Brak emocji cieszy krakusów

Dzisiejszym gościem naszych futbolistów była drużyna Wilków Łódzkich. Mecz może nie dostarczył wielkich emocji, ale kibicom Kings na pewno to nie przeszkadzało, gdyż ten brak był spowodowany kapitalną grą ich ulubieńców,  którzy po prostu nie dali pograć gościom. Ostateczny wynik – 26-0 – nie odzwierciedla dostatecznie dominacji gospodarzy, bo spotkanie zakończyło się już właściwie po pierwszej połowie.

Krakow_Kings-Wilki_Łódź(09.04.17)DamianPytlak007

Od początku wielkie problemy miała ofensywa gości, która nie potrafiła znaleźć recepty na przebicie ściany, jaką stanowiła tego dnia obrona Kings. Szczególne słowa uznania należą się naszym za presję wywieraną na rozgrywającym Wilków. Niezliczona ilość sacków i uderzeń na pewno odbiła się na grze doświadczonego Damian Waszczyka. I właśnie sackiem zakończył się pierwszy, zresztą naprawdę groźnie zapowiadający się drive gości. Łodzianie nie zaryzykowali, punt wydawał się być bezpieczną opcją, ale… niestety, po drugiej stronie na piłkę czekał Dominik Janda. Kapitalnym returnem, w którym odrzucał przeciwników jak szmaciane laleczki, ustawił akcję na tej samej wysokości, z której wykopywana była futbolówka. Skrzętnie skorzystał z tego duet Mościcki – Nizioł. Już w trzecim zagraniu, w dodatku w bardzo trudnej sytuacji 3 and 20, ten drugi urwał się fantastycznie obrońcom, złapał długie, precyzyjne podanie, i spokojnie wszedł w pole punktowe. 7-0!

Krakow_Kings-Wilki_Łódź(09.04.17)DamianPytlak045

Druga kwarta rozpoczęła się bardzo podobnie, jak zakończyła druga. Bardzo trudna sytuacja ofensywy Kings – 4. próba, ale niezrażony Mościcki rozglądnął się spokojnie w poszukiwaniu skrzydłowych, w końcu dostrzegł Iwanickiego, posłał trzydziestojardową bombę, pewny chwyt i mieliśmy 13-0! Docenić tutaj należy pracę linii ofensywnej, która zapewniła swoim mniejszym braciszkom mnóstwo czasu na rozegranie akcji.  Kolejne przyłożenie przyszło po fatalnym błędzie Wilków przy puncie. Drive rozpoczęty kilka jardów przed polem punktowym nie mógł się skończyć inaczej, niż punktami. Tym razem przyłożenie na swoje konto po akcji biegowej zapisał Marcin Masłoń. 20-0. Goście w końcówce mieli, wydawało się, jeszcze świetną okazję na nawiązanie kontaktu, ale w sytuacji, gdy piłkę ustawiali sobie już na 4. jardzie, sędzia zakończył pierwszą połowę.

Już w pierwszym posiadaniu drugiej połowy Kingsi chcieli wykończyć przeciwnika. Bardzo agresywna gra powietrzna zaowocowała najpierw czterdziestoma jardami po podaniu Bernarda Wiązani, a później trzydziestojardowym chwytem Łukasza Korpaka w polu punktowym łodzian! 26-0. W tym momencie było właściwie po zawodach. Trener krakowian wpuścił na boisko kilku zmienników, i w ofensywie skupił się na grze po ziemi, ażeby jak najszybciej zakończyć spotkanie. Z ciekawszych wydarzeń reszty meczu można wymienić przechwyt Jakuba Spałka po wcześniejszej straconej przez wypuszczenie piłce, kapitalny rajd środkiem Wojciecha Klonowskiego, w którym staranował chyba czterech rywali, i został powstrzymany dopiero po około piętnastu jardach, a także 55 jardów zdobyte przez Masłonia po podaniu Mościckiego. Gościom oddać należy, że do końca walczyli, próbowali zdobyć honorowe przyłożenie, zaliczyli nawet przechwyt, ale defensywa Kings była po prostu tego dnia zbyt silna.

Krakow_Kings-Wilki_Łódź(09.04.17)DamianPytlak036

Po trzech kolejkach krakusi są na szczycie tabeli swojej grupy, a ich obrona przewodzi całej lidze! Wprawdzie to dopiero początek sezonu, ale dotychczasowe wyniki, i przede wszystkim gra drużyny, zdają się potwierdzać przedsezonowe oczekiwania. Kolejne spotkanie Kings rozegrają za dwa tygodnie, po świątecznej przerwie, z czerwoną latarnią rozgrywek – Gliwice Lions. Miejmy nadzieję, że nasi futboliści wezmą na rywalach srogi rewanż za ostatnią porażkę w Gliwicach i umocnią się na prowadzeniu!

Redakcja SportowyMagazyn.pl

redakcja@sportowymagazyn.pl