Kapitan opuszcza statek

O przyszłości krakowskiego żużla w kolejnym sezonie wiemy na razie niewiele. Klub zmaga się z zaległościami finansowymi, z zespołu odszedł Radosław Simionkowski, a wygląd ewentualnej drużyny na sezon 2017 pozostaje pod znakiem zapytania. Znacznie więcej dzieje się natomiast u sąsiadów w Tarnowie i to ich sytuacji przyjrzymy się dzisiaj nieco dokładniej.

logo UT



Pod koniec sierpnia pisałem o ciężkim sezonie „Jaskółek”. Drużyna spadła sportowo z Ekstraligi żużlowej, choć przez praktycznie cały wrzesień tliła się nadzieja, że z zaproszenia do wyższej klasy nie skorzystają Orzeł Łódź i Włókniarz Częstochowa. Ci pierwsi odmówili, „Lwy” jednak przyjęły zaproszenie. Tarnowska Unia w roku 2017 pojedzie w Nice Polskiej Lidze Żużlowej. Kibice jednak odetchnęli nieco, kiedy chęć pozostania wyrazili liderzy z Januszem Kołodziejem na czele. Dzisiaj wiemy, że kapitan opuszcza swój statek.

Kiedy po raz ostatni Unia Tarnów spadała z najwyższej klasy rozgrywkowej w 2008 roku, Janusz Kołodziej zdecydował się pozostać w klubie i rywalizować na niższym szczeblu, choć wszyscy mają świadomość, że o klasę przerasta zaplecze najlepszej ligi świata. Odszedł na dwa sezony do Unii Leszno, tuż po ponownym wprowadzeniu tarnowian do Ekstraligi. Tym razem scenariusz jest nieco inny. Janusz Kołodziej zakomunikował, że mimo wielu chęci, zdecydował się opuścić tarnowską Unię. Trudno dziwić się takiej decyzji wychowanka z Tarnowa, bo jego miejsce bez wątpienia jest wśród najlepszych. Dla kibiców jest to jednak cios, bo Unia bez Kołodzieja, to trochę jak Liverpool bez Stevena Gerrarda.

Sytuacja na dziś jest oczywista – Unia Tarnów będzie jeździła w Nice Polskiej Lidze Żużlowej. Mimo tego, jak każdy wie, rozważałem możliwość jazdy w niższej klasie rozgrywkowej. Liczyłem jednak na to, że po tak trudnym sezonie nastąpi pewne odświeżenie, reset i zmotywuje to więcej instytucji poza Grupą Azoty, które mogłyby wesprzeć Klub pod względem organizacyjnym, finansowym czy w inny sposób po którym można byłoby wyczuć, że klimat wokół żużla w Tarnowie się zmienia. Nic takiego jednak się nie dzieje zakomunikował na oficjalnym profilu Janusz Kołodziej.

– Biorąc pod uwagę przede wszystkim jazdę w niższej klasie rozgrywkowej, ale również okoliczności o których wspomniałem wcześniej podjąłem decyzję, że nie będę w sezonie 2017 jeździł w barwach Unii Tarnów oświadczył dotychczasowy kapitan tarnowskiej drużyny.

Wspomniałem, że dla kibiców odejście kapitana Kołodzieja jest powodem do wielkiego smutku. Mnie osobiście martwi też ton wypowiedzi tarnowskiego wychowanka, który jasno daje do
zrozumienia, że klub nadal jest prowadzony w kiepski sposób. To z pewnością nie wróży najlepiej, bo bez kapitana i innych ważnych filarów okręt Unii Tarnów może mieć naprawdę trudny rejs w przyszłym roku. Kierunek Kołodzieja na kolejny sezon? Raczej nikt nie ma wątpliwości, że będzie to powrót do Unii Leszno, a każdy inny wybór byłby niespodzianką.

Kto zatem wystartuje w zespole z Tarnowa w przyszłorocznych rozgrywkach? Wielką niewiadomą wciąż pozostają Leon Madsen i Kenneth Bjerre, którzy wstępnie także wyrazili chęci pozostania w Mościcach, ale teraz śmiem wątpić w taki rozwój wydarzeń. Z całą pewnością obydwaj mają oferty z klubów ekstraligowych i prawdopodobnie tam będą szukać przyszłego pracodawcy. Wiele mówi się o możliwości powrotu wychowanków w postaciach Ernesta Kozy i Jakuba Jamroga. Ten drugi jednak pewnie będzie kuszony przez włodarzy Orła Łódź, a jak można przeczytać w niedawnych doniesieniach medialnych, Jamróg ma też propozycję jazdy z trzeciego klubu, którego nazwy na razie nie podaje.

Jak widać, przyszłość tarnowskiej drużyny na razie nie jest jasna. Plany na szybki awans raczej nadal wydają się być aktualne, a tarnowianie chcieliby jak najszybciej powrócić do elity. Czy uda się tego dokonać bez kapitana, który w ostatnich latach był podporą „Jaskółek”? Pewnie jest to możliwe. Prawdziwi kibice będą natomiast oczekiwać powrotu Kołodzieja, bo każdy kibic wie, dla jakiego klubu bije serce tego zawodnika. – Wielokrotnie byłem wyrozumiały na wszystko, co się działo i o taką samą wyrozumiałość proszę w obecnej sytuacji. Nie żegnam się, tylko mówię do zobaczenia! zakończył Janusz Kołodziej w swoim oświadczeniu, którego tylko fragmenty zacytowałem w tym tekście. 

Amadeusz Bielatowicz

amadeusz.bielatowicz@sportowymagazyn.pl