Zimno na trybunach, gorąco na boisku

Wisła Kraków zremisowała trzeci mecz z rzędu. Tym razem na drodze Białej Gwiazdy stanęła Korona Kielce. Pomimo mrozu, na boisku było gorąco, a obie drużyny zapewniły nielicznej publiczności ciekawe widowisko.

Wisła Kraków- Arka Gdynia 17.02.2018 fot.M.Dyk (51)

Mecz lepiej zaczęli gospodarze. Szybko stworzyli sobie kilka sytuacji. Najpierw Jesus Imaz znalazł się w dobrej sytuacji, ale uderzył obok bramki. Później indywidualną akcją popisał się Rafał Boguski. Wpadł on w pole karne z prawej strony. Uwolnił się spod opieki obrońcy i oddał strzał, ale dobrą interwencją popisał się Zlatan Alomerović.

Po kwadransie gry, do głosu doszli goście. Efektem tej przewagi była bramka zdobyta przez Jacka Kiełba. Na długi słupek dośrodkował Ken Kallaste. Tam był Marcin Cebula, który zgrywał piłkę do kapitana Korony, który był niepilnowany i dobrze wykończył całą akcję, choć nie bez winy przy tym trafieniu był Julian Cuesta.

Wisła natychmiast rzuciła się do odrabiania strat. 5 minut później, po wrzutce z rzutu rożnego, z woleja strzelał Imaz. Tor lotu piłki zmienił jeszcze Boguski, ale leciała ona zbyt wolno i zdążył z interwencją Alomerović.

Kolejne minuty obfitowały w wiele ciekawych sytuacji. Co prawda przeważała Wisła, ale nie potrafiła stworzyć sobie dobrej okazji. Tak było do 35. minuty, kiedy to po faulu Radka Dejmka na Boguskim sędzia odgwizdał rzut karny. Tej znakomitej sytuacji nie wykorzystał jednak „Carlitos”. Chwilę później Biała Gwiazda zdołała jednak wyrównać. Pięknym dryblingiem w szesnastce popisał się Pol Llonch. Zatrzymał się jednak na jednym z rywali. Piłka trafiła pod nogi Imaza, który bez zastanowienie uderzył między nogami bramkarza.

Tuż przed przerwą Korona miała jeszcze jedną znakomitą sytuację, ale jej nie wykorzystała i do końca pierwszej połowy pozostał wynik remisowy. W drugiej części, przez długi czas, nic się nie działo. Pierwszą dobrą sytuację miała Wisła, po 20. minutach gry. Przed szansą stanął Boguski, ale uderzył obok bramki. 10 minut później, Pape Diaw ostro zaatakował w środku boiska Nikolę Mitrovicia i wyleciał z boiska. Od tego czasu zdecydowanie dominowali gospodarze, ale nie zdołali zdobyć zwycięskiej bramki. W końcówce dobrą sytuację miał m.in. „Carlitos”, ale trafił w poprzeczkę. Po meczu zarówno piłkarze, jak i trener Białej Gwiazdy czuli się zawiedzeni wynikiem i podkreślali swoją dobrą postawę.

Wisła Kraków – Korona Kielce 1:1 (1:1)

Bramki: 0:1 Kiełb 20, 1:1 Imaz 37

Wisła: Cuesta – Palcić, Bartkowski, Wasilewski (Fran Velez 82), Sadlok – Cywka (Halilović 87), Llonch, Mitrović – Boguski (Balanyuk 79), Imaz, Carlos Lopez

Korona: Alomerović – Rymaniak, Diaw, Dejmek, Kallaste – Żubrowski, Cebula (Gardawski 66), Możdzeń – Petrak (Malarczyk 46), Kiełb, Kacharava (Cvijanović 46)

Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom)

Żółte kartki: Llonch, Boguski – Diaw, Możdżeń

Czerwona kartka: Diaw 75

Widzów: 4 022

Michał Przybycień

michal.przybycien@sportowymagazyn.pl