Chcą wrócić do najlepszych

Spadek i odejście lidera Kołodzieja. To informacje, które w ostatnich miesiącach zaniepokoiły tarnowskie środowisko żużlowe. Degradacja może okazać się jednak szansą. Po pierwsze, dla kilku zawodników, a po drugie, dla całego klubu. Unia zbudowała zespół, który będzie gotowy do walki o szybki powrót do elity. Trzeba natomiast pamiętać, że bezpośredni rywale w drodze po awans też okienka nie przespali.

logo UT

Powrót wychowanka

Po spadnięciu z ligi klub głośno rozważał zakontraktowanie byłych wychowanków. Z wielkich planów ściągnąć udało się tylko – a może aż – Jakuba Jamroga. Z Edwardem Mazurem chyba za bardzo nie chciano prowadzić rozmów, a Ernest Koza ostatecznie wybrał Speedway Wandę Kraków. Unia zakontraktowała jednego z lepszych zawodników, którzy żużlowego rzemiosła uczyli się właśnie na torze w Mościcach, lecz późniejsze losy skonfrontowały ich z innym klubem. Jamróg od kilku sezonów ścigał się w Orle Łódź. Pamięta jednak smak złotego medalu z roku 2012, który zawiesił na szyi jeszcze jako młodzieżowiec „Jaskółek”. Teraz wraca i ma stać się jednym z liderów. Kibice mocno w to wierzą. Ma też nieco zastąpić Janusza Kołodzieja, który przecież Unię po spadku opuścił. O dyspozycję Jamroga raczej można być spokojnym. Praktycznie rokrocznie notuje progres w osiąganych rezultatach, a w zakończonym sezonie był 12 zawodnikiem Nice Polskiej Ligi Żużlowej, piątym najlepszym Polakiem tej klasy rozgrywkowej.

Postawili na Arturów

Jest typem kontrolera, sam niechętnie bierze się do pracy, za to zdecydowanie woli nadzorować poczynania innych. Jest introwertykiem, który często zaniedbuje świat zewnętrzny. Spokojnie. To tylko dwa zdania zaczerpnięte ze znaczenia słowa ARTUR. Pierwsze cechy nie pasują raczej do żadnego z Arturów, zasilających drużynę „Jaskółek”. Druga część – no właśnie – Artur Mroczka często pokazywał, że nieszczególnie przepada za światem zewnętrznym, a konkretnie, za mediami. Ale, wybaczamy. Jak sam powiedział, zaczyna nowy rozdział z Unią. Przypomnijmy, że przecież klub tarnowski reprezentował już w roku 2015. W tym sezonie też mógł założyć plastron z „Jaskółką”, ale ostatecznie nie doszedł do porozumienia z prezesem. Efekt? Właściwie cały rok przesiedział na ławie w Toruniu. Teraz ma być inaczej, a na I ligę Mroczka wydaje się bardzo silnym punktem, nawet biorąc pod uwagę małą liczbę startów z tego roku.

Drugi z Arturów – Czaja – to żużlowiec, który w tym roku pojechał 14 meczów dla Włókniarza, swojego macierzystego klubu. Średnia z całego sezonu nie rzuca na kolana, ale przyjście do Tarnowa może okazać się dobrym ruchem. Teoretycznie ma być żużlowcem rezerwowym, ale trener Paweł Baran już zapowiedział, że będzie stosował system rotacyjny. Wiele wskazuje na to, że każdy z zakontraktowanych zawodników będzie miał okazję jazdy w spotkaniach ligowych. Dodajmy, ze w ostatnich miesiącach Czaja współpracował z Jackiem Rempałą, przygotowując z nim silniki do motocykli.

Bez „Dunów” ani rusz

W drużynie spadkowicza Ekstraligi pozostaje Kennet Bjerre, żużlowiec kompletny, w I lidze może nie mieć sobie równych. To prawdziwa armata, która w Nice Polskiej Lidze z pewnością powinna celnie i mocno wystrzeliwać. W najwyższej lidze Duńczyk zanotował średnią 1,803 punktu na wyścig. To daje pewien obraz, mówiący o tym, że raczej na pewno Bjerre będzie liderem tarnowskiej drużyny. Zresztą w takim też celu walczono o jego pozostanie w klubie. To już trzeci rok Duńczyka z „Jaskółką” na plastronie. Ten niewielkiego wzrostu żużlowiec zyskuje przy Zbylitowskiej coraz więcej fanów, którzy w tym roku szczególnie doceniają fakt, iż nie opuścił spadającej do niższej ligi drużyny. Nawet, jeśli klub słono za to zapłacił.

