Koszykówka w odwrocie?

W zeszłym tygodniu reprezentanci polski w koszykówce pewnie awansowali na mistrzostwa Europy, wygrywając pięć meczów, a przegrywając tylko jeden, ale… czy ktoś to zauważył?

 naokraglobaner

Trochę dziwi mnie, jak mało popularna jest w Polsce koszykówka, razem z reprezentacją narodową na czele. Nasz kadra to zespół, którego w Europie nie musimy się wstydzić, Mike Taylor wykonuje świetną robotę. Jeżeli obejrzycie któryś z ostatnich meczów eliminacyjnych (no, z wyjątkiem tego przegranego), dojdziecie do wniosku, że organizacja gry stoi na dobrym poziomie, a i zawodnicy, na każdej pozycji, „dają radę”, a nawet więcej.   Tym bardziej dziwi, że średnia oglądalność tych spotkań wyniosła… 77 tysięcy.

 

Przypuszczam, że gdyby stadion narodowy był w stanie pomieścić tyle ludzi, to na mecz piłkarskiej reprezentacji tylu by przyszło. Oglądalność sparingów reprezentacji piłki kopanej liczy się w milionach, a wszyscy, którzy widzieli mecz decydujący o awansie na Eurobasket nie byliby w stanie zapełnić największych stadionów Europy. Może porównywanie do piłki nożnej nie jest najlepsze, ale chciałem podkreślić ogromną rozbieżność.

 

Jak widać jeden Marcin Gortat działający na rzecz popularyzowania koszykówki to za mało, nawet jeżeli, jak sam mówi, na rzecz basketu w Polsce robi trzy razy więcej niż Polski Związek Koszykarski (nie będę mierzył czy to prawda czy nie, bo tego zmierzyć się nie da). Co prawda ostatnio przyzwoitą karierę w Hiszpanii robi Adam Waczyński, a do Turcji przeszedł Mateusz Ponitka – mamy więc swoich przedstawicieli w dwóch bodaj najsilniejszych ligach Europy, obaj zresztą będą pewnie ważnymi postaciami w swoich zespołach. Ja jednak mam wrażenie, że to i tak nic nie zmieni, bo najważniejsza dla koszykówki liga to NBA. Gdyby tylko grało tam więcej Polaków, można by myśleć o gwałtowniejszym rozwoju.

 

Poza tym, wydaje się, że boom na przykład na piłkę ręczną powstał dopiero po większych sukcesach reprezentacji, zaczekajmy więc do przyszłego roku. Na poprzednich mistrzostwach odpadliśmy w jednej ósmej finału, przegrywając z późniejszym mistrzem, czyli Hiszpanią, a rozstrzelał nas właściwie sam Pau Gasol, późniejszy MVP rozgrywek. Graliśmy jednak stosunkowo dobrze, stawiając zacięty opór choćby Francji z Tonym Parkerem w składzie. Mam więc cichą nadzieję, że za rok będzie jeszcze lepiej. Czy jednak koszykówka może być ważną dyscypliną w jakimkolwiek kraju poza USA?

Redakcja SportowyMagazyn.pl

redakcja@sportowymagazyn.pl