Futbol po krakowsku: Czy musimy pierd*lnąć whisky, bo tylko to nam zostało?

Zmiany. To temat rzeka, który raz po raz przewija się w rozmowach o piłce. Nerwy trenerów, frustracje zawodników, niezrozumienie kibiców. Dziś o kuble zimnej wody wylanym na młodzieżową reprezentację Polski i o po części absurdalnych decyzjach Cracovii.

Wisla_Krakow-Jagiellonia_Bialystok(26.02.17)(3-1)DamianPytlak002

Powiedzmy sobie szczerze już na samym początku – grupa do której trafiliśmy na MME jest najprostszą, ze wszystkich trzech. Już po losowaniu zaczęła się kokieteria, że Szwecja to obrońca tytułu, że w drużynie Anglii zagra kilku zdolnych chłopaków z Premier League i musimy wejść dobrze w ten turniej wygrywając ze Słowacją. Słowacją, która wśród tych czterech drużyn ostatecznie zaprezentowała najprzyjemniejszy dla oka futbol i szkoda, że nie udało im się wygrać z Synami Albionu, praktycznie pieczętując swój awans do półfinału już po drugim spotkaniu.

Polacy zagrali w całym turnieju słabo. Cóż – Bielik miał rację i szkoda, że tak mocne słowa o kompletnym nieprzygotowaniu, czy wolnym rozgrywaniu piłki, wypowiedział już po pierwszym meczu, bowiem idealnie opisywałyby nasz występ w tym turnieju. Biało-czerwoni grali statycznie, praktycznie bez polotu, a fantazji starczało im gdzieś na 20 minut gry. Na tym poziomie, choć jeszcze nie jest on najwyższy, to zdecydowanie za mało.

Mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor. Drugi raz jesteśmy gospodarzami turnieju rangi mistrzowskiej, drugi raz dostajemy stosunkowo prostą grupę, drugi raz kończy się  klapą. Czy w piękny garnitur Marcina Dorny wskoczył Franciszek Smuda? Oby nie, choć jego decyzje były delikatnie mówiąc absurdalne. Z całym szacunkiem, ale Wrąbel w dwóch z trzech spotkań prezentował poziom co najwyżej pierwszoligowy, z którego chyba nie wybije się wyżej po tak rozegranym turnieju. Pytanie, czy Anglia była dniem konia, czy poprzednie mecze były wypadkami przy pracy. Kapustka i Lipski? Idealny przykład, że lepiej grać, niż bawić się w treningi, bez jakiejkolwiek praktyki.  Dawidowicz? Chłopak, którego Nawałka powołał na zgrupowanie preselekcyjne przed Euro2016 ustawiany jest jako defensywny pomocnik – a nie jest ani zwrotny, ani szybki, ani nie daje pewności stoperom jako „szóstka”. Trener Dorna delikatnie mówiąc skrzywdził go, bo naraził na masę, niestety zasłużonej krytyki.

Najbardziej bolał mnie mecz ze Szwecją. Polacy wychodzą z podniesionymi głowami, z dumą, niczym rugbiści, śpiewają hymn, a potem wpadają nieudolnie na siebie. Po meczu trener Dorna pytany czy nie myślał o zdjęciu Dawidowicza w przerwie, zapewnił że był przekonany o tym, że zagra dobrze w drugiej połowie. Mam nadzieję, że przyjdzie mi kiedyś odwołać te słowa, ale wielkich szkoleniowców poznaje się po tym jak budują drużynę. Takim jest właśnie Adam Nawałka, który zamęczał Piotrka Zielińskiego, sprawiał że ten płakał po tym, gdy trener podziękował mu po pierwszej połowie meczu z Ukrainą, a teraz mamy rozgrywającego pełną parą. Niestety Dorna nie uczynił podobnie, a bawił się w rozbawiające tłumaczenia. Dla mnie to jest słabe i szkoda, że trener także nie podpatruje sposobu pracy szkoleniowca seniorskiej kadry. Trener ma być jak ojciec – gdy jest źle, trzeba zganić, gdy jest dobrze – pochwalić. Tu było na odwrót.