Drugim żużlowcem z Danii w zespole Unii Tarnów będzie w roku 2017 Mikkel Michelsen, a więc zawodnik, który także pozostaje na kolejny rok w Małopolsce. Początkowo miał nie otrzymać kolejnej szansy od prezesa. Umówmy się, że miniony sezon w wykonaniu Michelsena był katastrofalny. Z pewnością liczono na znacznie więcej. Po spadku jednak może okazać się, że to słabe ogniwo w Ekstralidze, szczebel niżej może ponownie przyzwoicie punktować. W roku 2015, kiedy Duńczyk jeździł dla ostrowskiego klubu, przywoził całkiem niezłe wyniki. Po zebranych doświadczeniach z torów ekstraligowych, przyszły rok może być niezły. W ostateczności to on będzie pełnił rolę rezerwowego.

Jeszcze jeden powrót

Nie tylko Artur Mroczka i Jakub Jamróg ponownie założą kevlar z „Jaskółką”. Do Tarnowa po ośmiu latach wraca także Peter Ljung. Szwed doskonale pamięta sezon, po którym ostatnio Unia spadała z Ekstraligi, bo w feralnym roku 2008 ją reprezentował. W kolejnych latach jeździł dla pięciu innych klubów. Grudziądz odwiedzał dwukrotnie w odrębnych zupełnie okresach i właśnie stamtąd przychodzi ponownie do Tarnowa. W mijającym roku spisywał się przeciętnie i w ekstraligowym GKM-ie pojechał w pięciu meczach, legitymując się średnią 1,261 punktu na wyścig. Rezultat raczej słaby, ale pamiętamy, że w I lidze powinno być znacznie lepiej. Szwed przychodzi poniekąd w zamian za Patricka Hougaarda, na którego Tarnów miał dużą chrapkę, lecz ten zdecydował zostać w Krakowie. Czy Ljung ma szansę zostać liderem? Raczej nie, bo tym powinien być Bjerre. 34-latek może natomiast stać się drugim bardzo solidnym, zagranicznym ogniwem.

Szansa

Formację młodzieżową będą stanowić Kacper Konieczny i Patryk Rolnicki. W odwodzie są także jeszcze młodsi, jak Krystian Stefanów (rocznik 2000), Piotr Pióro (1999) oraz Michał Nowiński, który jednak pewnie będzie szukał wypożyczenia. Wiele wskazuje na to, że sięgnie po niego ponownie Wanda Kraków. Dla niego to ostatni rok na pozycji juniorskiej. Oby go nie zmarnował. Wielką szansę rozwoju mają też przed sobą Kacper Konieczny i Patryk Rolnicki. Jeśli dla kogoś spadek w Unii był dobry, to na pewno dla tych młodych żużlowców, którzy na torach I ligi mogą nabrać cennego doświadczenia i objeżdżenia. Niższy poziom, zgoda. Ale regularna rywalizacja z wyrównanymi rywalami może dać pozytywne efekty. Zapewne mocno w to wierzą Paweł Baran i Mirosław Cierniak, którzy ponownie we dwóch poprowadzą „Jaskółki” w lidze. Konkurencja młodzieżowa nie będzie z najwyższej półki, więc być może Unia w końcu nie będzie odstawać pod numerami 6,7 i 14,15.

Powtórzyć historię

Tarnowianie w Nice Polskiej Lidze Żużlowej będą silni. Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Wszyscy chcą, by historia zatoczyła koło i stało się tak, jak miało to miejsce po ostatnim spadku. Silna ekipa, błyskawiczny awans do Ekstraligi. Teraz jednak rywale wydają się mocniejsi niż wówczas – i to znacznie. Unia ma bardzo duże szanse na awans, ale nic oczywiście nie jest przesądzone. Właściwie każdy rywal może być groźny. Najwięksi konkurenci w drodze po finał? Gdańsk, Łódź i … Daugavpils. Tak, Łotysze awansować nie mogą, ale nie przepuszczą kolejnej okazji, by sporo namieszać i urwać punkty silnym ekipom. Na torze nie położą się również takie drużyny, jak te z Rzeszowa, Krakowa czy Piły. Sezon zapowiada się niezwykle ekscytująco, bo tak wyrównanego towarzystwa na zapleczu Ekstraligi nie mieliśmy dawno.

Amadeusz Bielatowicz

amadeusz.bielatowicz@sportowymagazyn.pl