mistrza z Zębu? To jest jego rok i zwyczajnie, czapki z głów Kamilu.

Amadeusz Bielatowicz

amadeusz.bielatowicz@sportowymagazyn.pl