Dokręcić śruby

Zapowiada się ciężki sezon, a można nawet zaryzykować stwierdzenie, że najtrudniejszy spośród wszystkich ostatnich w Nice Polskiej Lidze Żużlowej. Wanda nie tylko drastycznie przemeblowała skład, ale gruntownie go osłabiła. Eksperci nie mają wątpliwości, Kraków pożegna się z zapleczem Ekstraligi. My nie wydajemy tak drastycznych sądów, starając się dostrzec jakieś światło. Choć zgadzamy się – mur przed Wandą wyrósł wysoki i rzuca ogromny cień na tę drużynę.

ARGE Speedway Wanda Kraków vs Lokomotiv Daugavpils 28,05,2017 Fot.M (26)

Podnieść poprzeczkę

Jeśli Wanda chce mieć jakiekolwiek nadzieje, ta dwójka żużlowców musi stanąć na wysokości zadania. Mało tego, zarówno Ernest Koza jak również Marcin Jędrzejewski poprzeczkę muszą zawiesić sobie wyżej niż kiedykolwiek i stać się filarami drużyny. Wymieniony duet, to jedyni zakontraktowani przez Wandę żużlowcy z Polski, oczywiście nie licząc młodzieżowców. Kto ma dźwigać presję i odpowiedzialność za wyniki, jeśli nie seniorzy z naszego kraju?

Marcin Jędrzejewski to bardzo doświadczony zawodnik na polskich torach. W ubiegłym roku był liderem Polonii Bydgoszcz, choć trzeba otwarcie powiedzieć, że nie miał tam zbyt dużej konkurencji. Rolę najlepszego w zespole jednak poznał i bardzo wiele wskazuje na to, że podobną może przyjąć w Krakowie. Jędrzejewski to od kilku lat bardzo solidny – jak lubimy mówić – żużlowy rzemieślnik. Ciężką pracą buduje swój stosunkowo stabilny poziom, a w silnej drużynie I-ligowej zapewne byłby bardzo mocnym punktem drugiej linii.

Dla Ernesta Kozy będzie to trzeci sezon w dorosłym żużlu. Wydaje się, że tarnowianin wciąż się rozwija i może zanotować kolejny progres w tym roku. Krakowianie taki scenariusz wezmą w ciemno, bo to drugi senior z Polski, który musi solidnie punktować. Byłoby idealnie, gdyby Koza znalazł się na poziomie średnio dwóch punktów na wyścig. W ubiegłym roku trochę zabrakło do takiego wyniku. Czy jest w stanie jeździć tak skutecznie w najbliższych miesiącach? W Krakowie na to liczą, a Koza, który przecież staje się ulubieńcem publiczności, z pewnością ma dobre warunki, by pod Wawelem solidnie rozwinąć skrzydła.

Skandynawskie doświadczenie

Chcąc odnieść się do pozostałej części kadry Wandy, można by już teraz postawić wielki znak zapytania. Reszta dorosłej drużyny to ósemka zawodników zagranicznych, z których lepiej w Krakowie znają tak naprawdę tylko duet Duńczyków, Clausa Vissinga i Rasmusa Jensena. Od tej dwójki Wanda prawdopodobnie rozpocznie budowę składu meczowego, oczywiście nie licząc wspomnianych seniorów z Polski. Duet z Danii w ubiegłym roku prezentował się przyzwoicie. Claus i Rasmus pojechali podobną ilość meczów. Ten pierwszy wystąpił w dziesięciu spotkaniach, a drugi – w dziewięciu. Jensen wykręcił nieco lepszą średnią – 1,630, podczas gdy jego rodak legitymował się wynikiem 1,415 punktu na bieg. Każdy z nich wygrał po siedem wyścigów przez cały sezon, co oczywiście nie rzuca na kolana. Wydaje się, że dwójka Duńczyków to tylko i wyłącznie solidne wzmocnienie drugiej linii, choć akurat w Krakowie mogą wyrastać na postacie znacznie ważniejsze. To także spora dawka doświadczenia, która wielokrotnie procentuje w „czarnym sporcie”.

Młodszy brat

Na tym nie koniec duńskiego zaciągu w Krakowie. Do nowohuckiego zespołu postanowiono zakontraktować jednego z braci Bjerre. Dla Wandy szkoda, że nie chodzi o Kennetha, który przeżywa drugą młodość w Tarnowie, ale jego znacznie młodszego brata, Lasse. Urodzony w Esbjergu żużlowiec jest też znacznie mniej utytułowany, a i doświadczenia w Polsce nie ma zbyt dużego. W latach 2010-11 próbował sił we Wrocławiu, ale raczej nie stawiano na niego zbyt często, zwłaszcza w pierwszym sezonie. W roku 2014 natomiast był żużlowcem Polonii Bydgoszcz, ale tam również zaprezentował się zaledwie w dwóch spotkaniach, tylko raz przyjeżdżając do mety na pierwszej pozycji. Bardzo trudno spodziewać się, by Lasse rozkwitł w Krakowie, choć na tle konkurencji w zespole, nie powinien mieć większych kompleksów i może zawalczyć o miejsce w pierwszym zespole – przynajmniej w kilku spotkaniach.

