„Jaskółki” w locie po półfinał

„Jaskółki” w locie po półfinał

Wszystko poszło według planu, chociaż mecz trzymał w napięciu do ostatniego biegu. Tarnowska Unia wygrała kolejne spotkanie na własnym torze i znacznie przybliżyła się do fazy play-off. W niedzielne upalne popołudnie „Jaskółki” wygrały 47:43 z Betard Spartą Wrocław.

Stadion Unia - artykuł

Skwar lał się z nieba, ale nie przeszkodziło to żużlowcom w pojawieniu się o godzinie 17:00 na linii startu na torze w Tarnowie-Mościcach. Pojedynek nieznacznie lepiej rozpoczęli gospodarze, ale bardzo szybko żużlowcy wrocławskiej drużyny zorientowali się, o co chodzi z nawierzchnią i dopasowali swoje motocykle. Po pierwszej serii mieliśmy wynik 13:11. W gonitwie piątej duńska para Unii dorzuciła parowe zwycięstwo i „Jaskółki” prowadziły 18:12. Był to rezultat obiecujący i część kibiców już snuła marzenia o ewentualnym punkcie bonusowym w dwumeczu. Jak się jednak okazało, wcale tak kolorowo nie było.

W pięciu kolejnych biegach, aż trzykrotnie wygrywali wrocławianie, w tym raz podwójnie. Zwycięstwo takie dowieźli w wyścigu 10. Maciej Janowski i Maksym Drabik. Ten pierwszy był nie do ugryzienia na tarnowskim owalu. Najwyraźniej doskonale pamięta czas spędzony w „Jaskółczym Gnieździe”, bo przecież jeździł tam dwa sezony. Wrocławski młodzieżowiec natomiast udowodnił po raz kolejny, że wyrasta nam wielki talent. Syn byłego żużlowca, Sławomira Drabika zdobył w Tarnowie dziesięć punktów z bonusem, co jest znakomitym wynikiem.

Biegi 11, 12 i 13 kończyły się remisami. Przed wyścigami nominowanymi mieliśmy rezultat 39:39 i wszystko mogło się jeszcze zdarzyć. Kluczowa była gonitwa piętnasta, w której doskonale pojechali Janusz Kołodziej i Leon Madsen, przywożąc do mety pięć „oczek”. W biegu piętnastym padł kolejny remis, co było szczęśliwą wiadomością dla zawodników, działaczy i kibiców Unii Tarnów, którzy mogli świętować zdobycie dwóch kolejnych punktów.

Co to oznacza dla tabeli PGE Ekstraligi? Tarnowska drużyna aktualnie plasuje się na trzeciej pozycji z szesnastoma punktami na koncie. Przed nią jeszcze domowy pojedynek z odwiecznym rywalem – PGE Stalą Rzeszów oraz wyjazd do Torunia. O ile w tym drugim meczu będzie ciężko o zdobycz punktową, o tyle pełna pula z rywalem z Podkarpacia jest bardzo prawdopodobna. Dwa lub trzy „oczka” z „Żurawiami” znad Wisłoka powinny być już gwarantem startów w fazie play-off, czyli bezpośredniej walce o medale. Przypomnijmy, że tam pierwsza ekipa spotka się z czwartą, a druga pojedzie z trzecią. Zwycięzcy pojedynków zmierzą się w wielkim finale, natomiast przegrani w meczu o brąz.

Amadeusz Bielatowicz

Redakcja SportowyMagazyn.pl

redakcja@sportowymagazyn.pl