Jeśli zimny prysznic, to na początek!

Niestety, eliminacje do piłkarskich mistrzostw świata nie zaczęły się dla nas zbyt dobrze.  Jeden z naszych reprezentantów mówił, że przegraliśmy wygrany mecz i trzeba przyznać, że miał rację. Co dalej?

 naokraglobaner

Co tu dużo opowiadać: prowadziliśmy 2:0, ale zremisowaliśmy z dziewięćdziesiątą szóstą (!) drużyną rankingu FIFA, chociaż nasi reprezentanci przed meczem mówili, że chcą potwierdzić jakość w naszym zespole oraz to, że nie bez przyczyny są nazywani faworytami. Mecz zaczął się dobrze dla nas – niby bardzo spokojnie, ale na pierwszego gola nie musieliśmy czekać zbyt długo. Potem jeszcze karny Lewandowskiego i chyba każdy z nas, pewny zwycięstwa, mógł się odprężyć. I wygląda na to, że nieco za bardzo odprężyli się również bohaterowie przedstawienia.

Kazachowie podnieśli się z beznadziejnej sytuacji – chwała im za to. Dwa gole strzelił nam, jak już wszyscy zdążyli zauważyć, facet, który był za słaby na Koronę Kielce. Strzelił dla tego klubu jednego gola w dwudziestu jeden meczach. Ale przecież we współczesnej piłce nie ma już kelnerów, wiadomo. Osiemdziesiąt miejsc różnicy w rankingu jeszcze nie daje pewności zwycięstwa. Prawie każda drużyna w Europie jest w stanie urwać punkty najlepszym, jeżeli ma dobry dzień. A my do najlepszych jeszcze nie należymy.

Powiedzmy sobie jednak szczerze, taka wpadka musiała się nam przydarzyć w trakcie eliminacji i całe szczęście, że trafiła się na samym początku, bo właściwie w żaden sposób nie przesądza sprawy awansu. Dla naszej reprezentacji powinien to być bardzo zimny prysznic, który nauczy troszkę więcej pokory i pozwoli zachować większą koncentrację w kolejnych spotkaniach. To ważne, bo właściwie do każdego meczu w tej grupie będziemy podchodzili z pozycji faworyta. A jeśli nie awansujemy, to wiadomo – horror, dymisje i koniec pięknej atmosfery wokół kadry.

Na razie jednak do dymisji jeszcze bardzo daleko, chociaż nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać jedno: jak szybko potrafimy zmieniać opinię o trenerze. Podczas eliminacji Mistrzostw Europy i podczas samego turnieju, twierdziliśmy, że Adam Nawałka jest taki, jaki powinien być, ufamy mu, a jego decyzje zawsze są dobre – on z ławki trenerskiej widzi wszystko lepiej niż my. A teraz jedna wpadka i… lawina memów, góra krytyki. Ja jednak proponuję, żeby z weryfikacją wstrzymać się do momentu w którym już zdobędziemy awans albo kiedy będziemy pewni, że awansu nie będzie.

Na koniec pozwolę sobie przytoczyć słowa Wojciecha Łazarka, który mówił o zawodzie trenera tak: „niekiedy pojęcie tej pracy przypomina całowanie tygrysa w d… Przyjemność żadna, a ryzyko duże”. No i trudno się nie zgodzić, zwłaszcza jeżeli mówimy o posadzie selekcjonera reprezentacji narodowej.  Miejmy nadzieję, że Nawałka nie będzie miał w najbliższym czasie okazji, żeby utwierdzić się w takim samym przekonaniu.

Redakcja SportowyMagazyn.pl

redakcja@sportowymagazyn.pl