Historia dzieje się na naszych oczach

Kamil Stoch wygrał konkurs w Bischofshofen i dogonił Svena Hannawalda. Tak jak Niemiec, wygrał wszystkie cztery zawody w TCS.

skoki1

Prolog

To było piękne sportowe widowisko, które będziemy pamiętać latami. W pierwszej serii Kamil poszybował na odległość (132,5 m) i przewodził w stawce. Drugi był kolejny z Biało-Czerwonych Dawid Kubacki. Skoczył tylko pół metra bliżej. Z dobrej strony pokazał się na swojej rodzinnej skoczni Stefan Kraft. Po skoku na dystans (130,5 m) Austriak pokazał, że wraca do wielkiego skakania. On tracił do Stocha 3.4 punktu i zajmował trzecią lokatę. Do finałowej trzydziestki nie awansowali:Kot, Pilch i Wolny. Stefan Hula był siedemnasty, a Piotr Żyła jak lucky loser rzutem na taśmę wszedł do drugiej serii z dwudziestej szóstej lokaty.

Epilog

W finałowej serii Stoch w zasadzie pewny wygranej w TCS walczył o prestiż. Wygrywając bowiem, zrobiłby to co szesnaście lat temu Hannawald, czyli triumfował w czterech konkursach. Ta sztuka udała mu się, a pięknym obrazkiem były gratulacje 43 letniego Niemca dla naszego dwukrotnego mistrza olimpijskiego. W drugiej serii Kamil skoczył 137 m. Nie był to najdalszy skok, ale co z tego skoro ta odległość pozwoliła Stochowi po raz kolejny wejść do historii skoków narciarskich. Pozostali Polacy byli tego dnia w cieniu skoczka z Zębu. Kubacki oddał słabszy skok (127,5 m) i spadł na dziewiątą pozycje. Hula zajął finalnie czternaste miejsce (126 m), a Żyła (125,5 m) dwudzieste trzecie. Gdy wydawało się, że po skończeniu kariery przez Adama Małysza nie będzie długo następcy, kolejny rozdział zaczął tworzyć Kamil Stoch. Miejmy nadzieję, że ta książka pod tytułem sukcesy Polaków w skokach narciarskich będzie trwała jak najdłużej.

Kolejnym przystankiem w PŚ będzie austriacka skocznia Kulm. Na tym mamucim obiekcie skoczkowie będą się przygotowywać do MŚ w lotach narciarskich w Oberstdorfie.

Redakcja SportowyMagazyn.pl

redakcja@sportowymagazyn.pl