Dwóch beniaminków, jeden zwycięzca

W pojedynku tegorocznych beniaminków górą został ten krakowski. Ku zaskoczeniu wszystkich Garbarnia całkiem dobrze radzi sobie w drugiej lidze. Ich dzisiejszy rywal z Koszalina właśnie przedłużył do sześciu serię tegorocznych porażek.

Garbarnia-Avia-kruczek-21,05.17-41

Już w siódmej minucie mieliśmy pierwszą dobrą okazję dla Garbarni. Lewą flanką dobrze pognał Nieśmiałowski, uruchomił Krykuna, a ten strzelił niewiele ponad poprzeczkę. Zaraz potem Serhii, tym razem indywidualnie, próbował pokonać golkipera gości. Urwał się obrońcom, wyszedł na czystą pozycję, lecz już końcowy strzał oddał w boczną siatkę.

13. minuta była bardzo pechowa dla kibiców i zawodników gospodarzy. Sędzia podjął dość kontrowersyjną decyzję o przyznaniu rzutu karnego dla gości. Jedenastkę na gola zamienił Wojciech Zyska, uprzednio myląc Cabaja.
Na wyrównującą bramkę kibice krakowskiej drużyny nie musieli długo czekać. Padła ona już w 18. minucie, po ładnej kombinacyjnej akcji. Znów lewą stroną, która od początku funkcjonowała bardzo dobrze. Krykun znalazł się w odpowiednim miejscu i szczupakiem, główką wpakował piłkę do siatki. Powiedzenie do trzech razy sztuka w jego przypadku sprawdziło się w stu procentach. Widać było, że tego dnia piłka szuka nowego gracza krakowian. To już trzecia bramka Ukraińca w dotychczasowych rozgrywkach ligowych.

Pojedynek po bramce trochę się uspokoił Mieliśmy okres spokojniejszej gry głównie w środku boiska. Taki obraz gry utrzymywał się do 37 minuty. W tym czasie Ogar w polu karnym idealnie przymierzył z woleja i piłka po długim słupku wpadła do siatki.
Ta lewa strona zdecydowanie lubiła tego dnia krakowską ekipę. W 41. minucie Kalemba rozpoczął akcję ofensywną i jednym podaniem uruchomił Krykuna. Ten z kolei wypatrzył w polu karnym Ogara. Napastnik Brązowych z łatwością, praktycznie do pustej bramki strzelił swoją drugą bramkę w tym spotkaniu. Trzeba przyznać, że pod koniec pierwszej połowy naprawdę z wielką przyjemnością oglądało się szczególnie te ofensywne zapędy „Brązowych”. Widać, że ta formacja rozumie się bardzo dobrze. Wynik był tylko tego potwierdzeniem.

Drugą połowę tak jak mogliśmy się domyślić mocniej rozpoczęli gracze krakowskiego zespołu. Już na samym początku Garbarnia wyprowadzała szybką kontrę, która jednak została przerwana dość brutalnym wślizgiem Januszkiewicza. Faulowanym zawodnikiem był strzelec dwóch bramek: Tomasz Ogar. Niestety kontuzja okazała się na tyle groźna, że musiał on na noszach opuścić murawę. Gwardia natomiast praktycznie nie miała piłki przy nodze, a krakowianie dalej szukali czwartej bramki. Przed idealną szansą stanął w 61. minucie Serafin, jednak mocno przestrzelił. Kolejne minuty przyniosły zdecydowanie uspokojenie gry po stronie obu zespołów. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, iż zrobiło się lekko sennie. Dopiero w ostatnich minutach Gwardia podjęła ambitniejsze próby ataku na bramkę Cabaja. Ten jednak bardzo dobrze czuwał na posterunku.

Dzisiejsze zwycięstwo pozwoliło Garbarni awansować na wysokie szóste miejsce, a goście natomiast w dalszym ciągu zamykają tabelę. Krakowian czeka w następnej kolejce teoretycznie łatwy wyjazd do MKS Kluczbork. Gwardia również kolejny mecz rozegra na wyjeździe w Tarnobrzegu.

RKS Garbarnia – Gwardia Koszalin 3:1 (3:1)

Bramki: 13. Zyska (karny), 18. Krykun, 37. Ogar, 41. Ogar

Sędzia: Albert Różycki

Żółte kartki:  Nieśmiałowski, Serafin – Januszkiewicz, Mikołajczak, Maciąg 2x

Czerwona kartka: Maciąg

Garbarnia Kraków: Cabaj – Mistrzyk, Garzeł, Kalemba, Nieśmiałowski – Wójcik (66. Kiebzak), Pietras, Wojcieszyński ( 85. Kostrubała), Krykun (90. Górecki) – Serafin, Ogar (55. Kitliński)

Gwardia Koszalin: Hartleb – Shimmura (62. Łysiak), Wojciechowski, Baranowski, Maciąg, Majtyka (46. Januszkiewicz), Zyska, Mikołajczak, Ginter (46. Sopel), Kwiatkowski (63 Gregorek), Szubert.

Michał Jeleń

michal.jelen@sportowymagazyn.pl