Klęska Wandy w meczu z liderem

Zaledwie w czterech wyścigach Arge Speedway Wanda Kraków była w stanie zremisować w konfrontacji przeciwko drużynie Speed Car Motor Lublin. Wszystkie pozostałe krakowianie przegrali, co tylko obrazuje skalę poniesionej porażki. Mecz zakończył się wynikiem 26:64.

Wanda Kraków- Orzeł Łódź
Wanda Kraków- Orzeł Łódź

Na stadionie przy ulicy Odmogile pojawiło się niewielu kibiców Wandy. Bardzo dużo natomiast przyjechało fanów drużyny z Lublina, którzy głośnym i ładnym dopingiem nieśli swoją drużynę do wysokiego zwycięstwa. W związku z wysoką temperaturą tor był mocno przesuszony, co sprawiało, że na wirażach było bardzo dużo kurzu. Nie przeszkadzało to jednak w płynnym rozegraniu meczu.

Motor Lublin rozpoczął spotkanie z dużym przytupem, wygrywając dwa pierwsze biegi w stosunku 1:5. Najpierw Paweł Miesiąc i Dawid Lampart pozostawili w pokonanym polu Victora Palovaarę i Wojciecha Lisieckiego, a w wyścigu młodzieżowym osamotniony Bartłomiej Kowalski przegrał rywalizację z fantastyczną dwóją lubelskich młodzieżowców, Wiktorem Lampartem i Oskarem Boberem. Juniorzy Motoru w całych zawodach zdobyli łącznie aż 13 punktów i cztery punkty bonusowe. Dodajmy, że Wanda w tym meczu jechała z jednym młodzieżowcem w składzie. Ze względu na odniesioną kontuzję nie mógł kolejny raz wystartować Piotr Pióro.

Krakowianom udało się zremisować wyścig trzeci, kiedy ostatni do mety dojechał Oskar Bober. Przez pewien moment wydawało się nawet, że może wygrać Ernest Koza, ale na trasie bez większych problemów dogonił go szybki Andreas Jonsson, zdobywca kompletu punktów w całym meczu.

Kolejnych siedem biegów kończyło się zwycięstwami gości, z czego aż pięć w stosunku 5:1. Fatalną serię przerwała dopiero gonitwa dwunasta, w której trzy punkty do mety dowiózł szybki w tamtym momencie Siergiej Łogaczow.

Obydwa wyścigi nominowane kończyły się remisami. W biegu nr 14 trener Dariusz Śledź wysłał do boju młodzieżowców. Przyjechali oni za plecami Marcina Jędrzejewskiego, który do ostatnich metrów musiał walczyć o wygraną, będąc mocno naciskanym przez Oskara Bobera. W 15. wyścigu nie było ponownie mocnych na Andreasa Jonssona, a krakowianie mogli zapisać remis po swojej stronie, ponieważ na starcie zdefektował motocykl Roberta Lamberta. Anglik próbował jeszcze „wskrzesić maszynę”, ale udało mu się przejechać zaledwie 1,5 okrążenia.

Już przed meczem wiadomo było, że Wanda jest skazana na porażkę. Do Krakowa przyjechał bowiem lider, który w tym roku jeszcze nie przegrał meczu w lidze. Żadnych niespodzianek nie było, a gospodarze kolejny raz byli bardzo mocno zagubieni. Wysoka porażka jest niestety dla krakowian kolejnym krokiem w kierunku spadku do II ligi.

Amadeusz Bielatowicz

amadeusz.bielatowicz@sportowymagazyn.pl