Futbol po krakowsku: Money, money, money

Już za tydzień rusza kolejny sezon ekstraklasy. Kolejna okazja do zarobienia dużych pieniędzy dla klubów, piłkarzy i tych kibiców, którzy postawią swoje pieniądze na swoich ulubieńców. A więc o zielonych słów kilka. 

Wisla_Krakow-Lech_Poznan(31.03.17)DamianPytlak005

Jak wynika z raportu Deloitte Polska najbogatszym klubem w kraju, po raz szósty z rzędu została Legia Warszawa. Trudno się dziwić, wszak drużyna ze stolicy jest najlepsza piłkarsko, jest najbardziej medialna, a na dodatek w swoim rejonie nie ma żadnej konkurencji – przy całym szacunku dla Wisły Płock i Radomiaka Radom. Warszawianie zawsze przyciągają swoim przyjazdem tłumy na stadiony przeciwników, a i na dodatek z racji poziomu piłkarskiego najczęściej dostają najlepsze pory rozgrywania meczów. Ich budżet wg raportu składa się aż z 55% praw telewizyjnych, a dla porównania w Wiśle 31%, a w Cracovii 33%.

Największym zaskoczeniem jest dla mnie ogromny spadek jaki zanotował Lech Poznań. Drużyna, która pokazuje jak należy wprowadzać do drużyny wychowanków, również nie ma żadnej konkurencji w regionie notuje spadek o blisko 23 mln złotych. To największa różnica w lidze.

Co słychać na krakowskim podwórku? Nie jest niczym zaskakującym, że przychód Cracovii z dnia meczowego jest mizerny. Europy nie udało się zwojować, gra piłkarzy także nie zachęcała do przychodzenia na stadion. W Wiśle pod tym względem jest lepiej, ale to Pasy mają wyższe przychody komercyjne niż Biała Gwiazda.

Zmierzam jednak do podzielania się z wami pewną refleksją w tym temacie. Gdzieś przeczytałem, odnośnie tego raportu, że nie można kibicować polskim drużynom w europejskich pucharach (w domyśle Legii), bo nie podnosi to poziomu ligi. Na Boga, poważnie? Oczywiście, być może w krótkoterminowych rozrachunkach nie kluby nie mają więcej kasy, ale jednak wzmacnia się ranking ligi, jeśli trend się utrzyma, to może kiedyś uda się mieć dwa kluby w eliminacjach Ligi Mistrzów. Do Polski zacznie witać więcej Vadisów, poziom piłkarski wzrośnie, więcej kibiców – w długoterminowym rozrachunku: więcej pieniędzy. Czy to naprawdę takie trudne do zrozumienia?

Jeśli ktoś nie chce kibicować Legii to okej, ale niech weźmie pod uwagę to, że wtedy oni muszą rozgrywać mecze co trzy dni, więc póki poziom nie jest wysoki, można łatwiej wykorzystać fizyczną słabość rywala. Jednak to już argument dla dzieci z pierwszej podstawówki.

***

Jeszcze słowo o Krzysztofie Mączyńskim. Już tydzień temu pisałem tutaj, że należy mu się szacunek za grę dla Wisły. Czasy piłkarzy, którzy są wierni klubowi do grobowej deski powoli odchodzą w zapomnienie. Może sytuacja z „Mąką” będzie przestrogą dla fanów, nie tylko Białej Gwiazdy, ale i innych drużyn, że nie warto wierzyć w piękne słowa piłkarzy. Bo to czym dla jednych jest pasją, dla innych jest zwykłą, szarą codziennością. Być może mój przykład pokaże młodym chłopakom, że czasami warto ugryźć się w język i nie składać żadnych deklaracji, bo życie jest brutalne – i być może te słowa z wywiadu dla strony Legii, będą najlepszym podsumowaniem całej telenoweli.

Bogdan Setlak

bogdan.setlak@sportowymagazyn.pl