Futbol po krakowsku: Prawda zawsze jest gdzieś po środku

Zamieszanie z niefortunną oprawą Wisły na derbach powoli przycicha. Kara jest wszystkim dobrze znana, czy słuszna? O tym w dalszej części felietonu, w którym chcę na spokojnie wyłożyć racje wiślaków i zestawić je z racjami między innymi Krzysztofa Stanowskiego. Jak mawia klasyk – prawda zawsze leży gdzieś po środku.

 Wisła Kraków - Cracocia [Derby] 12,08,2017 Fot.M (5)

Wszystko w naszym życiu jest kwestią interpretacji. To jak odbieramy wiadomości w TV, to jak analizujemy gdzie pojechać na wakacje, a nawet to, czy doliczamy minutę do odjazdu tramwaju, w nadziei że się spóźni. Wszystko na swój sposób interpretujemy.

Interpretacją też zawsze jest domyślanie się co autor oprawy chciał przekazać. Dla mnie przede wszystkim graficzna oprawa była kiepska. Ultrasi Wisły wielokrotnie przyzwyczajali do lepszych i ładniejszych dla oka choreografii, również takich, które w wielu interpretacjach mogły mówić o zabijaniu.

Jak słusznie zauważył Stanowski z Weszło, najpierw pokazana została oprawa, która w jego interpretacji może gloryfikować morderstwa, a w jej trakcie odśpiewany został hymn narodowy. Dość mocny, ale niestety niefortunny przekaz, stąd zaczęło być głośno o tej oprawie. Na portalu Stanowskiego kilkukrotnie pisano o oprawach, które gloryfikowały morderstwa, być może przeoczyłem, ale nie widziałem tych którymi hasłami były: „Nie ma na to leku, finał będzie w grobie, wszyscy cierpicie na galeofobię”, czy „Działamy twardo i pewni siebie, do zobaczenia na waszym pogrzebie”. Te oprawy również mogą w interpretacji nawiązywać do zabijania kibiców.

Rozumiem jednak racje Stanowskiego. Moje skojarzenia po oprawach derbowych, też są takie, że nawiązują one do czynów przez prawo polskie zabronione, jednak do tej pory nie wywoływały one szczególnych histerii. Trudno zrozumieć tę krakowską wojnę, komuś spoza Krakowa. Ja cieszę się, że mój związek z piłką nożną ogranicza się właśnie do pisania o niej i nic poza tym. Żyjąc jednak w tym mieście, poznając ludzi związanych niestety z tą stroną, która nie ma wiele związku z moim pojęciem futbolu, rozumiem ich mentalność.

Stąd właśnie uważam, że prawda leży po środku. Stanowski, wydaje mi się, słusznie zauważa, że oprawa miała charakter gloryfikacji morderstwa, ale krakowianie patrzą na to z całkowitym dystansem. Zapytałem kilku kibiców Cracovii których znam, co sądzą o tej oprawie. Oni także byli zdziwieni, bo przecież tak to już tutaj jest. Wszystko więc kręci się wokół interpretacji.

Nigdy nie rozumiałem tego, gdy ktoś wyśmiewał Człowieka, za to że zginął w śmieciarce, czy wiślaka, który zginął pod Multikinem. Zachowanie to było dla mnie poniżej jakiejkolwiek krytyki, żałosne, typowe dla ameb umysłowych. Do dziś takie krążą po Internecie. Niestety, ale taki jest Kraków i trudno będzie to wyplenić.

Nie można oczywiście machnąć na wszystko ręką i powiedzieć, że skoro Kraków – dajmy im spokój. Nie! Nigdy nie zrozumiem oprawy „Cracovia 1:0 Pogoń”, bo to już całkowicie wykracza poza wszelkie granice do świata, który nie jest przesiąknięty – nazwijmy rzeczy po imieniu – krakowską patologią.

