Dobre Igrzyska, złe Igrzyska

Dobiegła końca największa impreza sportowa świata. Rozdano medale w 306 konkurencjach: najwięcej z nich zdobyli mieszkańcy USA – czego można było się spodziewać – natomiast jedenaście przyjechało do Polski. Czy możemy być zadowoleni z takiego wyniku?

 naokraglobaner

W pewnym sensie oczekiwania zostały spełnione – Polska jest na 33 miejscu na świecie pod względem liczby ludności i… na 33 miejscu w klasyfikacji medalowej z Rio. Nie daję sobie za to uciąć ręki, ale to chyba jedyny taki przypadek. Pomimo tego mam wrażenie, że niewielu z nas twierdzi, że jest OK. Że niby za mało, bo Fajdek nie zdobył, bo Zieliński nie zdobył, bo ktoś tam jeszcze… Ale zdobyli inni! Wiadomo, kilku faworytów zawiodło, ale czy ktoś z Was spodziewał się, że medal zdobędzie na przykład Wojciech Nowicki albo Oktawia Nowacka? Dobrze, ten pierwszy był jeszcze wymieniany w gronie kandydatów (nie faworytów), zwłaszcza po tym, jak ubył mu jeden mocny konkurent (Fajdek, jeszcze przed finałem), ale Nowacka? Tego nikt nie mógł przewidzieć, a jednak. Gratulujemy!

Z jednej strony uzyskaliśmy najgorszy wynik od Igrzysk w Londynie w 1948 roku, kiedy w klasyfikacji byliśmy o jedno miejsce niżej, ale… chwileczkę. Ile wtedy było medali? Jeden  brązowy, który wystarczył do zajęcia trzydziestej czwartej pozycji wśród narodów. Bywało oczywiście znacznie lepiej. Najwięcej kolorowych krążków uzyskaliśmy w Moskwie w 1980 roku (tak, Kozakiewicz i jego słynny gest, to wtedy), z kolei najwyżej w klasyfikacji byliśmy cztery lata wcześniej w Montrealu – zajęliśmy szóste miejsce. To były wyniki godne światowych potęg sportowych.

Teraz jednak nie jesteśmy już, na przykład, lekkoatletyczną potęgą. W sferze marzeń cały czas pozostaje choćby wynik z Sydney w 2000 r. – sześć złotych, pięć srebrnych i trzy brązowe. Ale są też pozytywy – w Rio mieliśmy najwięcej medali w XXI wieku. Do tej pory za każdym razem do Polski przyjeżdżało ich 10, tym razem o jeden więcej. No i właśnie, tutaj pojawia się istotne pytanie. Czy obliczanie klasyfikacji medalowej w myśl zasady „pamięta się tylko o zwycięzcach” jest odpowiednie? W tej chwili działa to tak, że wyżej jest ten, kto ma więcej złotych. Jeżeli jest remis, to wygrywa kraj z większą liczbą srebrnych, a później brązowych. Sto srebrnych medali to gorszy wynik niż jeden złoty! Zapomina się również zupełnie o tych, którzy byli setne sekundy albo dwa centymetry od podium. Czwarte, piąte czy szóste miejsce w takich zawodach to przecież nadal jest wielkość i wymaga ogromnych umiejętności.

Poza tym, gdyby liczyć samą liczbę medali, zostalibyśmy sklasyfikowani o sześć miejsc wyżej. Przed nami jest na przykład Argentyna, która ma w sumie 4 medale, ale o jeden złoty więcej. Z tym południowoamerykańskim krajem, ale również z nami, przegrywa Azerbejdżan – zdobywca szesnastu krążków, ale tylko jednego z najcenniejszego kruszcu. Idźmy jeszcze krok dalej – jedno srebro Burundi jest lepsze niż cztery brązy Norwegów. Gdyby patrzeć na ilość, mielibyśmy przetasowania również w czołówce – Chińczycy zamieniliby się miejscem na podium z Brytyjczykami. Może więc warto byłoby liczyć punkty klasyfikacji inaczej? Dla pojedynczego sportowca, który o włos przegrał medal jakiegokolwiek koloru to żadna różnica, ale w kontekście całego kraju sprawa może wyglądać inaczej.

Na koniec osobne słowo należy się Anicie Włodarczyk – dlatego, że jej wyniki to dominacja porównywalna z tym, co wyczynia Michael Phelps. Różnica jest taka, że amerykański pływak jest szczęściarzem, ponieważ może brać udział w wielu konkurencjach, natomiast Włodarczyk tylko w jednej. Ach, dlaczego nie ma trzech rzutów młotem (np. 3 kg, 4 kg i 5 kg)?

Redakcja SportowyMagazyn.pl

redakcja@sportowymagazyn.pl

One thought on “Dobre Igrzyska, złe Igrzyska

  • 23 sierpnia 2016 at 21:05
    Permalink

    Co do obliczania punktów do klasyfikacji inaczej, od wielu lat istnieje klasyfikacja punktowa, uwzględniająca miejsca 1-8. Przez wielu specjalistów jest ona uważana, za lepiej oddającą siłę sportu w danym kraju. Tutaj jest nieco lepiej – 159pkt i 18 miejsce, razem z Kazachstanem. Chociaż przy 1170 USA i tak marnie to wygląda.

    Patrząc ogólnie jestem zawiedziony, ale chyba wiele osób zbyt wiele sobie po IO obiecało (w tym ja). Jest lepiej niż w Londynie, zwłaszcza patrząc na pkt – tam było ich 144 o ile dobrze pamiętam. Jest progres, ale też w wielu dyscyplinach regres niestety. Boli zwłaszcza judo, gdzie 4 zawodników z naszego kraju w 6 walkach które stoczyli nie przeprowadziło ani jednej akcji punktowej!!!
    Myslę, ze w dużej mierze to kwestia odporności psychicznej.

    Nieprzerwanie mam nadzieję, że następne IO będą lepsze. Mimo wszystko, po bodaj 13 najliczniejszej kadrze w stawce spodziewałem się więcej, jednak igrzyska to takie niewdzięczne zawody, gdzie nawet najwięksi mistrzowie przez całe lata nie potrafią odnieść sukcesu. Chyba to jest w tym najpiękniejsze! :)

Comments are closed.