Mieszanka wybuchowa

Teraz dopiero zaczyna się kłopot. Oczywiście pół żartem, pół serio. Ale czy Joel Andersson, Justin Sedgmen, Victor Palovaara, Tyron Proctor i Sergiej Łogaczow robią na kimś wrażenie? Tak, to nadal kadra Wandy na rozgrywki Nice Polskiej Ligi Żużlowej. W tym ostatnim przynajmniej upatruje się wielki talent. W poprzednim sezonie reprezentował barwy Lokomotivu, ale był tam najgorszym zawodnikiem spośród seniorów. W ośmiu meczach tylko trzykrotnie wygrywał swoje wyścigi . Łogaczowa znają także w Krośnie, kiedyś bowiem Rosjanin reprezentował barwy „Wilków”.

Joel Andersson to Indywidualny Mistrz Szwecji Juniorów z 2016 roku, ale w Polsce doświadczenia nie ma. Podobnie zresztą jak Victor Palovaara, również spory talent na Półwyspie Skandynawskim, notujący bardzo dobre wyniki na zapleczu Elitserien. Trudno oczekiwać, by któryś z młodych Szwedów ciągnął wyniki Wandy Kraków, a sporym sukcesem będzie występ w meczu ligowym.

Dwa Kangury

Wanda doskonale pamięta, jak jeszcze nie tak dawno, całkiem dobre wyniki notował Davey Watt. Oczywiście trudno porównywać do niego któregoś z nowo pozyskanych „Kangurów”, ale żużlowcy z tamtego kontynentu są nieobliczalni, a speedway mają w swoim DNA. Obydwaj mają jakieś doświadczenia z polską ligą, choć nigdy nie osiągali tu większych wyników. Justin Sedgmen w roku 2016 reprezentował Falubaz, chociaż to trochę za duże słowo, bo wziął udział w zaledwie sześciu wyścigach, inkasując ledwie jedno „oczko”. W nim jednak upatruje się dość duże nadzieje, choć większych podstaw ku takim prognozom raczej nie dał.

Drugim Australijczykiem w kadrze Wandy będzie 31-letni Tyron Proctor. Pisząc kolokwialnie, „liznął” nieco żużla w Polsce, kilka lat temu reprezentując kluby z Lublina, Poznania czy Wrocławia. Mało kto jednak wymienia go w gronie żużlowców z tych wyższych półek. Do pierwszego zespołu będzie miał jeszcze cięższą drogę aniżeli jego rodak Sedgmen.

Młodość

W końcu formacja, która może okazać się atutem. Nie zaryzykuję oczywiście stwierdzenia, że Wanda ma najlepszych młodzieżowców w lidze, bo tak dobrze nie jest, ale bez wątpienia mogą oni zrobić sporą różnicę w kilku meczach. Inni też mają kim straszyć, dlatego z odważnymi deklaracjami się wstrzymam. Wydaje się, że podstawową parę będą tworzyć Kamil Kiełbasa i Piotr Pióro. Pierwsze, całkiem niezłe szlify w Krakowie, mają już za sobą. W odwodzie pozostają też Patryk Zieliński i Bartłomiej Kowalski, wszyscy przecież ze szkółki Janusza Kołodzieja, z dużymi nadziejami na przyszłość.

Mocno niewyraźna…

… będzie ta Wanda w tym sezonie. Takie przynajmniej odnoszę wrażenie. Po raz kolejny bardzo szeroka kadra, z której część pewnie nawet nie powącha krakowskiej nawierzchni. Przed trenerem Adamem Weigelem trudne zadanie, by dobrać optymalną piątkę seniorów. Być może klub zdecyduje się jeszcze na jakieś wypożyczenie, ale na razie krakowianie sezon zapewne rozpoczną z tym, co mają. To może być bardzo trudny rok, ale kibice liczą, że drużyna ma potencjał i jako czarny koń, zaskoczy w niejednym meczu.

Wanda na razie prezentuje się jak zespół, z mocno niedokręconymi śrubami. Kompletnie nie wiadomo, czego się spodziewać po poszczególnych żużlowcach. Są zatem elementy, część z nich sprawdzona i solidna, ale kwestia jest taka, czy zostaną odpowiednio dokręcone w trakcie sezonu. Jeśli tak, będzie utrzymanie. Jeśli pojawią się zbyt duże luzy, Kraków wróci na najniższy szczebel rozgrywek.

Amadeusz Bielatowicz

amadeusz.bielatowicz@sportowymagazyn.pl