Adamek vs Kasi, czyli modlitwa o zmartwychwstanie pod Jasną Górą

18 listopada boks zawody wraca do Częstochowy. W walce wieczoru Tomasz Adamek (51-5, 30 KO) zmierzy twardym Fredem Kassim (18-6-1, 10 KO) z Kamerunu. Kibice zgromadzenie w hali przy ulicy Żużlowej, oprócz walki Górala, powinni zobaczyć jeszcze kilka przyzwoitych pojedynków. Czego konkretnie możemy się spodziewać?

ADAMEK VS KASSI

@prmotions_mb

Solidne test przed ostatnim wyzwaniem w karierze
Tomasz Adamek ciągle nie chce powiedzieć pas. Większość czytających ten tekst będąc na jego miejscu, już dawno odłożyłaby rękawice na kołek. Góral bardzo dużo w ringu zarobił, a co ważniejsze świetnie te pieniądze zainwestował. Obecnie jest dobrze prosperującym rentierem.  Powinien więc leżeć na kanapie, pić drinka i liczyć spływający czynsz od najemców. Zamiast tego zostawił rodzinę w USA, a sam przyjechał na 7 tygodni do Polski, by poddać się katorżniczym treningom. Po co? Jak sam mówi, ma coś jeszcze do udowodnienia. Mateusz Borek, który obecnie zajmuje się prowadzeniem jego kariery, podobno szykuje dużą walkę  na wiosnę. By do niej doszło, trzeba najpierw pokonać Kassiego. Pięściarz z Kamerunu nie należy do ścisłej czołówki, ale to całkiem solidnym rzemieślnik. Wygrywa ze słabymi i średnimi, przegrywa z mocnym. Jego największym skalpem jest remis z Chrisem Arreolą. Ma czym przyłożyć, a sam nie przewraca się od podmuchu wiatru- jak niektórzy pięściarze ściągani na polskie gale. Tomkowi powinien pasować stylem. Góral lubi niskich, agresywnych pięściarzy. Jedynym problemem może być częsta zmiana pozycji na mańkuta przez Kassiego. Jednak jeżeli Tomek myśli o czymś poważnym, to takich przeciwników trzeba po prostu deklasować.

Mocna karta
Główny organizator gali, czyli Mariusz Grabowski (Tymex Boxing Promotion) wystawił na kartę walk  większość swoich najlepszych strzelb. Przy współpracy z Andrzejem Gmitrukiem i Mateuszem Borkiem stworzyli, jak na nasze warunki, bardzo ciekawy undercard.  Prezentuje następująco:

1. junior ciężka – Adam Balski (10-0, 8 KO) vs Demetrius Banks (9-2, 4 KO)

Adam Balski wyrasta na jedną z największych nadziei polskiego boksu. Chłopak dzięki postępom, jakie poczynił w ostatnich miesiącach, dostał zaproszenie na obóz Tomasza Adamka. Oprócz możliwości podpatrywania i sparowania z mistrzem, będzie przygotowywał się pod okiem jego sztabu trenerskiego, czyli Gusa Currena (trener boksu) i dr. Jakuba Chyckiego (magik od przygotowania fizycznego). Zobaczymy jak nowe otoczenie wpłynie na formę Balskiego.  Trudno coś powiedzieć o poziomie jego przeciwnika -Demetriusa Banks’a. Pięściarz z Detroit przeszedł na zawodowstwo dopiero w wieku 32 lat. Dotychczas odniósł 9 zwycięstw, jednak większość jego oponentów nadawała się do boksu, jak Mariusz Pudzianowski do skoków narciarskich. Trzeba nadmienić, że pojedynek nie jest jeszcze w pełni  potwierdzony. Banks nadal czeka na wydanie paszportu… Dobrze, że obywatel USA nie muszą starać o wizę na przyjazd do Polski.

2. półśrednia – Łukasz Wierzbicki (13-0, 6 KO) vs Michał Żeromiński (13-2-1, 1 KO)

Walka bez faworyta. Starcie młodości z rutyną. Chociaż na ringach zawodowych mają podobną liczbę walk, to doświadczenie amatorskie jest zdecydowanie po stronie Żeromińskiego. Michał chyba pogodził się z tym, że wielkim mistrzem już nie będzie. Przyzwoita technika i cwaniactwo ringowe, to trochę za mało, by zwojować świat. Jednak wystarczająco, by zahamować karierę kilku prospektom. Jednym z nich może być właśnie Wierzbicki. Chłopak, który ma duże ambicje, nie potwierdził jeszcze swojej wartości w ringu. Starcie z Żeromińskim będzie dla niego bokserską maturą. Jeżeli zda egzamin, zarówno sponsor jak i promotor zapewne nie poskąpią pieniędzy na jego dalszy rozwój.