Tylko jak słusznie, w mojej opinii, zauważają wiślacy, w całej Polsce pojawiają się oprawy, nawiązujące do ponoszenia śmierci w obronie barw. Redaktor Stanowski staje po stronie oprawy „Legia albo śmierć”, ale jak ma się czuć poznaniak ubrany w barwy Lecha spacerujący po Warszawie, gdzie obowiązuje hasło: Legia albo śmierć?

Albo redaktor Olkowicz w oprawie jego ŁKS-u twierdzący, że odnosi się ona „tylko do bójek na tle kibicowskim” (jeśli przekręciłem jego wpis na Twitterze, proszę aby mnie poprawić, piszę bowiem z pamięci). Tutaj też jest szerokie pole do interpretacji: zgodnie z katolicką dogmatyką, do piekła możemy trafić dopiero po śmierci. Zaraz pewnie wtrąciłby się jakiś kibic krakowskich drużyn, mówiący że tak naprawdę, te morderstwa to w rzeczywistości były „pobicia ze skutkiem śmiertelnym”.

Zapisałem sobie dość naciąganą teorię opisującą rzeczywisty przekaz oprawy Wisły. Niestety nie zanotowałem autora, jeśli autor chce by podać jego nazwisko – proszę o wiadomość. „To zdanie to metafora ukazująca stosunek Wisły Kraków do drużyn, z którymi ostatnio się pojedynkowała. Drużyna nie ma litości dla przeciwnika, z zimną krwią dobija ich w ostatnich sekundach gry, grzebiąc ich nadzieje na choćby jeden punkt. Poległe do tej pory drużyny są wyrażone krzyżami na oprawie. Dwa krzyże przyozdobione są barwami sąsiadki zza miedzy, co symbolizuje życzeniowe myślenie kibiców o końcowym wyniku derbowego dwumeczu. Innymi słowy – pragną, żeby oba mecze zakończyły się zwycięstwem Wisły Kraków. Upiory i nietoperze symbolizują stan umysłu pokonanych drużyn. Zapewne mecze przegrane w ostatnich sekundach będą im się śnić po nocach, czyli jakoby ich nawiedzać. Zamaskowany człowiek w kominiarce symbolizuje całą rodzinę kibicowską Wisły Kraków, której nie można wyrazić jedną charakterystyczną twarzą, ponieważ my jako kibice różnimy się od siebie fizycznie, ale występujemy jako jedno ciało. Stąd maska w naszych barwach…”

Dosyć to mocno naciągane, ale w mojej opinii za naciągane może ktoś uznać interpretacje redaktorów Stanowskiego i Olkiewicza. I wciąż jesteśmy zamknięci w kręgu interpretacji.

Skończyłem właśnie książkę „451 Fahrenheita” i trafiłem tam na bardzo mądre słowa: „Szaleństwo polegające na braniu metafory za prawdę, powodzi pustosłowia za źródło podstawowych prawd, a siebie za wyrocznię jest wrodzoną cechą człowieka”. Ja nigdy nie postawię wyżej żadnej oprawy niż takiej, która ma na celu wywyższenie swojego klubu. Ale i tu pojawi się interpretacja – wywyższenie swojego klubu, to poniżenie cudzego. I koło się zamyka, a problem pozostanie nierozwiązany.

Kara, finansowo w mojej opinii słuszna (w kwestii odpowiedzialności zbiorowej jeśli chodzi o mecz z Lechią już nie) stworzy precedens, w którym kibice Wisły będą domagać się karania innych drużyn, za oprawy, które w ich interpretacji są niezgodne  z prawem.

***
Trwa zbiórka zapoczątkowana właśnie przez redaktora Stanowskiego na karę nałożoną na kibiców Legii za propagowanie prawdy historycznej. Choć kwota jest już uzbierana, nadwyżka pójdzie na pomoc żyjącym Powstańcom i inicjatywy związane z pamięcią o zrywie warszawiaków. Tutaj link: https://pomagam.pl/Powstanie1944.

Bogdan Setlak

Bogdan Setlak

bogdan.setlak@sportowymagazyn.pl