Ale czy naprawdę jest się czego obawiać? Rok 2001, Polska zostaje mistrzem Europy do lat 18. I co? Prawdziwą karierę zrobił Tomasz Kuszczak, a solidnymi ligowcami pozostali Paweł Brożek i Sebastian Mila. Będziemy mieli teraz zmarnowane pokolenie? Kolejne lata posuchy, bo o sile seniorskiej defensywy w przyszłości będą stanowić Bednarek z Neymarem? Tfu. Jachem? Oczywiście, że nie. W meczu z Rumunią w eliminacjach do mistrzostw świata większość zawodników którzy wystąpili, w młodzieżówkach zaliczali jedynie epizody. W U-21 Robert Lewandowski trzy, Łukasz Teodorczyk sześć, Karol Linetty, Piotr Zieliński, Wojciech Szczęsny i Grzegorz Krychowiak siedem, Arkadiusz Milik dziesięć, Kamil Grosicki dwanaście, w U-23 Michał Pazdan jeden, w obu młodzieżówkach Artur Jędrzejczyk po dwa, a Kuba Błaszczykowski odpowiednio trzy i jeden.  Thiago Cionek żadnego, Łukasz Piszczek też, podobnie jak wyczarowany dla reprezentacji przez Nawałkę Krzysztof Mączyński.

Sukcesy młodzieżówek, albo ich braki nie muszą przekładać się na to, czy musimy się obawiać posuchy w międzynarodowych rozgrywkach. A przy okazji, mimo fatalnej gry Polaków, chcę pochwalić kibiców szczególnie z Lublina za to, jaką stworzyli atmosferę podczas meczów kadry. Choć ich postawa nie zachęcała do dopingu, to ci niestrudzenie śpiewali i wspierali Biało-czerwonych. Aż żal duszę ściska, że taka atmosfera, a nawet jej zalążek, nie panuje na Stadionie Narodowym podczas meczów seniorskiej drużyny.

***

Było dużo o Polsce, słów jeszcze kilka o naszej małej ojczyźnie. Z otwartymi ustami i wielkim zdziwieniem przyglądałem się poczynaniom Cracovii na letnim rynku transferowym. Forsell, Helik, czy nawet mający epizod w młodzieżówce Niemiec Sowah wydają się poważnymi wzmocnieniami. Aż tu nagle pojawia się informacja, że klub rozwiązuje kontrakt z Zielińskim.

Bądźmy poważni, Zieliński zrobił w Cracovii fajną robotę, a w zeszłym sezonie osiągnął wynik ponad stan. Po jednym sukcesie, ktoś chyba przy Kałuży uwierzył, że nagle będą krajową potęgą i rokrocznie włączą się do walki o puchary. Niestety tak w polskiej piłce nie jest i na chwilę obecną tylko Legia i Lech mogą sobie finansowo pozwolić na mające podłoże zapewnienia o walce o najwyższe cele. Pozostałe drużyny powinny najpierw myśleć o dostaniu się do górnej ósemki, a potem wyznaczać realne cele.

Tak powinno być także w Cracovii. Szkoda, że tak się to skończyło, zwłaszcza że informacja o rozstaniu ze szkoleniowcem następuje dzień przed rozpoczęciem przygotowań do nowego sezonu, gdy sprowadzani są nowi zawodnicy. Kompletne nieporozumienie, a wydawało się, że to Cracovia, jako pierwszy klub w Krakowie, wreszcie przestanie bawić się w idiotyczne gierki na ławce trenerskiej.

Zatrudnienie Probierza? Pod względem czysto piłkarskim, to fajny ruch. (Więcej o sytuacji w Cracovii pisał TUTAJ Patryk Ganiek). Gość ma pojęcie o tym co robi, pytanie tylko czy krakowski klimat będzie mu służył, bo w Wiśle nie potrafił stworzyć drużyny grającej tak, jak Jagiellonia w zeszłym sezonie. Już od samego początku, „Polski Guardiola” wałkuje z zawodnikami Cracovii podstawy piłkarskiego elementarza. Jakie to ważne, widzieliśmy w przypadku naszej kadry seniorskiej. Nie można robić kolejnych kroków do przodu, rosnąć, jeśli nie ma się wypracowanych absolutnych podstaw piłkarskiego rzemiosła.

Teraz ciężko będzie o zmiany na ławce przy Kałuży, chyba że nowy trener okaże się spokrewniony z Besnikiem Hasim. Probierz raczej nie należy do słabych trenerów i o utrzymanie jego posady na dłuższy czas w Cracovii nie mam obaw, ale zobaczymy jak będzie przy Reymonta. Jeśli Kiko Ramirez zacznie przegrywać raz po raz, to czy dostanie kolejną szansę jak Dariusz Wdowczyk przed rokiem, czy wyrzucą go w kompletnie irracjonalnych okolicznościach. Dobrze byłoby, aby obie drużyny z Krakowa wreszcie wychodziły naprzeciw piłkarskiej normalności – by Pasy zrobiły ku niej pierwszy krok, a Wisła drugi – ten najtrudniejszy.

Bogdan Setlak

Bogdan Setlak

bogdan.setlak@sportowymagazyn.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *