Czas się żegnać

Powoli, kroczek po kroczku, zbliżamy się do kulminacji sezonu PLFA I. Na sobotni finał zarówno Kings jak i Sharks pracowali w pocie czoła przez cały rok. Obydwie ekipy zapewniły sobie już awans do Topligi, ale mistrzostwo może być swoistą wisienką, ukoronowaniem sukcesów i ani jedni, ani drudzy nie mają zamiaru odpuścić.

Kings Kraków - Lakers Olsztyn-7

Do pojedynku o złoto staną dwie zdecydowanie najlepsze drużyny tego sezonu, obie dotychczas niepokonane. Z jednej strony goście – Warsaw Sharks. Najlepsza ofensywnie drużyna ligi kierowana przez doświadczonego kanadyjskiego rozgrywającego – Luke’a Zetazate. W ostatnim meczu to właśnie on poprowadził swój zespół do zwycięstwa, zaliczając 3 podania, które jego skrzydłowi zamienili na przyłożenia. Co ciekawe, MVP tego starcia został wybrany linebacker Sharks – Osman Hózman-Mirza-Sulkiewicz. Postawił rywalom warunki tak trudne, jak trudne do zapamiętania jest jego nazwisko, zaliczając mnóstwo powaleń, fumble recovery i blocked kick. Ostatecznie Rekiny bez większych problemów odprawiły Warsaw Dukes 28:13.

Kings jednak wynik spotkania i forma rywali nie mają prawa przerazić, bowiem sami w półfinale zagrali prawdziwy koncert. Z jednej strony praktycznie każda akcja zdobywała krakusom solidną porcję terenu, z drugiej – ofensywa rywali została całkowicie wyłączona. Najbliżej punktów goście z Olsztyna byli chyba przy bardzo dalekim field goalu, nieznacznie pomylił się jednak ich kicker.  Zwycięstwo 42-0 może cieszyć tym bardziej, że pokazało niesamowitą elastyczność krakowskiego zespołu. Wcześniej przez całe rozgrywki Królowie królowali głównie w powietrzu, w tym meczu zagrali może 3 akcje podaniowe, skupiając się na grze po ziemi. Zabłysnęli dzięki temu krakowscy biegacze – Marcin Masłoń i Szymon Wesołowski zdobyli łącznie około dwustu jardów i po dwa przyłożenia na głowę.

Zdaje się, że to będzie pierwsze starcie tych drużyn w historii, co tylko podgrzeje już i tak gorącą, przedfinałową atmosferę. Najlepsza ofensywa ligi kontra najlepsza defensywa. Z drugiej strony także druga najlepsza defensywa kontra druga najlepsza ofensywa! Reprezentant Polski Filip Mościcki kontra niesamowicie doświadczony stranieri – Luke Zetazate. Takie podteksty i smaczki możnaby wyciągać w nieskończoność. Koniec końców liczy się jednak tylko jedno – abyśmy w finale dostali widowisko na jakie obie drużyny zasługują. Wierzę, że już w sobotę czeka nas zdecydowanie najlepszy mecz w tym sezonie PLFA I.

Redakcja SportowyMagazyn.pl

redakcja@sportowymagazyn.pl