Doliczony czas gry: Dajmy czas Probierzowi

Michał Probierz pracuje w Krakowie dwa miesiące, a wśród kibiców już słychać głosy, że jego czas się skończył. Liczby mówią same za siebie. To trener, który gwarantuje sukces, ale dopiero w drugim sezonie pracy. Niestety nie od dziś wiadomo, że polskim klubom brakuje cierpliwości.

Foto felieton

Cracovia ni stąd, ni zowąd latem zyskała trenera z samego TOP-u. Nie jest tajemnicą, że Michał Probierz trafił do Krakowa trochę przez przypadek. Nie chciał za wszelką cenę wyjeżdżać za granicę, a w Śląsku Wrocław nie doszło do zmiany właścicielskiej, która gwarantowała mu pozycję członka zarządu, dyrektora sportowego oraz trenera.

„Pasy” długo nie będą miały okazji, aby zatrudnić szkoleniowca o podobnej renomie. Probierz zasługuje na czas. Trenerzy to nie czarodzieje. Nawet Pep Guardiola czy Jose Mourinho potrzebują czasu, aby poznać zespół i odpowiednio go poustawiać.

Probierz zawsze gwarantował dobry wynik w drugim sezonie pracy, ale tylko w Białymstoku starczało cierpliwości, aby pracował do końca drugiego sezonu. W sezonie 2009/10 „Jaga” zdobyła Puchar Polski i zajęła 11. miejsce w Ekstraklasie, a gdyby nie ujemne punkty za korupcję, białostoczanie zakończyliby rozgrywki na szóstej pozycji. Rok później było jeszcze lepiej, bo Jagiellonia zakończyła ligę na czwartym miejscu. Drugi sezon pracy, za drugim podejściem do Białegostoku (sezon 2014/15) zaowocował trzecim miejscem w Ekstraklasie.

Wróćmy do teraźniejszości. W wyjściowym składzie na mecz z Górnikiem Zabrze, w drużynie było czterech piłkarzy, którzy trafili do Cracovii latem. Z siedmiu pozostałych, tylko pięciu w poprzednim sezonie było podstawowymi zawodnikami. Taka rewolucja nigdy nie przynosi efektów od razu, a kiedy w klubie zmienia się także trener, powrót do optymalnej formy trwa jeszcze dłużej.

Zadanie Probierza już nie wydaje się łatwe, a jeśli dorzucimy do tego politykę „Pasów”, które chcą stawiać na młodzież, robi się ekstremalnie trudne. Trudno spodziewać się, że nastolatkowie, którzy zbierają pierwsze szlify w Ekstraklasie będą grali jak ligowi wyjadacze. Adam Wilk, który rozpoczął sezon w bramce, fenomenalne interwencje przeplatał juniorskimi błędami. To samo dotyczy Kamila Pestki, którego czerwona kartka zawaliła „Pasom” derbowe starcie przy Reymonta.

Trener sam podkreśla, że zespół czeka jeszcze bardzo dużo pracy, skoro on musi motywować piłkarzy, aby ci grali do końca – jak w meczu z Górnikiem. Taka sytuacja, jak odrobienie dwubramkowej straty w kilka minut, buduje jednak morale i daje wiarę na przyszłość.

Mam nadzieję, że Cracovii wystarczy cierpliwości, a Probierzowi wiary. Kraków zasługuje na to, żeby mieć dwa zespoły w ligowej czołówce. Trener o umiejętnościach Probierza gwarantuje, że, prędzej czy później, Cracovia będzie grała o najwyższe cele.

Obserwuj autora na Twitterze!

Kamil Kania, Interia

Bogdan Setlak

bogdan.setlak@sportowymagazyn.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *