Kocha adrenalinę. – Motocykle ją zapewniają

Nawet ktoś, kto słabo interesuje się sportem żużlowym, wie doskonale, że dyscyplina ta niesie za sobą ogromne ryzyko i niebezpieczeństwo. Przez większość kojarzona jedynie z mężczyznami, pozbawionymi pierwiastka strachu. Na motocyklach chcą także ścigać się kobiety. Jedna z nich kilka razy pojawiła się na treningach przy ulicy Odmogile. Opowiada nam m.in. o swoich odczuciach i miłości do sportu żużlowego.

img_0955

Wiktoria Wnętkowska ma 16 lat i uczęszcza do pierwszej klasy III LO im. Jana Kochanowskiego w Nowej Hucie. Swoich sił na motocyklu żużlowym, poza Krakowem, próbowała także w Świętochłowicach i Tarnowie. Od trzech lat trenuje także szermierkę. Poza tym, pasjonuje się fotografią i sama robi zdjęcia dla jednego ze sportowych portali.

Skąd u Ciebie zamiłowanie do motocykli?

– Kocham adrenalinę, szybkość, pokonywanie strachu. Motocykle mi to po prostu zapewniają. Na razie nie miałam zbyt dużo jazdy, ale każda minuta na motocyklu jest dla mnie wyjątkowa i czuję, że to jest to, co chciałabym robić przez całe życie.

Dlaczego właśnie żużel, który raczej nie jest wybierany przez młode dziewczyny?

– Miałam 10 lat, kiedy dziadek zabrał mnie na stadion. Od razu jako mała dziewczynka pokochałam atmosferę, zapach i oczywiście ściganie. Wtedy na Wandzie działała szkółka, gdzie szukali osób od bodajże 13 roku życia. Byłam za mała, ale wtedy pojawił się pierwszy pomysł, że chciałabym spróbować. Odkąd skończyłam 13 lat, usilnie walczę o możliwość jazdy.

Nie boisz się ryzyka i niebezpieczeństwa, które niesie za sobą speedway?

– W tym sporcie nie można się bać. Jest jednym z najniebezpieczniejszych na świecie, ale jest też niesamowity. Jest warty wszystkich poświęceń.

Co w czasie jazdy na motocyklu żużlowym daje Ci najwięcej frajdy?

– Ciężko mi na to odpowiadać, skoro miałam na razie 8 treningów. Myślę, że kręci mnie szybkość, brak hamulców, no i właśnie przede wszystkim pokonywanie swoich granic.

img_0854

Jak ocenisz swoją współpracę z Wandą i czy nadal planujesz uczyć się żużlowego rzemiosła w Krakowie?

– Ciężko nazwać to współpracą. Miałam 8 treningów, byłam jako jedyna w szkółce żużlowej. Na ostatnim treningu pojawił się chłopak w moim wieku oraz dużo młodszy chłopiec. Moim marzeniem jest zdawać licencję w barwach Wandy Kraków, jednak klub nie wydaje się być zainteresowany współpracą ze mną. Nie wiem, jak będzie to wszystko wyglądało w przyszłym sezonie. Raczej zawiodłam się tym rokiem, przez Wandę straciłam bardzo dużo czasu, który mogłam poświęcić na poważne treningi.

Jak wyglądały treningi w Wandzie Kraków, która ciągle przecież nie posiada tak naprawdę rozwiniętej szkółki?

– Trener Adam Weigel dawał mi wskazówki, jak uzyskać pierwszy ślizg, podpowiadał, pomagał. Podczas treningów jeździli zawodnicy Wandy, później różni amatorzy, również Adam, no i ja. Zawodnicy i amatorzy także często mi pomagali, uczyli składania się „na sucho” w parku maszyn. W tym wszystkim należy przede wszystkim wymieniać Mikołaja Frankiewicza, który, gdy pan Adam złapał kontuzję, zaczął pomagać mi w przygotowaniu motocyklu. Później podpowiadał na torze, w parku maszyn, pomagał w organizacji treningów, a także dzielnie wysłuchiwał wszystkich moich po treningowych narzekań czy żali. Podpowiadał, co zrobić na dany uraz po upadku. Krótko mówiąc, wspierał na każdym kroku związanym z żużlem.

Swoją przyszłość wiążesz z poważnym uprawianiem tego sportu?

– To moje marzenie, które ciągle staram się realizować.

Uważasz, że dziewczyny mają szanse w najbliższych latach na zawodową, żużlową ligę w Polsce, czy raczej jest to sport, który zawsze będzie domeną mężczyzn?