3. junior półśrednia – Michał Leśniak (7-1, 2 KO) vs Kamil Młodziński (8-2-3, 5 KO)

Ich pierwsza walka odbyła się miesiąc temu. Na ringu w Łomiankach minimalnie lepszy był Leśniak. Starcie było na tyle atrakcyjne, że szybko podjęto decyzję o zorganizowaniu rewanżu. Obaj pięściarze mają swoje ograniczenia, ale ich charakter i determinacja gwarantuje, że w ringu ponownie powinno być ciekawie. Przede wszystkim nie boją się twardych wymian, a to kibice oglądają najchętniej.

4. półciężka – Robert Arab Parzęczewski (17-1, 10 KO) vs Said Mbelwa (43-25-5, 28 KO)
Cztery tygodnie temu Parzęczewski odniósł swoje najcenniejsze zwycięstwo. Pokonując Tomasa (nie mylić z Tomaszem) Adamka  i został Międzynarodowym Mistrzem Polski. Zwycięstwo okupił jednak dużym rozcięciem na czole.  Jego występ w Częstochowie wydawał się więc wątpliwy. Popularny Arab za wszelką cenę chciał stoczyć pojedynek przed własną publiczności i ostatecznie dopiął swego. Promotorzy mając w pamięci krótki okres między walkami i świeżo zagojoną kontuzję, zakontraktowali dosyć przeciętnego przeciwnika. Tanzańczykowi nie można odmówić jedynie doświadczenia. Walczył na całym świecie, więc Parzęczewskiego się nie przestraszy. Trudno jednak zakładać, by mógł mu zagrozić.


5. super średnia – Mateusz Rzadkosz (5-0-1, 1 KO) vs Tomasz Zadyma Gromadzki (5-0-1, 1 KO)

gromadzki

Kolejny rewanż na ringu w Częstochowie i kolejny pojedynek bez faworyta. Po praz pierwszy spotkali się w lutym 2016 roku i padł remis. Było to dużym zaskoczeniem, bo Rzadkosz uchodził za duży talent, a Gromadzki boks łączył z występami w innych sztukach walki. Od tego czasu obaj nabrali sporo doświadczenia, dlatego możemy spodziewać się jeszcze ciekawszej walki. Zadyma przez wywierania ciągłego pressingu, będzie schodzić do półdystansu, by tam zadawać tam serie ciosów. Rzadkosz skupi zapewne na pracy nóg i walce w dystansie ciosami prostymi.


Wyzwanie dla promotora
Gala w Częstochowie, to nie tylko sprawdzian dla bokserów. Równie trudne zadanie czeka Mariusz Grabowskiego. Młody (stażem) promotor wypływa na głęboką wodę. Biznesmenowi, który dorobił się na sprzedaży okien i drzwi mało kto wróżył taki sukces na rynku bokserskim. Wielu widziało w nim kolejnego, który po pierwszej lub drugiej gali zwinie interes. Jeszcze niedawno robił imprezy w małej salce w podradomskich Pionkach. Teraz organizuje potężne wydarzenie, które pokaże otwarty Polsat. Przeciwnicy Grabowskiego, chociaż doceniają jego kompetencje organizatorskie, to podnoszą, że o boksie ciągle wie niewiele. Ten zdając sobie tego sprawę, podjął współpracę z Andrzejem Gmitrukiem, który w boksie widział wszystko, a pewnie jeszcze więcej. Ten duet łączący wiedzę o biznesie i sporcie ma duże szanse na powodzenie.


Co z tym zmartwychwstaniem?

Na koniec wróćmy jeszcze do Adamka. Trzeba przyznać, że zamiana sztabu trenerskiego dobrze wpłynęła na Górala. W swoim ostatnim pojedynku wyglądał o niebo lepiej, niż chociażby w walce ze Szpilką. Jednak do formy z pojedynków z Gołotą, Arreolą, czy ostatnich rund z Głazwkowem wciąż mu było daleko. Czy stać go jeszcze pojedynek z czołówką wagi ciężkiej? Niestety, czas płynie nieubłaganie. Nawet genialna dieta i znakomite warunki w Osadzie Śnieżka raczej go nie zatrzymają. Bokser mierzący 187 cm, bez kowadła w pięści ma niewielkie argumenty w starciach z olbrzymami, którzy obecnie rozdają karty. Pozostaje więc modlitwa, na szczęście historia zna przypadki większych cudów.

Łukasz Szymura

lukasz.szymura@sportowymagazyn.pl