– Myślę, że do stworzenia polskiej ligi kobiet jeszcze daleka droga, jednak jest to coraz bardziej popularny sport wśród dziewcząt. Osobiście znam kilka takich, ścigających się dziewcząt, a jedna z nich jest już coraz bliżej zdawania licencji. Na razie jesteśmy skazane na ściganie się z mężczyznami, ale w przyszłości… kto wie?

Wiem, że poza żużlem, mocno interesujesz się także skokami narciarskimi. Ostatnie doskonałe wyniki naszych skoczków muszą pewnie dawać ci wiele radości?

– Odpowiadając na te pytania, znajduje się na Turnieju Czterech Skoczni. Interesuje się skokami od dziecka, a aktualnie jestem fotoreporterką w redakcji sportsinwinter.pl. Sukcesy Polaków oczywiście cieszą, jak zawsze, i w każdej dyscyplinie. Generalnie kocham sport, kocham kibicowanie i staram się wspierać polskich sportowców w każdej dyscyplinie.

Myślałaś kiedyś, by zamiast na żużel, postawić na jakąś inną dyscyplinę? Chociażby wspomniane skoki, w których wydaje się, że na ten moment kobiety mają znacznie większe możliwości, by zawodowo uprawiać tę konkurencję.

– Nie, nigdy nie chciałam uprawiać skoków narciarskich. Wolę tę dyscyplinę z trybun, a już decydowanie zza obiektywu aparatu. Pojawiały się pojedyncze pomysły o jednorazowych skokach, ale spełzły na niczym. Kiedyś na pewno i tego spróbuję! Jednak w moim życiu przewijały się inne sporty. Była czysto amatorska piłka nożna, jeszcze za czasów podstawówki. Gdy nie wiedziałam, co to żużel, moim marzeniem było zostać sławną bramkarką. Później była siatkówka w szkolnej reprezentacji, jednak nie szło mi to za dobrze. Aktualnie trenuję szermierkę od 3 lat w barwach TS Wisły Kraków. Sport daje mi frajdę, więc poświęcam na niego większość swojego czasu. Dodatkowym atutem jest to, że przy okazji dbam o swoje zdrowie czy kondycję. Żużel jest sportem od kwietnia do października/listopada. W zimę, wiadomo, coś trzeba robić. Wtedy głównie stawiam na szermierkę, ale też na inne sporty walki, które w przeciwieństwie do szermierki trenuję czysto amatorsko, np. boks, kickboxing, MMA.

Idol, od którego starasz się czerpać wzorce w swoim życiu?

1- Krzysztof Miętus – mój od lat ulubiony skoczek. Może aktualnie nie skacze na najlepszym poziomie, jednak jest dla mnie uosobieniem skromności i wytrwałości. Wierzę, że jeszcze będziemy mieli okazję ponownie oglądać go w kadrze A. 2 – Nicki Pedersen – jego stosunek do sportu jest niesamowity. Pokazuje, że jest twardzielem, dla takich jak on jest ten sport. Nie chodzi mi o jego dawne, nieczyste zagrania. Teraz w mojej opinii zdarzają mu się pojedyncze „wpadki”, a reszta sytuacji jest oceniana przez pryzmat jego nazwiska.
3 – Janusz Kołodziej – urodzony kapitan Jaskółek, uczy mnie, jak powinno traktować się swoją drużynę. 4 – Daniel Andre Tande – za dążenie do celu, pomimo niepowodzeń. Za niesamowite zawzięcie.

Twoje marzenia, niezwiązane ze światem sportu?
– Nie mam marzeń poza żużlem. Chyba, że zaliczać do tego głupie zachcianki pokroju domku w górach w miejscowości związanej ze skokami, jak Innsbruck czy chociażby nasza Wisła. Tak poza codziennymi drobnymi pragnieniami, chciałabym skończyć dobrą szkołę, mieć dobrą pracę, znaleźć miłość swojego życia, mieć dom wypełniony zwierzakami, ale nie traktuję tego jako marzeń, a raczej jako cele. Jako coś, do czego dążę i po co żyję.

Amadeusz Bielatowicz

amadeusz.bielatowicz@sportowymagazyn.pl

2 thoughts on “Kocha adrenalinę. – Motocykle ją zapewniają

  • 5 stycznia 2017 at 15:21
    Permalink

    Dziewczyno, skoro Kraków Cię odrzuca zapraszamy do Lublina. Szkółka działa prężnie, szkoli młodych. Jeśli tylko chcesz, możesz tutaj jeździć, dla trenera nie będzie to stanowiło przeszkody. Powodzenia w karierze!

    • 5 stycznia 2017 at 22:21
      Permalink

      Jest Pan pewien, że nie byłby to problem dla Trenera? Z chęcią skontaktowałabym się w takim razie z klubem z Lublina 😉

Comments are closed.